Dziś nie jest już żadnym problemem realizacja każdego, nawet najbardziej wymyślnego systemu klimatyzacji pomieszczeń domów czy zespołów budynków. Jest wiele wyspecjalizowanych firm polskich, są przedstawicielstwa znanych firm zagranicznych, które zajmują się takimi projektami. Jak w wielu dziedzinach życia, o efekcie końcowym decydują głównie zasoby finansowe klienta, bo wykonać można praktycznie wszystko(głównie z podzespołów zagranicznych).

Wydawać by się mogło, że nie ma tu miejsca na polskie regulatory temperatury,
bowiem stosując typowe rozwiązania, głównie używa się automatyki znanych z reklam
potentatów rynku. Na szczęście, dla polskich firm elektronicznych, nie wszystkie
inwestycje z dziedziny klimatyzacji można zrealizować w sposób typowy, ponadto nie
każdy klient ma nieograniczone możliwości finansowe. W takich wypadkach nasi automatycy działają elastycznie i mają możliwości na bieżąco dostosowania się do wymagań projektantów.
Jak wiadomo, nowoczesne regulatory temperatury stosowane w skomplikowanych procesach regulacji, są na ogół wykonane w technice mikroprocesorowej. Wiąże się to ze skomplikowaną obsługą (co nie przez wszystkich jest lubiane) oraz w oczywisty sposób podnosi
cenę. Jeżeli nawet próbuje się zastąpić regulator mikroprocesorowy elementami analogowej automatyki zachodniej, to system komplikuje się na tyle, że przestaje być opłacalny.
Zwykle wtedy firmy klimatyzacyjne zaczynają poszukiwać wyrobów krajowych.
Nie jest to proste, w ofertach producentów krajowych nie ma dużego wyboru.
Najczęściej są to termoregulatory dwustawne - chłodnicze (on-off), ewentualnie grzejne,
a jeśli znajdzie się trójstawny - chłodniczo-grzejny, to z reguły mikroprocesorowy.
Niniejszy tekst inauguruje cykl artykułów o polskich regulatorach temperatury, stosowanych w klimatyzacji, które znalazły uznanie wśród specjalistów z branży lecz nie są
szerzej znane na naszym rynku. Publikując materiały o charakterze popularyzatorskim a nie
reklamowym, mamy nadzieje na przybliżenie tego tematu Czytelnikom i skierowanie uwagi w
stronę polskich firm. Liczymy na odzew wśród producentów posiadających w ofercie produkty,
które z różnych względów mogą być konkurencyjne dla wyrobów firm zachodnich.
Jako pierwsze, prezentujemy doświadczenia jednej z niewielkich elektronicznych firm
podwarszawskich, znanej z owocnej współpracy z firmami projektowymi i instalatorskimi.
Firma ta, dzięki doświadczeniu i konstruktywnym uwagom klientów, uzyskała szereg ciekawych
rozwiązań przydatnych w klimatyzacji.
Jednym z pierwszych regulatorów zaprojektowanych "pod klienta" z firmy klimatyzacyjnej
"Zechik" był BTCK-01: analogowy, chłodniczo-grzejny, trójpołożeniowy regulator z jednym
pokrętłem nastawy, mający zastąpić drogie i kłopotliwe w imporcie termostaty zachodnie
starszego typu. Następna firma, wentylacyjno-klimatyzacyjna "PP-A Koss", zażyczyła sobie
nowocześniejszą odmianę BTCK-02 z wyświetlaczem cyfrowym. Nie były to regulatory nietypowe
czy trudne do opracowania. Inna firma, projektowo-konstrukcyjna, poszukując rozwiązania
problemu regulacji temperatury w nagrzewnicach kanałowych dużej mocy, przedstawiła założenia realizowane do tej pory przez drogi, zachodni regulator mikroprocesorowy (zresztą nie
wykorzystywany w pełni do tych zadań). Projekt, jaki wtedy powstał, doprowadził do skonstruowania BTK-04: dwustawnego, grzejnego, trójstopniowego regulatora temperatury.
W zależności od temperatury otoczenia i nastawy analogowej, regulator stopniowo włączał lub
wyłączał kolejne przekazniki sterujące ogrzewaniem - zgodnie z ustawionymi progami i histerezami. Z czasem powstała wersja czterostopniowa.
Kolejna firma - specjalizująca się w klimatyzacji, "Techmex" - przejęła pałeczkę i zaproponowała nowe zastosowanie dla tego regulatora, przez dołożenie stopnia chłodniczego.
Tak więc regulator stał się trójstawny, skomplikowała się nieco terminologia określająca
szczegółowo właściwości regulatora, nazwa zaś zmieniła się na BTCK-04. Kolejna modyfikacja,
jaką zaproponowano, to moduł odczytu cyfrowego.
Jak widać, możliwości dostosowania regulatorów produkowanych w małych seriach do indywidualnych potrzeb firm, są nieograniczone. Tego rodzaju współpraca nie jest zbyt często spotykana,
a z pewnością jest warta upowszechnienia.
Firmy, borykające się z trudnościami w zaopatrzeniu w odpowiednie regulatory, na ogół nie
zwracają się do producentów z propozycją wdrożenia nowego urządzenia, spodziewając się wysokich kosztów opracowania prototypu, nieopłacalnych przy małych zamówieniach. Jest to jednak
niepokój nie zawsze uzasadniony. Z pewnością duże firmy z rozbudowanym zapleczem i zbiurokratyzowane nie będą z nami współpracować. Natomiast małe, prężne firmy poszukujące klienta,
gotowe są nawet do znacznego zminimalizowania zysku, licząc na stałą współpracę i poszerzanie
oferty o urządzenia mogące zainteresować również innych klientów.
Apelujemy więc do obydwu zainteresowanych stron: producentów oraz użytkowników o nadsyłanie
uwag i propozycji, z których mamy nadzieję, wyniknie coś pożytecznego dla polskiej klimatyzacji.
R.Bartkowicz