Według naukowców, utrzymujące się we wnętrzach nowoczesnych budynków podwyższone stężenie 2-etylo-1-heksanolu (2E1H) może wywoływać różnorakie objawy chorobowe określane jako syndrom chorego budynku. Najnowsze dane opublikowane w "Journal of Environmental Monitoring" wskazują, że 2E1H najprawdopodobniej wydobywa się z materiałów wykończeniowych wykonanych z tworzyw sztucznych.




Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) - już w 1984 roku - 30 proc. nowo wybudowanych oraz odnowionych budynków wywoływało u osób w nich przebywających syndrom chorego budynku SBS (ang. sick building syndrome). SBS to zespół objawów chorobowych, takich jak: bóle i zawroty głowy, omdlenia, mdłości, objawy przemęczenia, podrażnienie błon śluzowych oraz utrudnione oddychanie, które mogą pojawić się u osób długo przebywających lub mieszkających w nowoczesnych budynkach.
Dotychczas syndrom chorego budynku łączony był np. z brakiem świeżego powietrza (co wynikało z niewłaściwie zaprojektowanego systemu wentylacyjnego), obecnością mikroorganizmów w powietrzu (wadliwa klimatyzacja) czy zanieczyszczonym powietrzem, które wnikało do budynków z zatłoczonych miejskich ulic.
Najnowsze wynik badań przeprowadzonych przez japońskich naukowców z Nagoya University Graduate School of Medicine, Nagoya City Public Health Research Institute, Aichi Medical University School of Medicine oraz Nagoya City University Graduate School of Medical Sciences sugerują, że za część objawów SBS mogą być odpowiedzialne lotne substancje chemiczne VOCs (ang. volatile organic compounds) - m.in. 2-etylo-1-heksanol, które wydobywają się z niektórych tworzyw sztucznych, użytych przy wykończeniu wnętrz.
Naukowcy przez kilka lat (od 2004 do 2007 roku) monitorowali poziom 2-etylo-1-heksanolu w 67 pomieszczeniach 56 budynków w Nagoya (Japonia). W ten sposób chcieli określić sezonowe wahania stężenia 2E1H.
Dzięki tak dokładnym badaniom, udało się odkryć, że w monitorowanych pomieszczeniach stężenie 2-etylo-1-heksanolu przez cały rok utrzymuje się na podwyższonym poziomie, jednak w pewnym stopniu ulega sezonowym wahaniom osiągając wyższe wartości w lecie (55.4 ug/m3), a niższe w zimie (13.7 ug/m3).
Według japońskich naukowców, 2E1H jest obecny w budynkach, dzięki procesowi "starzenia się" niektórych tworzyw sztucznych (np. materiałów wykończeniowych wykonanych z polichlorku winylu), które rozpadając się wydzielają do atmosfery lotne organiczne związki chemiczne (VOCs). Z czasem stężenie 2EH1 ulega obniżeniu, jednakże każdego roku w okresie letnim (podwyższona temperatura powietrza) ilość zawartego w atmosferze 2-etylo-1-heksanolu jest wyższa niż w zimie.
Jak twierdzą badacze, zakończone niedawno badania pokazują jak ważne dla zdrowia jest odpowiednie dobranie materiałów wykończeniowych tworzących wewnętrzną przestrzeń zarówno budynków biurowych, jak i mieszkalnych. To właśnie prawdopodobnie od jakości użytych materiałów będzie zależeć samopoczucie osób długotrwale przebywających w danych pomieszczeniach.
Grafika: vantageroofing.com

Komentarze

  • Mała Uwaga

    SYndrom chorego budynku był łączony z wentylacją i był łączony słusznie. Albowiem wzrost stężenia 2-etylo-1-heksanolu powodował, że ludzie zle się czuli. Zatem wymiana powietrza w pomieszczeniu - "rozrzedzała" stężenie 2-etylo-1-heksanolu i niwelowała syndrom chorego budynku. Sprawę tę można porównac do stężenia CO2 w pomieszczeniu. Jego zbytnie stężenie również powoduje u ludzi rozmaite objawy. A skuteczna wentylacja, wymiany powietrza doprowadzają do zmniejszenia jego stężenia w pomieszczeniu, a co za tym idzie do polepszenia samopoczucia ludzi.
    Jeśli fakt odkrycia sprawców czyli emisji 2-etylo-1-heksanolu , doprowadzi do wyeliminowania z produkcji szkodliwych materiałów wykończeniowych, sprawa Syndromu Chorego Budynku znacznie się poprawi. Ale sam fakt pozostanie. Nadal pewna część ludzi będzie się źle czuć, bo będzie wrażliwa na inne czynniki, które wywołują ten syndrom.