Nie ma kryzysu, jest tylko recesja, nie ma zatem potrzeby wstrzymywania prywatyzacji. Jest potrzebna zmiana strategii prywatyzacji.


Dane ekonomiczne potwierdzają fakt, że nie można beztrosko i nieodpowiedzialnie porównywać zdarzeń gospodarczych z lat 1929/1933 i 2006/2009, nazywając oba te zjawiska kryzysem. (...)
Teza o prywatyzacji w czasach kryzysu tylko z pozoru i dla niemyślących wydaje się szokująca. Zaangażowani w myślenie standardami, przyzwyczajeni, że informacji nie szukamy, że informację dostajemy, coraz bardziej rozwijamy narząd słuchu zamiast narząd myślenia. Na pierwszy rzut oka (i ucha) moja teza wyzwala tylko jedną reakcję: przecież sprzedać teraz to sprzedać tanio. Taki pogląd to opinia wydana ryczałtem! Ale... Zawsze istnieje owo magiczne słowo: ale. Spójrzmy na to z innej strony.

Argument pierwszy - prywatyzacja dla obywatela

Akcje tańsze niż przed kryzysem mogą kupić Polacy, nasi obywatele. Przecież ciągle mamy w depozytach bankowych ok. 200 mld zł. To Polacy dadzą pieniądze do budżetu poprzez zakup akcji. Te tańsze będą konkurencją i alternatywą dla zbankrutowanych moralnie i społecznie funduszy inwestycyjnych. Mogą też stanowić konkurencję dla zagranicznych inwestorów, których sparaliżował strach inwestycyjny, albo szukających nadzwyczajnej spekulacyjnej drogi. To Polacy wraz ze wzrostem koniunktury mogą cieszyć się wzrostem wartości tych akcji, a jak zechcą je sprzedać, to zarobią i jeszcze zapłacą podatek.
To dobry czas dla narodowej prywatyzacji, a takie spółki jak Orlen, KGHM, PKO BP, PZU i inne spełnią wymogi oferty narodowej. Jest trochę taniej, niech kupi Polak.

Argument drugi

Fundusze emerytalne od lat narzekają na brak oferty inwestycyjnej. To dla nas Polaków podwójne zagrożenie, bo nie ma w co inwestować, a jak już jest to bardzo drogo - to jak owa wartość ma przyrastać dla dobra emerytów i ich przyszłych emerytur?
To teraz jest czas na prywatyzację skierowaną do funduszy emerytalnych. Dziś kupią jakąś inwestycję długoterminową i po powrocie koniunktury wartość tych akcji wzrośnie, a wraz z nimi wzrośnie portfel emeryta. Wszyscy ogłosili straty funduszy emerytalnych i inwestycyjnych, skutecznie straszą starsze pokolenie.

Argument trzeci

Niech wstanie ten, kto z pewnością człowieka odpowiedzialnego powie, czy i kiedy giełda wzrośnie, a akcje na niej notowane i nowe wprowadzane do obiegu będą droższe. Kto to zagwarantuje? Może to już czas na stwierdzenie, czym szybciej tym drożej. Przecież mamy do czynienia z globalną restrukturyzacją finansową, świadomą inżynierią finansową przeprowadzoną precyzyjnie przez USA.

Argument czwarty

Winston Churchill
"Nigdy w dziejach wojen tak liczni nie zawdzięczali tak wiele tak nielicznym".
Można to przenieść na prywatyzację w Polsce:
"Nigdy tak mało pieniędzy nie może tak wiele dobrego zrobić, jak w czasach recesji i kryzysu".
Mniejszy pieniądz dziś może zdziałać więcej niż większy pieniądz w czasach rozwoju. Najdroższym dobrem jest dziś pieniądz, zatem i koszty jego pozyskania są wyższe. W przypadku prywatyzacji ten koszt to mniejsza cena za majątek Skarbu Państwa niż ta, którą można by ewentualnie uzyskać w czasach boomu gospodarczego.

Argument piąty

Prywatyzacja to nie tylko pieniądze. O celach prywatyzacji można przeczytać w corocznych "kierunkach prywatyzacji", dokumencie stanowiącym załącznik do ustawy budżetowej i zatwierdzanej przez Sejm, Senat i Prezydenta RP.
>>c.d. opinii prof. dr hab. Aldony Kameli-Sowińskiej, Przewodniczącej Komisji Budżetu i Finansów BCC
Źródło: BCC