Bioklimat pomieszczeń biurowych obejmuje zespół fizycznych, chemicznych i biologicznych czynników kształtujących jakość powietrza w tym szczególnym środowisku pracy, w którym nie przebiegają przemysłowe procesy produkcyjne ani czynności wpływające negatywnie na dobre samopoczucie i zdrowie pracowników.

Ocena i poprawa jakości powietrza wewnętrznego stała się znaczącym elementem szeroko rozumianej ekologii i ergonomii stanowiska pracy, odkąd w ostatnich kilkunastu latach lawinowo zaczęły narastać problemy występowania u pracowników biur objawów związanych z tzw. zespołem chorego budynku (sick building syndrome).
Działo się tak za sprawą „uszczelnienia” budynków (w ślad za wprowadzeniem zasad poszanowania i mniejszego zużycia energii), powszechnego użycia syntetycznych materiałów wykończeniowych, a także z powodu stosowania dużych ilości środków czyszczących oraz wnikania zanieczyszczeń atmosferycznych. W kombinacji z nowoczesnym wyposażeniem (kserokopiarki, drukarki laserowe, komputery) i tendencją umieszczania w pomieszczeniu jak największej liczby pracowników, jakość powietrza w biurze dramatycznie spadła. Dla racjonalnej i skutecznej poprawy jakości powietrza pomieszczeń biurowych należy przyjąć zasadę monitorowania i kontroli źródeł zanieczyszczeń jako rutynowego podejścia do tego problemu.

Czynniki zaburzające jakość powietrza w biurze

Bioklimat pomieszczenia jest wynikiem interakcji wielu czynników: klimatu (temperatura, wilgotność), konstrukcji budynku, potencjalnych źródeł zanieczyszczeń (np. umeblowanie, materiały wykończeniowe, wykonywane czynności, zanieczyszczenia zewnętrzne), a także obecności użytkowników wewnątrz budynku.

Czuwanie nad jakością powietrza w pomieszczeniach
jest zadaniem właściciela i zarządcy budynku oraz
specjalistów bezpieczeństwa i higieny pracy


Identyfikacja źródeł złej jakości powietrza w pomieszczeniu

Najważniejszym źródłem informacji jest sam użytkownik pomieszczenia. Zazwyczaj w rozmowie dowiadujemy się o obecności drażniących zapachów, zbyt dużej liczbie pracowników w pokoju, zawilgoceniu i zagrzybieniu ścian, tapet i wykładzin podłogowych, znacznych ilościach kurzu i substancjach chemicznych. Problemów tych nie należy lekceważyć, gdyż przeróżne zapachy naprowadzić nas mogą na ślad poważnych uchybień w konstrukcji budynku i przystosowaniu go do potrzeb biurowych. I tak zapach spalin oznacza, że wraz z nimi do pomieszczenia dostaje się trujący tlenek węgla, powodujący już w bardzo małych ilościach bóle głowy, zmęczenie i rozdrażnienie. Podobne objawy mogą być skutkiem nadmiernego stężenia dwutlenku węgla, spowodowanego niskim współczynnikiem wymiany powietrza przy dużej liczbie pracowników na małej powierzchni. W takich pomieszczeniach osoby wrażliwe narażone są także na nieprzyjemne zapachy ludzkiego ciała. „Piwniczny” zapach świadczy o intensywnym wzroście mikroorganizmów na zawilgoconych powierzchniach i przy dłuższej ekspozycji może spowodować pojawienie się alergii, a nawet astmy u pracowników. Podobnie odczuwanie rozpuszczalników i chemikaliów wywołuje silne podrażnienia górnych dróg oddechowych, bóle głowy i rozdrażnienie. Wreszcie informacje pracowników o zapachu ścieków w budynku mogą naprowadzić specjalistów na ślad nieszczelności w pionach wodnych i kanalizacyjnych.
Szczególną uwagę należy zwrócić na pomieszczenia, które w ostatnim czasie były przebudowywane lub zmieniły przeznaczenie, oraz na wprowadzenie do biura nowego wyposażenia: kserokopiarek, drukarek laserowych czy nawilżaczy. W niedawno odnawianych pomieszczeniach często utrzymuje się zapach farby, lakierów oraz kurz, który absorbuje i utrzymuje zapachy nawet przez kilka miesięcy. Przez pewien czas zmienione są także parametry temperatury i wilgotności - należy więc wziąć pod uwagę możliwość pojawienia się pleśni (charakterystyczny zapach i przebarwienia powierzchni).
Nowa aranżacja pokoju biurowego - ustawienie dodatkowych przegród między stanowiskami pracy i zwiększenie liczby pracowników - może wymusić stałą kontrolę poziomu dwutlenku węgla w pomieszczeniu. Wartość ponad 1000 ppm w biurze wskazuje na niewystarczającą wentylację oraz zaburzoną wymianę powietrza i dodatkowo prowadzi do akumulacji innych szkodliwych substancji. W innych przypadkach szczegółowe badanie czynników wpływających na jakość powietrza wymagać będzie zlecenia takich pomiarów specjalistycznej firmie przez właściciela lub użytkowników budynku.
Początkowo badanie takie ma na celu ustalenie podstawowych wartości, które porównywane będą następnie do kolejnych pomiarów, także w innych pomieszczeniach. Korzystne może się okazać ustalenie, które pomieszczenie charakteryzuje najgorsza jakość powietrza: o największej emisji zanieczyszczeń przy najmniejszej wentylacji. Pomaga to w ustaleniu maksymalnej szkodliwej ekspozycji pracowników i późniejszej ocenie skuteczności eliminacji źródeł zanieczyszczeń. Istotne jest porównanie parametrów powietrza zewnętrznego i wewnętrznego, zwłaszcza ze względu na dostęp spalin samochodowych do pomieszczenia. Porównuje się miejsca o podobnym typie wentylacji, bliskości źródła szczególnego zanieczyszczenia, np. palarni czy pokoju małej poligrafii. Pomiary czynników, których źródłem jest sam budynek, jak meble, wyposażenie, wentylacja (tj. formaldehyd, lotne związki organiczne, zanieczyszczenia mikrobiologiczne), najlepiej wykonywać rano, po przerwie weekendowej, natomiast zanieczyszczenia „wytwarzane” przez pracowników (np. dwutlenek węgla) czy czynności (użycie kserokopiarek) monitoruje się pod koniec dnia pracy, kiedy ich stężenie jest największe. Pora roku również ma swoje znaczenie w monitoringu pomieszczenia, gdyż w ekstremalnych warunkach pogodowych (mroźna zima i upalne lato) ogranicza się z reguły dostarczanie powietrza z zewnątrz, co sprawia, że zanieczyszczenie powietrza w pomieszczeniu znacznie wzrasta.
W przypadku niektórych czynników (dwutlenek węgla, wilgotność względna, poziom niektórych związków chemicznych, np. formaldehydu) wynik badania może być porównany do norm ustalonych w odpowiednich przepisach. Wspomnieć jednak należy, że większość zanieczyszczeń chemicznych określanych przez użytkowników jako „drażniące”, wywołujące ból głowy czy łzawienie, zwykle występuje w stężeniach znacznie niższych, niż uznawane przez przepisy BHP (ustalone zwykle dla dużych procesów produkcyjnych) za szkodliwe dla zdrowia. Nie jest dokładnie znana przyczyna, dla której w warunkach pomieszczeń biurowych i mieszkalnych normy te nie są miarodajne.


Parametry jakości powietrza

Podstawowe parametry jakości powietrza pomieszczeń zamkniętych to temperatura i wilgotność względna. To głównie one wpływają na komfort cieplny użytkownika, chociaż oprócz bezwzględnego pomiaru tych wartości fizycznych na tzw. ciepło odczuwalne wpływ mają np. działające małe wentylatory, grzejniki („farelki”), przeciągi, sposób ubierania, aktywność użytkownika itp. Amerykańskie standardy polecają, aby za odpowiednie warunki termiczne w miejscu pracy biurowej uznać temperaturę, którą co najmniej 80% użytkowników pomieszczenia uzna za komfortową lub wystarczającą. Przy wilgotności względnej poniżej 25% zwykle obserwuje się podrażnienie wysychających błon śluzowych, co powoduje dyskomfort użytkowników i utrudnia pracę. Z kolei wysokie wartości mogą doprowadzić do kondensacji w elementach konstrukcyjnych budynku i wnętrzach, a w konsekwencji wzrost grzybów i pleśni.
Do rutynowych kontroli jakości powietrza w pomieszczeniach warto więc włączyć:
• określenie ekstremalnych temperatur dla danego pomieszczenia, czy są powodowane intensywną pracą dodatkowych urządzeń grzewczych/chłodzących lub nowymi urządzeniami (komputer, kserokopiarka),
• lokalizację źródła zimna (niedocieplona podłoga nad garażem) lub ciepła (niezabezpieczone żaluzją duże okno południowe),
• regularną kontrolę termostatów założonych w pomieszczeniu,
• pomiar gradientu temperatury - różnica między sufitem a podłogą nie powinna przekraczać 3oC,
• kontrolę krążenia powietrza w pomieszczeniu, stosowanie dodatkowych wentylatorów przez użytkowników.
Typowe stężenie dwutlenku węgla w pomieszczeniach biurowych zmienia się w zależności od usytuowania, liczby użytkowników oraz pory dnia - i waha się w zakresie 600-800 ppm, przy stężeniu w atmosferze na poziomie 330-350 ppm. W pomieszczeniach biurowych jego źródłem jest metabolizm użytkowników w ilości 0,3 l/min przy lekkiej pracy biurowej. Standardy nowoczesnego budownictwa zatrzymującego ciepło spowodowały obniżenie naturalnej wymiany powietrza (infiltracji) w porównaniu ze starszymi obiektami, niezbędne jest więc dodatkowe dostarczanie czystego powietrza zewnętrznego przez kosztowny system wentylacji i dystrybucji powietrza w budynku. Często właściciele wzbraniają się przed wysokimi kosztami takiej inwestycji, jednak straty spowodowane absencją pracowników lub ich nieproduktywnością mogą znacznie przewyższyć wydatki na utrzymanie zrównoważonego i zdrowego miejsca pracy.
Swoje miejsce w monitorowaniu jakości powietrza pomieszczeń biurowych ma także poziom formaldehydu - gazu o charakterystycznym zapachu, wyczuwalnym już w bardzo niskich stężeniach, występującego w wielu materiałach budowlanych i wykończeniowych. Jego stężenie w pomieszczeniu zależy od wentylacji, temperatury zewnętrznej i wewnętrznej, wilgotności, wieku źródła formaldehydu, i może zmienić się nawet o 50% w ciągu 1-2 dni. W zasadzie każda jego ilość jest drażniąca, powoduje zmęczenie, problemy z koncentracją i pamięcią oraz - w wyższych stężeniach - objawy ze strony układu oddechowego.
W powietrzu atmosferycznym zawieszone są cząstki o średnicy od 5 nm do 100 mm, stałe: kurz, dym tytoniowy, mikroorganizmy (wirusy, pyłki roślin, bakterie, zarodniki grzybów), oraz płynne, np. mgła. Formują one bioaerozol, który po wprowadzeniu do pomieszczeń „wzbogacany” jest o włókna syntetyczne i naturalne obecne w środowisku biurowym. W zależności od średnicy cząstki penetrują kolejne odcinki układu oddechowego i te z nich, które zdołają osiągnąć poziom oskrzeli i płuc, mogą wywoływać szkodliwe objawy, m.in. reakcje alergiczne, i pogarszać znacznie stan zdrowia osób cierpiących na schorzenia dróg oddechowych. Osobnym tematem jest ekspozycja na zawieszone w powietrzu cząstki dymu tytoniowego („bierne palenie”) oraz azbestu, których szkodliwe działanie jest powszechnie znane.
Mikrobiologiczne zanieczyszczenie powietrza pomieszczeń zamkniętych może być poważnym problemem dla zdrowia i komfortu pracowników. Środowisko to sprzyja rozwojowi i przetrwaniu wielu mikroorganizmów, znajdują one różnorodne, właściwe dla swoich potrzeb nisze. O ile nie są znane przypadki chorób wirusowych związanych z jakością powietrza w biurach (wirusy zwykle nie przeżywają poza organizmem gospodarza), o tyle badania naukowe świadczą o licznych związkach bakterii, grzybów i pochodzących od nich związków chemicznych (endotoksyny, peptydoglikan, mykotoksyny) z notowanymi zachorowaniami i niekorzystnymi objawami u pracowników. Jednak tylko wąskie grono drobnoustrojów uznaje się za niebezpieczne dla zdrowia w momencie stwierdzenia ich obecności w powietrzu wewnętrznym. Ponieważ na ich szkodliwość dla człowieka ma wpływ wiele czynników, np. czas ekspozycji, stężenie, odległość od źródła, a także wcześniejszy stan zdrowia (większość tych mikroorganizmów to patogeny względne, tj. atakujące tylko osoby przewlekle chore, o obniżonej odporności, raczej rzadko aktywnie pracujące w biurach), miarodajną ocenę narażenia na czynniki mikrobiologiczne przedstawić może tylko specjalista po szczegółowym badaniu, z zastosowaniem zestawu metod chemicznych i biologicznych.
Jakość powietrza w pomieszczeniach zależy zatem od układu wzajemnych zależności między różnymi czynnikami, z niebagatelną rolą samych pracowników jako aktywnych użytkowników danego środowiska. Ponieważ spędzają w nim trzecią część swojego życia, warto, aby nie stało się ono przyczyną problemów zdrowotnych, ale by nakłady na budowę i modernizację pomieszczeń i całych budynków przełożyły się na efektywność pracy, dobre samopoczucie i zadowolenie zastępów pracowników biurowych i ich szefów.
Mgr inż. arch. Anita Szponar, dr Bogumiła Szponar
Boreas s.c. Architektura i Bioklimat Budynków, Wrocław

Artykuł udostępniony przez:
BIT - Budowlany Informator Techniczny

Komentarze

  • To chyba Ci sami.

    Czy to nie Ci sami Państwo co w poprzednim art. odprowadzali wilgoć przez przegrody termiczne i wspomagali wetylecje grawitacyjną wentylatorkami? Chyba prywatne przychodnie zdrowia odpalają im działkę.