Targi były żywe, cieszyły się dobrą frekwencją, a ich organizacja była bez zarzutu. Przedstawiono tam szereg propozycji dotyczących nowoczesnych technologii budowania i dziesiątki, jeśli nie setki, atrakcyjnie wyglądających projektów. Wszyscy, oczywiście, zachwalali swoje produkty, jako "ekologiczne", mając zapewne na myśli to, że są one zdrowe, a ich budowa i eksploatacja nie szkodzą środowisku. Mimo to byłem rozczarowany - nie znalazłem tam ani jednej propozycji domku, w którym tak naprawdę chciałbym zamieszkać. Przyczyna mojego rozczarowania jest prosta - nie odkryłem ani jednej propozycji, w której dzięki prawidłowej wentylacji byłby zagwarantowany akceptowalny mikroklimat wnętrza.


Zdrowie a wentylacja

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) w swej konstytucji podaje następującą definicję: "Zdrowie jest to stan pełnego fizycznego, psychicznego i socjalnego dobrego samopoczucia, a nie tylko brak choroby czy kalectwa". Według danych tejże organizacji około 90% chorób i niedomagań ma charakter środowiskowy. Faktem nie podlegającym dyskusji jest to, że podstawowym elementem naszego ekosystemu jest powietrze. Jesteśmy w nim zanurzeni w całości, nim oddychamy, z nim się styka i oddziaływuje wymieniając materię i energię cała powierzchnia naszej skóry. Nietrudno też zauważyć, że w naszej strefie klimatycznej ludzie zdecydowanie spędzają większość swojego życia w pomieszczeniach zamkniętych (dom, szkoła, miejsce pracy). Powietrze znajdujące się w pomieszczeniach określamy jako powietrze wewnętrzne. Jest kwestią oczywistą, że występuje istotna zależność pomiędzy jakością powietrza wewnętrznego w polskim budownictwie a zdrowiem całego naszego narodu. Spróbujmy ocenić to nasze polskie zdrowie na podstawie raportu GUS (1997). Raport ten informuje nas, że ponad 62% dorosłych i co czwarte dziecko w Polsce cierpi na co najmniej jedną chorobę przewlekłą. Stale chory jest co trzeci nastolatek, połowa ludzi w wieku od 30 do 39 lat oraz prawie wszyscy ludzie starsi.

Co na to polskie prawo?

Polskie prawo ma niestety nadal charakter wyraźnie życzeniowy i jest w znacznym stopniu oderwane od skrótowo, siłą rzeczy, scharakteryzowanej powyżej rzeczywistości. Ustawa "Prawo budowlane" stanowi, że obiekt budowlany należy projektować, budować i utrzymywać zgodnie z przepisami, w tym techniczno-budowlanymi, obowiązującymi Polskimi Normami oraz zasadami wiedzy technicznej, w sposób zapewniający m.in. bezpieczeństwo ludzi i ochronę ich zdrowia. Ustawa mówi również, że podlega karze każdy, kto w sposób rażący powyższej zasady nie przestrzega. Ustawodawca jednak nie potrudził się dalej, by zdefiniować, co owo pojęcie "w sposób rażący" według niego znaczy, więc na tym pobrzękiwanie szabelką się kończy. Praktyka wskazuje, że dla kompetentnych instytucji akceptowalny - a nie drastyczny - jest np. stan wielu budynków poddanych (dzięki innemu dziwolągowi prawnemu) termomodernizacji, w których stężenia zabójczego tlenku węgla CO przekraczają dopuszczalny poziom kilkudziesięciokrotnie, tak samo, jak akceptowalna jest eksploatacja skażonych chemicznie szkół tysiąclatek.
Nie dziwi też już nikogo, że w polskim budownictwie mieszkaniowym, o jednorodzinnym już nawet nie wspominając, nie są stosowane żadne procedury odbiorowe, a powszechnie stosowany w projektowaniu i realizacji system wentylacji naturalnej zaspakaja bardziej wymogi projektowe niż fizjologiczne potrzeby człowieka.

Jakiej wentylacji nam trzeba?

Tu odpowiedź jest pozornie prosta: wentylacja powinna zapewniać każdemu co najmniej minimalną fizjologicznie ilość świeżego powietrza, czyli 15 m3 w ciągu godziny. Polskie Normy stanowią na przykład, że przy wentylacji naturalnej w domku jednorodzinnym posiadającym w.c., łazienkę i kuchnię z kuchenką gazową wymiana powietrza musi się odbywać na poziomie co najmniej 150 m3 w ciągu godziny. W skali roku (8760 godzin) oznacza to przepływ przez budynek 1 314 000 m3 powietrza! I to ma przejść przez nagminnie proponowane nam dzisiaj rozszczelniane okna, bez obróbki termicznej i jakiejkolwiek filtracji, bez jakiejkolwiek kontroli ilościowej umożliwiającej oszczędność energii?
W znacznej części domków zbudowanych w ostatnich latach poważnym problemem stają się skutki zawilgocenia ich wnętrz, w szczególności skażenia mikrobiologiczne i chemiczne. Czteroosobowa rodzina "generuje" w ciągu doby około 8 kg pary wodnej w wyniku procesów fizjologicznych, i mniej więcej drugie tyle w związku z prowadzeniem gospodarstwa domowego, kąpieli itd. W skali roku jest to ponad 5,5 tony wody, która powinna zostać usunięta przez kratki wentylacyjne zlokalizowane w sanitariatach i kuchni. Jeśli zaś te kratki sobie z tym nie radzą, to dom pleśnieje, a ludzie chorują na co się tylko da.
Nagminnie są u nas jeszcze ciągle stosowane kuchenki gazowe i gazowe przepływowe podgrzewacze ciepłej wody użytkowej. W domach pozbawionych prawidłowej wentylacji (a które domy u nas ją mają?) i posiadających te urządzenia stężenia CO zwykle wielokrotnie przekraczają wszelkie dopuszczalne granice przy kompletnej nieświadomości ich mieszkańców. Pracuje się wtedy mniej wydajnie, choruje się częściej i umiera się szybciej.
Powodów, dla których należy domy porządnie wentylować, jest znacznie więcej, ale ich nawet krótka charakterystyka znacznie by przekraczała ramy niniejszego tekstu.

Skuteczna wentylacja w domku

Wentylacja naturalna w większości przypadków nie zapewnia wymaganej minimalnej skuteczności. Oprócz praw fizyki jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest podyktowana energooszczędnością szczelność budynków. Zawarty w naszych uregulowaniach prawnych absurdalny zapis mówiący, że budynek nie musi posiadać urządzeń zapewniających wpływ powietrza do jego wnętrza, jeśli jest zaopatrzony w okna o uchylnych skrzydłach, skutecznie wyeliminował te urządzenia z naszego budownictwa. Proponuję zwrócić uwagę na ich powrót do oferty handlowej wielu firm. W szczególności są godne zainteresowania montowane w ścianach zewnętrznych budynku nawietrzaki sterowane bimetalicznym termostatem, pojawiły się też grzejniki centralnego ogrzewania wodnego z czerpnią powietrza zewnętrznego. Wspomagają też wentylację pracujące kominki, ale też trzeba tu pamiętać, że do spalenia jednego kilograma drewna potrzeba tlenu zawartego w 20 m3 powietrza.
Prawidłową wentylację przez cały rok są w stanie zapewnić jedynie instalacje oparte o urządzenia mechaniczne. Domki z centralnym ogrzewaniem wodnym coraz częściej - zwykle niestety dopiero po przykrych doświadczeniach eksploatacyjnych - są zaopatrywane w systemy wentylacji mechanicznej z odzyskiem (rekuperacją) ciepła. Innym, coraz powszechniejszym podejściem, jest stosowanie systemów ogrzewania powietrznego, w które funkcja całorocznej wentylacji jest integralnie wbudowana.

Jak działa wentylacja z rekuperacją?

Podstawą działania takiego systemu jest centralka wentylacyjna z wymiennikiem krzyżowym. Zimne, świeże powietrze jest do niej dostarczane poprzez dachową, ścienną lub gruntową czerpnię powietrza. W centralce jest ono przeprowadzane przez wymiennik krzyżowy, w którym ulega podgrzaniu ciepłem powietrza usuwanego z budynku, przy czym oczywiście strumień czystego powietrza nie miesza się tu z powietrzem zużytym. Po ewentualnym dogrzaniu małą nagrzewnicą elektryczną do właściwej temperatury powietrze to odpowiednimi przewodami doprowadzane jest do salonu, sypialni i innych pomieszczeń "czystych".

Jednocześnie, z sanitariatów i kuchni, pobierane jest powietrze zużyte, które - po oddaniu części swego ciepła powietrzu świeżemu - jest wyprowadzane na zewnątrz. Nie jest to oczywiście wentylacja bez kosztów, jak to sugerują niektóre reklamy, ale niewątpliwie jest to sposób bardzo racjonalny. Prawidłowo rozwiązany system oferuje opcję wentylacji w okresie letnim, bez rekuperacji ciepła, która w okresie upałów nie miała by sensu. Nawiew i wyciąg mogą być tak skorelowane, by zapewniać we wnętrzu budynku lekkie nadciśnienie. W takim wypadku migracja powietrza przez nieszczelności w stolarce otworowej odbywa się w kierunku od wewnątrz na zewnątrz, co eliminuje osadzanie się kurzu na parapetach okien. Lekkie nadciśnienie poprawia ciąg kominowy naszego kominka, gwarantując, że nie ulegniemy zaczadzeniu.

Dlaczego ogrzewanie powietrzne?

Stosowane współcześnie instalacje centralnego ogrzewania powietrznego bazują najczęściej na opalanych gazem albo olejem piecach nadmuchowych lub na całorocznych centralkach klimatyzacyjnych. Czerpane z zewnątrz powietrze może być w tych systemach wstępnie obrabiane w gruntowych wymiennikach ciepła, z wykorzystaniem ciepła i chłodu geotermicznego. Jest ono dostarczane specjalnymi kanałami - z wytworzeniem niezauważalnego przez człowieka nadciśnienia - do wszystkich czystych pomieszczeń. Z kuchni i sanitariatów część powietrza jest usuwana na zewnątrz, reszta zaś powraca poprzez przestrzeń domu do pieca lub klimatyzatora, gdzie jest poddawana ponownej filtracji i dogrzaniu. Instalacje takie łatwo jest wzbogacić o urządzenia pozwalające na schładzanie powietrza (gdy źródłem ciepła są piece), lub na jego nawilżanie, a także na rekuperację ciepła. Systemy ogrzewania powietrznego pozwalają na ekonomiczne uzyskanie w domach jednorodzinnych mikroklimatu o najwyższym standardzie. Posiadają one doskonałą dynamikę sterowania (mała bezwładność cieplna - brak wody w układzie), co przy podziale domu na odrębnie kontrolowane strefy użytkowe pozwala na nieosiągalne w innych rozwiązaniach oszczędności eksploatacyjne.
Erazm W. Felcyn
Ilustracje z archiwum firmy Creon