Niemiecka oszczędność i zaawansowanie technologiczne to powód do zazdrości nie tylko na wschodnim brzegu Odry, ale i na całym świecie. Te dwa czynniki powodują, że rozwój branży kolektorów słonecznych u naszych sąsiadów jest przykładem do naśladowania. O tym, jak Polska czerpać może z niemieckich doświadczeń mówi Krzysztof Romaniak, Dyrektor Operacyjny firmy Hoven.

Technologii solarnych uczmy się od Niemców
Każdy zagraniczny gość odwiedzający Niemcy po raz pierwszy, zaskoczony jest liczbą instalacji solarnych na dachach domów jednorodzinnych, budynków wielorodzinnych i obiektów przemysłowych. Niespodzianka jest tym większa, że kraj ten nie należy do najcieplejszych, a jego klimat jest bardzo podobny do polskiego. Co więc stoi za sukcesem kolektorów słonecznych i ogniw fotowoltaicznych nad Elbą i Renem? „Po pierwsze należy pamiętać, że instalacje solarne nie wymagają bardzo wysokich temperatur czy stałego nasłonecznienia” – tłumaczy Krzysztof Romaniak z firmy Hoven, która oferuje kolektory słoneczne i pomoc w pozyskaniu dopłat na ich instalację.

„Zarówno ogniwa fotowoltaiczne, jak i kolektory słoneczne działają również w pochmurne dni oraz w niskich, nawet ujemnych temperaturach, co powoduje, że doskonale sprawdzają się one nie tylko na południu naszego kontynentu, ale i w Europie Środkowej.” – dodaje Dyrektor Operacyjny firmy Hoven.

Od Niemców powinniśmy się uczyć przede wszystkim racjonalnego planowania i spoglądania w przyszłość. „Zarówno konsumenci, przedsiębiorcy, jak i politycy w Niemczech dawno zrozumieli, że paliwa kopalne najpierw zdrożeją, a następnie całkowicie się wyczerpią. W ciągu ostatnich dwóch dekad włożono tam bardzo wiele wysiłku w edukację, zmianę polityki energetycznej i wsparcie firm aktywnych na polu odnawialnych źródeł energii. Teraz koszty ogrzewania są tam znacznie niższe, a wszystko dzięki milionom metrów kwadratowych kolektorów instalowanych na domach, instytucjach publicznych, halach fabrycznych, basenach i podobnych obiektach.” – wyjaśnia Krzysztof Romaniak.



Słoneczna przyszłość?


Branża solarna rozwija się u naszych sąsiadów nieprzerwanie od kilkunastu lat, co bardzo pozytywnie wpłynęło na wskaźniki ekonomiczne. „Według szacunków niemieckich ekspertów, w szczytowym momencie w branży kolektorów słonecznych pracowało niemal 40 tys. osób. Do tego doliczyć można niemal taką samą liczbę instalatorów, którzy obecnie zajmują się montażem urządzeń. Ta potężna armia zatrudnionych to dodatkowy bodziec do rozwoju gospodarki narodowej, co powinno dawać nam do myślenia” – wyjaśnia Krzysztof Romaniak z Hoven. Pomimo że świat wciąż wychodzi z kryzysu, przedstawiciele branży uważają, że stoimy dopiero na progu prawdziwego boomu solarnego. Jest tak między innymi dlatego, że silny przemysł OZE na naszym kontynencie jest priorytetem Unii Europejskiej.

„Liczymy na to, że wsparcie dla technologii solarnych w Unii nie będzie ograniczać się do dopłat dla użytkowników kolektorów, ale rozszerzy się na wsparcie przedsiębiorstw z tej kluczowej branży. Jeśli tak się stanie, również Polska może popłynąć na fali OZE, zapewniając sobie z jednej strony oszczędności, a z drugiej realny wzrost ekonomiczny” – podsumowuje Krzysztof Romaniak.