Po przeniesieniu produkcji na byłą halę magazynową,czytaj do namiotu,warunki pracy totalnie się pogorszyły.Decyzja totalnie nie przemyślana,na nowej hali brak jest ogrzewania(kierownik oszczędza na oleju opałowym-leszek wynagrodzi mu to w niebie),brak instalacji elektrycznej(przedłużacze ułożone na podłodze toną w wodzie),brak instalacji sprężonego powietrza,totalna prowizorka. Nowy magazyn-były magazyn kolejowy na rampie.Budynek z czerwonej cegły made in 1910,zero ocieplenia,wybite szyby,brak ogrzewania... No i te klimatyczne popiskiwania szczurów pod podłogą. Nowy "mistrz"-pingpongista rozgrywający mecze w kieszeni,nie zna się na niczym,poza jednym,jawnie donosi na wszystkich.Ma fajną furę-pewnie za donosicielstwo.Wypłaty niby do 10tego,czytaj 10tego lub później.Stawka za nadgodziny głodowa i liczona wg uznania,nikt nie zna sposobów jej obliczania,dawana pracownikom w kopertach,czyli nie opodatkowana,ciekawie kiedy skarbówka się tym zainteresuje.Kierownik nie pokazuje się na produkcji od kiedy nie ma ogrzewania.Prezes totalnie nie zna się na rzeczy,ale lubi robić zebrania i być słuchany,najlepiej idzie mu odśnieżanie,co zresztą ochoczo robił w czasie przeprowadzki.