Badania nad Syndromem Chorego Budynku (ang. Sick Building Syndrome - SBS) doprowadziły do wniosku, że główną przyczyną niedomagań ludzi zamieszkujących takie budynki jest zła jakość znajdującego się w nich powietrza.


Pogoń za energooszczędnością i nowe technologie budowania doprowadziły do sytuacji, w której naturalna wymiana powietrza zachodząca dzięki infiltracji została zminimalizowana. Dotyczy to znacznej ilości obecnie budowanych w naszym kraju domów, gdzie z wielką starannością zaprojektowano wszystko za wyjątkiem ...powietrza.
Skutek tego jest taki, że jakość atmosfery w hermetycznie zamkniętych pomieszczeniach jest bardzo zła: jest ona zanieczyszczona biologicznie i chemicznie w stopniu niewyobrażalnym dla przeciętnego śmiertelnika. Zanieczyszczenia te powodują m.in. podrażnienia i częste choroby górnych dróg oddechowych, uczucie permanentnego zmęczenia, wysypki, spadek odporności na zakażenia, a nawet choroby nowotworowe.
Masowość schorzeń górnych dróg oddechowych wywołana jest przez inne jeszcze zjawisko. Większą część życia spędzamy w mieszkaniach lub biurach, które są ogrzewane systemami centralnego ogrzewania wodnego. W sezonie grzewczym, przy poprawnej wentylacji lecz bez nawilżania - otacza nas tam powietrze o wilgotności względnej na niebezpiecznie niskim poziomie: często spada ona poniżej 30%.
Nadmienić tu należy, że organizm ludzki dość dobrze znosi - na krótka metę - znaczne odchylenia od parametrów optymalnych (45-65%). Permanentne przebywanie w przesuszonym powietrzu powoduje cały szereg negatywnych skutków, od destrukcji cery pięknych pań począwszy. Szczególnie jest ono dokuczliwe dla dzieci: pękanie śluzówek nosa przyczynia się do powstawania przewlekle funkcjonujących ognisk infekcji.
Wspaniale się nam wszystkim oddycha po letniej burzy. Z pełnego pary powietrza wykropliła się wreszcie woda, uległa obniżeniu dokuczliwa upalna temperatura, powietrze jest przemyte wodą do stanu krystalicznej czystości, wyładowania elektryczne spowodowały jego silnie ujemną jonizację, a powstający w trakcie wyładowań ozon nadał mu przyjemny zapach.
W przesuszonym powietrzu wnętrz trudno jest utrzymać korzystną dla człowieka ,b>ujemną jonizację. Urządzenia elektroniczne, zwłaszcza monitory telewizorów i komputerów, wykonane z nieodpowiednich materiałów wykładziny podłogowe, dym papierosowy, a nawet sierść psa - sprzyjają powstawaniu klimatu o niekorzystnej jonizacji. Nie wolno lekceważyć tego jeszcze mało rozpoznanego zjawiska: wiadomo, że dodatnia jonizacja powietrza powoduje znaczny spadek wydolności umysłowej i fizycznej człowieka, a w dłuższych kryteriach czasowych ma znaczny wpływ na odporność i długowieczność.
W domach źle wentylowanych, zwłaszcza nowych, oprócz wilgoci dość istotnym problemem stały się chemiczne zanieczyszczenia powietrza. Postęp wiedzy w znacznym stopniu wyeliminował już z użycia szczeliwa i lepiki emitujące pochodne fenolu. W chwili obecnej za podstawowe zagrożenie uważany jest przez wielu badaczy formaldehyd. Jest on monomerem w produkcji żywic formaldehydowo-mocznikowych, a te trafiają pod nasze dachy w postaci klejów (sklejki, meble) lub materiałów izolacyjnych (wełna mineralna, pianka krylaminowa).
Substancje emitowane z tworzyw sztucznych, styren, aceton - to inne przyczyny skażenia powietrza domowego. W zbyt hermetycznych domach powszechnie w praktyce lekceważonym zagrożeniem stał się bezwonny, lecz śmiertelnie niebezpieczny tlenek węgla pochodzący z niepełnego spalania gazu w kuchenkach gazowych i przepływowych ogrzewaczach wody.
Organiczne skażenia chemiczne pochodzenia naturalnego to osobny problem. W okresie letnim ogrzewanie nie funkcjonuje, a powietrze zewnętrzne osiąga często wilgotności względne nawet powyżej 90%. Przy zmieniającej się temperaturze dobowej nietrudno o przekroczenie punktu rosy na przegrodach wewnątrzdomowych. W okresie zimy, przy braku odpowiedniej wentylacji, nie jest odprowadzana z wnętrz para wodna powstająca w wyniku procesów metabolicznych człowieka i jego działań związanych z prowadzeniem gospodarstwa domowego. W wilgotnych ciepłych wnętrzach niedostatecznie wentylowanych domów czyha na nas szczególny nieprzyjaciel: prymitywne grzyby, workowce i pleśnie. W produktach ich przemiany materii znajdują się nie tylko czynniki alergenne, ale także bardzo aktywne już w bardzo małych stężeniach mykotoksyny, wśród nich szczególnie niebezpieczne rakotwórcze aflatoksyny.
Nie sposób w tak krótkiej refleksji o pełne omówienie tematu, chodziło tu raczej o zasygnalizowanie problemu, o którym - patrząc na dokonywane realizacje - jakby wszyscy chcieli zapomnieć. Tymczasem do poprawnego oddychania człowiekowi potrzeba minimum 15÷20 m³ powietrza na godzinę. Istniejące przepisy budowlane i panujące w budownictwie obyczaje doprowadziły do sytuacji, w których ta norma nagminnie nie jest respektowana.
Funkcjonuje u nas swoiste pozoranctwo projektowe: dla zapewnienia normatywnej wentylacji w sanitariatach i kuchniach, gdzie powinna być obligatoryjnie zapewniona wymiana powietrza na poziomie odpowiednio 30 - 50 -70 m³ powietrza na godzinę, zaopatruje się te pomieszczenia w urządzenia wentylacji grawitacyjnej. Z reguły działają one nieadekwatnie do potrzeb; wynika to po prostu z praw fizyki, która nie chce się podporządkować życzeniowym zapisom istniejącym w polskich normach.
Jeśli się buduje energooszczędne, szczelne domy, to muszą one być zaopatrywane w wentylacje mechaniczną. Tylko taka wentylacja pozwala na racjonalne kontrolowanie ilości powietrza wymienianego we wnętrzach i na odzysk ciepła z usuwanego na zewnątrz powietrza zużytego.
dr inż. Erazm W. Felcyn
CREON

Literatura zalecana :
· T. Szymański , W. Wasiluk „Jakość powietrza wewnątrz pomieszczeń”, Technika chłodnicza i klimatyzacyjna, 6 (12) 96
· M. Dziewolska „Wentylacja budynków jednorodzinnych" Murator, 7 (135) 95
· A. Grabowska ”Szkodliwy formaldehyd” Murator, 10 (138) 95
· J. Sajdak „Oddychać po ludzku" Murator, 11 (139) 95
· J. Głodek „Okna a wentylacja pomieszczeń" Murator, 3 (143) 96
· K. Dominirski „Ogrzewanie klimatyzujące" Murator, 6 (146) 96

Komentarze

  • Od rzemyczka do koniczka czyli

    Jak się tworzy tekst sponsorowany...
    Na początku tekstu niby ogólnienaukowo, ale zawsze powinno się potencjalnego klienta konkretnie przestraszyć (och, jakież to straszne niebezpieczeństwa na ciebie nieboraku czyhają, ale nie czas tu i miejsce, by o nich pisać!). Potem, gdy łydki zaczynają już komuś dygotać, informuje się, że tak właściwie to może i znalazłby się sposób na dopomożenie nieborakowi, o którego zdrowiu i potrzebach wszyscy już zapomnieli. Na końcu, gdy czytający zapragnie takiej pomocy jak koła ratunkowego, bez skrywania informuje się że wybawieniem z wszelkich kłopotów jest zlecenie usługi w naszej firmie.
    A wszystko to po to by interes się kręcił i słychać było ten miły dla ucha szelest papierków...

  • Nie ma co się dziwić

    Nie ma co się dziwić jeżeli ktoś cytuje, czy opiera się na tekstach z MURATORA to wiadomo, że fachowcem być nie może. Z autorem dyskutowałem już na łamach Magazynu Instalatora na temat łączenia ogrzewania z wentylacją. Muszę przyznać, że co autor mówi o pleśniach i chemii to się zgadza dodałbym jeszcze CO2 powyżej 1000 ppm natomiast wnioski rozwiązać problemy chorego budynku są niedo przyjęcia. Szanowny Autorze zdecydowanie należy czytać Muratora i robić dokładnie wszystko odwrotnie gwarantuje napewno wszystko będzie dobrze