Dodaj zdjęcia

Dodaj załączniki

Post, na który odpowiadasz

Sytuacja jest wynikiem niedocenienia problemu jakim wentylacja jest wogóle. Powietrze w pomieszczeniach teraz jest zanieczyszczane zwiazkami ktore sa niezdrowe. Wywiew na dach i nastepnie powrot zanieczyszczen do pomieszczen przez grawtacje - powoduje ze w srodku niektore substancje czuc - ale samo "czucie" nie jest najgorsze. Tragedia polega na tym ze zostay wyciete kanaly. Obecnie ich potrzeba oraz wentylatorów wydaje sie niemal pewna. Posrod wielu roznych pomieszczen wyroznilem kilka ktore jakby najbardziej potrzebuja powietrza. Ilośc 10000m3/h podalęm jako calosc deficytu. Nastepuja niekontrolowane przebicia powietrza na poszczegolne kondygnacje i zaciaganie powietrza z dachu ...gdzie jest ono wydychane jako zanieczyszczone. Planowany jest uklad oczyszczajcy powietrze -ale to nie uczyni powietrza zdatnym do nawrocenia go. Na strychu stwierdzilem odciete nagrzewnice powietrza wlotowego, nieczynne wentylatory. Rozwiazanie widze w powrocie do tego co bylo, ale zastanawiam sie np nad miejscem wprowadzenia powietrza. Planuje np wprowadzic powietrze podgrzane na korytarz i z tamtad do poszczegolnych pomieszczen -zwlaszcza do tych deficytowych. Wprowadzenie bezposrednie do pomieszczenia ktore ma np najgorszy deficyt powoduje halas i przeciagi. Zastanawiam sie wiec nad wprowadzeniem powietrza w poblize okapow zeby zamknac obieg powietrza bez posrednictwa pracownikow i ich plecow i (przeciagi ). Pozostaje problem halasu. Nie wiem czym jest spowodowany czy przeplywem powietrza czy tez halsem mechanicznym wentylatora - bo jeden nawiew dziala - ale panie wylaczaja go ze wzgledu na przeciagi i halas... Czekam na wiecej - bardzo dziekuje za zyczliwosc - prosze zeby dyskusja nei byla niegrzeczna - nie znosze tego podczas pracy w zespole.