Firmy sprzedające urządzenia z czynnikami chłodniczymi mają raportować, ile jest w nich fluorowych gazów cieplarnianych.

Prawo dotknie również serwisantów klimatyzacji samochodowej.

Samochodowej klimatyzacji nie tknie mechanik bez odpowiednich uprawnień. Przewiduje to projekt ustawy o fluorowych gazach cieplarnianych, który przyjęła Rada Ministrów. Powód zmian? Czynniki chłodnicze w klimatyzacjach, pompach ciepłach czy systemach gaśniczych mają dużo większy wpływ na globalne ocieplenie niż dwutlenek węgla. Dlatego właśnie napełnianiem samochodowej klimatyzacji zajmie się serwisant z odpowiednim certyfikatem. Jeśli podejmie się naprawy, nie posiadając tego dokumentu, jego pracodawca narazi się na karę pieniężną w wysokości 5 tys. zł.

Przedsiębiorcy, których firmy naprawiają klimatyzację czy przemysłowe urządzenia chłodnicze mogą mieć również odpowiedni certyfikat. Bez niego inspekcja ochrony środowiska może nałożyć na nich karę w wysokości 20 tys. zł. Firmy, które zarówno przywożą do Polski, jak i wywożą z niej fluorowe gazy cieplarniane, będą miały obowiązek składania corocznych sprawozdań, np. o ilości wprowadzonych takich czynników.


Dane te przeakżą do Instytutu Chemii Przemysłowej im. prof. Ignacego Mościckiego w Warszawie. Wymogi sprawozdawcze będą też dotyczyły firm, które np. stosują takie substancje do napełniania czy napraw urządzeń lub gaśnic, oraz tych, które utylizują czynniki chłodnicze. Niezłożenie sprawozdania może kosztować firmę 3 tys. zł.

źródło: artykuł z Rzeczypospolitej (środa, 14 stycznia 2015r)