W dniu 1 lipca 2016 r. wchodzi w życie znowelizowana ustawa o OZE, która wprowadza zupełnie nowe (i dotąd nigdzie niestosowane) zasady rozliczeń dla prosumentów. Nowe przepisy, abstrahując od sporów o korzystniejszy okres zwrotu (który oczywiście ma fundamentalne znaczenie), na pewno rozwiążą wiele problemów, których nie dostrzegli, albo nie chcieli dostrzec autorzy poprzedniej wersji ustawy o OZE. W nowych przepisach można jednak dostrzec również wady, które mogą zablokować pewne segmenty rynku prosumenckiego i którymi teraz powinno zająć się Ministerstwo Energii.

Wchodzą w życie nowe przepisy dla prosumentów. Jakie są ich plusy i minusy?

Wprowadzana w dniu 1 lipca 2016 r. nowelizacja ustawy o OZE oznacza szereg zmian w zasadach funkcjonowania prosumentów. Podstawową zmianą jest usunięcie z ustawy o OZE systemu taryf gwarantowanych oraz – w przypadku podmiotów objętych definicją prosumenta – również systemu bilansowania z uwzględnieniem sprzedaży niezbilansowanych nadwyżek za 100 proc. ceny hurtowej URE, czyli systemu, który obowiązywał w I półroczu br. dotychczasowych prosumentów.

W zamian dla podmiotów objętych definicją prosumenta zostanie wprowadzony system opustów. W najbliższym czasie dotychczasowi prosumenci powinni dostać aneksy do umów, w których ta zmiana zostanie wprowadzano do ich rozliczeń z zakładami energetycznymi.

Pierwszym ważnym aspektem nowych przepisów, który generalnie należy uznać za zaletę zmian, jest pojawienie się w ustawie o OZE definicji prosumenta. Ta definicja z założenia rozszerza grono podmiotów, które będą mogły skorzystać z preferencyjnego systemu rozliczeń w postaci opustów, a także z dodatkowych preferencji administracyjnych na etapie inwestycyjnym i operacyjnym.

Teraz z preferencji przysługujących prosumentowi na etapie inwestycji i z przewidzianego dla niego systemu opustów mogą skorzystać już nie tylko gospodarstwa domowe, ale także inne rodzaje podmiotów tj. szkoły, kościoły, wspólnoty mieszkaniowe itp. Muszą one jednak posiadać umowę kompleksową, co w tym wypadku należy uznać za wadę nowelizacji.

Zgodnie z wpisaną do ustawy o OZE definicją prosumenta rozumie się przez niego „odbiorcę końcowego dokonującego zakupu energii elektrycznej na podstawie umowy kompleksowej, wytwarzającego energię elektryczną wyłącznie z odnawialnych źródeł energii w mikroinstalacji w celu jej zużycia na potrzeby własne, niezwiązane z wykonywaną działalnością gospodarczą regulowaną ustawą z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej”.

Definicja prosumenta nie obejmuje przedsiębiorców, którzy chcieliby zainstalować w swojej firmie mikroinstalację i korzystać z opustów. Jednak zgodnie z wyżej wymienioną definicją, odbiorcą uznanym za prosumenta może być osoba prowadząca działalność, ale montująca mikroinstalację na potrzeby własne, niezwiązane z działalnością gospodarczą.

Tymczasem wobec niejasnego brzmienia dotychczasowej wersji ustawy o OZE ta sytuacja nie była taka oczywista i pojawiły się przypadki odmowy przyłączenia mikroinstalacji w domach osób, które prowadziły swoją działalność gospodarczą nawet w innych miastach. Teraz podobny problem, wobec powyższego brzmienia definicji prosumenta, nie powinien już wystąpić.

Kolejna zaleta to kolejna nowa definicja. W ustawie o OZE pojawia się definicja magazynu energii rozumianego jako „wyodrębnione urządzenie lub zespół urządzeń służących do przechowywania energii w dowolnej postaci, niepowodujących emisji będących obciążeniem dla środowiska, w sposób pozwalający co najmniej na jej częściowe odzyskanie”.

Ważne jest wspomnienie, w kontekście magazynowania energii, w kolejnej z nowych definicji – hybrydowej instalacji odnawialnego źródła energii – że „taki zespół instalacji może być też wspomagany magazynem energii wytworzonej z tego zespołu i wówczas oddawana z niego energia elektryczna jest traktowana jako energia z odnawialnego źródła energii”.

Objęcie energii wyprodukowanej z OZE, a następnie oddanej z magazynu energii, definicją energii z odnawialnego źródła energii to ważny zapis ustawy, bez którego ta kwestia mogłaby być różnie interpretowana, pewnie często na niekorzyść producentów zielonej energii.

Magazynowanie energii to coraz istotniejsza dziedzina OZE, w tym segmentu prosumenckiego, a za rozwojem tej technologii i jej coraz ważniejszym miejscem na rynku powinny nadążać wprowadzane do polskiego prawa regulacje.


System opustów – nowość w Polsce i na świecie

Wchodząca dzisiaj w życie nowelizacja ustawy o OZE wprowadza zupełnie nowe zasady rozliczeń prosumentów.

To, czy wprowadzany dzisiaj system opustów jest korzystniejszy od wpisanego wcześniej do ustawy o OZE systemu taryf gwarantowanych (który miał objąć mikroinstalacje o mocy do 10 kW), pozostaje kwestią sporną, a na ten temat padło już wiele argumentów przemawiających za przewagą taryf lub opustów. Faktem jest, że od 1 lipca br. prosumenci przyłączeni do sieci mogą funkcjonować tylko w systemie opustów.

Zaletą w przypadku tego systemu jest na pewno uwzględnienie rocznego okresu rozliczeń, chociaż nie do końca jest to tak oczywiste, jak mogliby oczekiwać tego uczestnicy rynku, ze względu na zapis mówiący o informowaniu prosumenta o ilości rozliczonej energii, zgodnie z okresami rozliczeniowymi przyjętymi w umowie kompleksowej.

Ściśle i precyzyjnie wskazany okres rozliczania energii ma szczególne znaczenie dla właścicieli mikroinstalacji fotowoltaicznych, które produkują zdecydowanie więcej energii latem. Tymczasem w przypadku funkcjonującego w I połowie br. częściowego net-meteringu okresem rozliczenia było półrocze.

Kolejny plus to pochylenie się w nowelizacji ustawy o OZE nad ochroną prosumentów w kontekście problemów z zakładami energetycznymi, w przypadku których prosumenci mogą stać z góry na gorszej pozycji. Autorzy nowelizacji ustawy o OZE wpisali do niej regulacje mówiące o ochronie prosumentów w ramach przepisów konsumenckich.

W znowelizowanej ustawie czytamy, że „prosumentowi będącemu konsumentem w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny przysługuje prawo złożenia do przedsiębiorstwa energetycznego reklamacji dotyczącej przyłączenia mikroinstalacji, rozliczania i dystrybucji tej energii.”, a ponadto że „jeżeli przedsiębiorstwo energetyczne nie uwzględniło reklamacji prosumenta, prosument może wystąpić, w terminie 14 dni od dnia otrzymania powiadomienia o nieuwzględnieniu reklamacji, do sądu polubownego z wnioskiem o rozpatrzenie sporu w tym zakresie”.


Kolejna zaleta znowelizowanej ustawy to rezygnacja z kary za niezłożenie przez prosumentów kwartalnego sprawozdania o wyprodukowanej energii, która zgodnie z pierwotnie przyjętą wersją ustawy miała wynosić 1000 zł. Po wejściu w życie tego przepisu wielu prosumentów nie złożyło odpowiednich sprawozdań, narażając się na karę. Teraz, po wprowadzeniu nowelizacji, prosumenci nie muszą się obawiać nałożenia na nich takich kar.

Nowelizacja ustawy o OZE rozwiązuje też problem bilansowania handlowego energii z mikroinstalacji. Do tej pory prawo nie wyjaśniało tej kwestii, natomiast w wersji ustawy o OZE obowiązującej od 1 lipca br. znajdziemy zapis mówiący o tym, że „koszty bilansowania handlowego energii elektrycznej wytworzonej w mikroinstalacjach (…) pokrywają w całości sprzedawcy zobowiązani”.

We wchodzącej dzisiaj w życie nowelizacji ustawy o OZE znajdziemy też zapis o bilansowaniu międzyfazowym, zgodnie z którym „sprzedawca (…) dokonuje rozliczenia ilości energii elektrycznej wprowadzonej i pobranej z sieci przez prosumenta, na podstawie wskazań urządzenia pomiarowo-rozliczeniowego dla danej mikroinstalacji, po uzyskaniu danych pomiarowych od operatora systemu dystrybucyjnego elektroenergetycznego, przekazanych przez tego operatora w taki sposób, aby ilość wprowadzonej i pobranej przez prosumenta energii była rozliczona po wcześniejszym sumarycznym bilansowaniu ilości energii z wszystkich faz dla trójfazowych mikroinstalacji”.

Dotychczas część prosumentów, w przypadku określonej konfiguracji instalacji fotowoltaicznych z domową instalacją elektryczną, nie mogło maksymalizować autokonsumpcji produkowanej przez nich energii, co de facto pogarszało efekt finansowy inwestycji w mikroinstalację. Część energii produkowanej przez niektórych prosumentów, którą mogli oni skonsumować sami, trafiała bowiem do sieci, podczas gdy jednocześnie i tak występował pobór energii od operatora. Tymczasem korzyść finansowa z oszczędności wynikającej z autokonsumpcji jest większa, i w nowym systemie opustów będzie również większa, niż korzyści wynikające z oddawania niewykorzystanej energii do sieci operatora.

Ta kwestia nie została poruszona wcześniej w ustawie o OZE, a brak rozwiązania problemu z bilansowaniem energii między fazami mógł prowadzić do zaniżania efektu finansowego generowanego przez prosumentów na autokonsumpcji.

Bilansowanie międzyfazowe zostało wpisane do nowelizacji ustawy o OZE, jednak – wbrew pierwotnemu brzmieniu zgłoszonej poprawki – ostatecznie tylko dla mikroinstalacji trójfazowych.

Ważne w końcu jest, że autorzy nowelizacji ustawy o OZE dostrzegli potrzebę określenia momentu rozpoczęcia produkcji energii. Zgodnie z wchodzącą dzisiaj w życie ustawą „przez datę wytworzenia po raz pierwszy energii elektrycznej z odnawialnego źródła energii rozumie się dzień, w którym energia elektryczna została po raz pierwszy wprowadzona do sieci dystrybucyjnej”.

Plusem jest także wyjaśnienie kwestii podatkowych.W artykule 4 ust. 9 nowelizacji z 22 czerwca 2016 r. czytamy, że w przypadku prosumentów wprowadzanie energii elektrycznej do sieci, a także pobieranie tej energii z sieci nie jest świadczeniem usług ani sprzedażą w rozumieniu ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz. U. z 2016 r. poz. 710), a w ust. 10. czytamy, że pobrana energia podlegająca rozliczeniu jest zużyciem energii wyprodukowanej przez danego prosumenta w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 6 grudnia 2008 r. o podatku akcyzowym.

 

Wady nowych regulacji dla prosumentów


W nowelizacji ustawy o OZE z 22 czerwca 2016 r. znajdziemy jednak również kontrowersyjne zapisy, w tym takie, które mogą zahamować rozwój części rynku prosumenckiego.

Przede wszystkim do wad nowelizacji możemy zaliczyć brak oceny skutków regulacji. Wiadomo, że to Ministerstwo Energii przygotowało tą nowelizację i powinno opracować do jej projektu tzw. ocenę skutków regulacji. Nie przedstawiono też prognoz rozwoju rynku, jakiego ME oczekuje po wprowadzonych regulacjach.
Wiceminister energii Andrzej Piotrowski szacował ostatnio, że dzięki nowemu systemowi opustów w Polsce będzie powstawać w skali roku ok. 50 – 100 tys. mikroinstalacji. To jednak prognoza obarczona dosyć dużą granicą błędu, a szczegółowej prognozy rozwoju rynku prosumenckiego w kolejnych latach nie znajdziemy ponadto w rządowych dokumentach.

Tym polski system wsparcia na pewno różni się np. od niemieckiego, gdzie autorzy niemieckiej ustawy o OZE planują najpierw, jaki efekt chcą osiągnąć nowym systemem wsparcia, a potem dostosowują wielkość wsparcia do bieżących efektów rozwoju rynku – oczywiście przy zachowaniu praw nabytych dla inwestorów, którzy uruchomili swoje instalacje wcześniej.

Autorzy nowelizacji ustawy o OZE, przynajmniej na obecnym etapie, nie poradzili sobie z kwestią objęcia definicją prosumenta również przedsiębiorców, którzy chcieliby eksploatować mikroinstalacje w swoich firmach, obniżając rachunki za energię dzięki autokonsumpcji, a jednocześnie objąć niewykorzystane nadwyżki systemem opustów. Przedsiębiorcom posiadającym mikroinstalacje pozostaje funkcjonujący wcześniej system ze sprzedażą nadwyżek za 100 proc. ceny URE.
Ministerstwo Energii tłumaczy, że taka sytuacja wynika z niewyjaśnionych kwestii podatkowych, zapewnia jednak, że w najbliższych miesiącach przygotuje kolejne regulacje zmieniające ten stan rzeczy.

Drugi poważny minus nowych regulacji to uniemożliwienie poszczególnym odbiorcom skorzystania z preferencji przewidzianych dla prosumentów (zgodnie z wpisaną do ustawy definicją prosumenta), jeśli nie posiadają oni umów kompleksowych. Skala zmian sprzedawcy energii jest w naszym kraju już dosyć znacząca, natomiast wpisana do ustawy o OZE definicja prosumenta może uniemożliwić rozwój znaczącego segmentu rynku i stawia na uprzywilejowanej pozycji koncerny sprzedające energię i jednocześnie posiadające na danym terenie sieci dystrybucyjne. 

W tej sytuacji bardzo istotną zmianą, jaką rząd powinien wprowadzić w ustawie Prawo energetyczne, jest nałożenie na OSD obowiązku zawierania umów kompleksowych, nawet w przypadku zmiany przez konsumenta dostawcy energii elektrycznej.  

Kolejny minus to brak rozliczenia nadwyżek energii pozostających po zbilansowaniu w ramach opustów. Zgodnie z brzmieniem art. 4 ust. 11 nowelizacji z 23 czerwca 2016 r., nadwyżką ilości energii elektrycznej wprowadzonej przez prosumenta do sieci wobec ilości energii pobranej przez niego z tej sieci dysponuje sprzedawca, co de facto oznacza w takiej sytuacji przekazanie operatorom darmowej energii.

Problemem jest także niejasna sytuacja prosumenta po upłynięciu okresu wsparcia. Według wstępnej propozycji Ministerstwa Energii okres wsparcia miał wynieść tylko 10 lat, co w większości przypadków oznaczałoby, że do jego zakończenia inwestycja w mikroinstalację jeszcze by się nie zwróciła. Jednak ostatecznie ME i posłowie procedujący nowelizację ustawy o OZE zgodzili się na przedłużenie tego okresu do 15 lat od momentu uruchomienia produkcji energii (ale nie dłużej niż do końca 2035 r.).

Mimo to, w ustawie o OZE pozostaje nierozwiązana kwestia tego, co stanie się z energią wprowadzaną do sieci przez prosumentów po wygaśnięciu systemu opustów.
Kolejna wada to objecie bilansowaniem międzyfazowym tylko mikroinstalacji  trójfazowych. Z tłumaczeń, które mogliśmy usłyszeć w Sejmie ze strony przedstawicieli Ministerstwa Energii wynika, że chodzi o promowanie nowoczesnych rozwiązań i zachęcenie do instalowania właśnie mikroinstalacji trójfazowych. Ponadto, nie wiadomo przynajmniej na razie, jak to bilansowanie będzie realizowane w praktyce i tutaj – podobnie jak w wielu innych obszarach rozliczeń prosumenckich – diabeł może tkwić w szczegółach.

Kolejna wada to w końcu brak podkreślenia w znowelizowanej ustawie o OZE niezmienności współczynników w ramach opustów w całym okresie wsparcia. Aby inwestor uzyskał pewność co do przyszłych korzyści finansowych, potrzebuje stałych reguł gry w długim okresie – takim, który przynajmniej zagwarantuje mu zwrot z inwestycji. Tutaj pojawiają się kolejne minusy nowych zasad.

W zakresie poprzednio proponowanego systemu wsparcia, czyli taryf gwarantowanych, ze strony Ministerstwa Gospodarki pojawiła się interpretacja sprzeczna z intencjami autorów tzw. poprawki prosumenckiej i podstawową zasadą systemu taryf gwarantowanych, funkcjonującą we wszystkich krajach, które wprowadziły ten system. Wobec braku jasnego określenia, że zmieniona taryfa ma obowiązywać tylko instalacje uruchomione po wprowadzeniu zmian, MG stwierdziło, że taryfę można zmienić także dla instalacji uruchomionych wcześniej.

Podobnego ryzyka zmiany zasad gry dla prosumentów, którzy już wcześniej zainwestowali swoje pieniądze, nie eliminują zasady systemu opustów. Ważne jest doprecyzowanie, że taki sam współczynnik opustów, działający w momencie uruchomienia instalacji, będzie obowiązywać w całym okresie wsparcia przewidzianym w ustawie, czyli przez 15 lat (ale nie dłużej niż do końca 2035 r.), a ewentualne zmiany współczynnika obejmą tylko instalacje uruchomione po wprowadzeniu tych zmian.

 

Potrzebna dobra wola Ministerstwa Energii


W nowelizacji ustawy o OZE wprowadzono już na etapie procedowania w Sejmie szereg dobrych poprawek, które z pewnością ułatwią życie prosumentom, nie mniej jednak część dobrych poprawek, zgłoszonych m.in. w Senacie przez opozycję, została odrzucona. 

Pośpiech, jaki towarzyszył procedowaniu nowelizacji ustawy o OZE, zwiększa ryzyko pojawienia się w niej regulacji niejasnych czy sprzecznych z innymi przepisami. 
Na obecnym etapie nadal pozostają niewiadomą szczegóły aneksów do umów, które operatorzy będą zawierać z prosumentami, aby wprowadzić do nich nowe zasady rozliczeń. Ważne, aby najmniejsi producenci zielonej energii mogli liczyć na wsparcie ze strony Ministerstwa Energii czy Urzędu Regulacji Energetyki, którego to wsparcia dotąd na polskim rynku OZE niejednokrotnie brakowało.

Ważne, aby już na etapie obowiązywania nowych regulacji i pierwszych rozliczeń, minusów nie przybywało, a także aby Ministerstwu Energii nie zabrakło woli do tego, aby szybko rozwiązać ewentualne problematyczne kwestie wsparcia dla właścicieli mikroinstalacji. W tym kontekście warto wspomnieć, że wcześniej zabrakło takiej dobrej woli Ministerstwu Gospodarki, które interpretowało na niekorzyść prosumentów (i wbrew autorom tzw. poprawki prosumenckiej) wątpliwości, które pojawiły się w zakresie wpisanego wcześniej do ustawy o OZE systemu taryf gwarantowanych. 


gramwzielone.pl