Podstawową funkcją okien w zasadzie jest dostarczanie światła do pomieszczeń. Istotne zarazem, żeby przez te oszklone elementy ściany nie uciekało ciepło, nie przenikały opady oraz nie wnikał hałas. Wymiana powietrza wcale nie musi się dokonywać przez otwory okienne: powinna ją zapewnić prawidłowo działająca wentylacja. To jednak teoria.


Większość mieszkańców naszego kraju mieszka w domach, w których okna z założenia pełniły funkcję wspomagającą ubogą wentylację. Projektanci z góry zakładali, że wymiana powietrza będzie się dokonywała przez szczeliny pomiędzy skrzydłem okna a ościeżnicą, pomiędzy ościeżnicą a murem oraz pomiędzy szybą a drewnianą ramą. To wszystko (nawet z nadmiarem) zapewniała stolarka drewniana, pochodząca z dawnych Stolbudów, wykonywana z niewysezonowanego drewna marnej jakości.
Kłopoty zaczęły się, gdy na rynku pojawiły się drewniane i tworzywowe okna wysokiej jakości. Montowane w mieszkaniach zapewniały lokatorom dobry komfort cieplny, znakomicie chroniły przed deszczem, ale zarazem powodowały, że w pomieszczeniach wzrastało zawilgocenie, co wynikało z braku właściwej wymiany powietrza. Bezpośrednim tego skutkiem było roszenie szyb, a następnie pojawiające się na ścianach wykwity - pleśnie.
Kraje zachodnie przez chorobę zbyt szczelnych okien przeszły nieco wcześniej niż my i z nieco innych przyczyn. Zaczęto z nią walczyć na różne sposoby.
Choć bowiem wiadomo, że w zasadzie pojęcie okna zbyt szczelnego nie powinno istnieć, gdyż jest sprzeczne z samą ochronną funkcją tej przegrody, to jednak nie można się zdawać wyłącznie na to, że użytkownik sam będzie musiał dbać o wietrzenie swoich pomieszczeń przez otwieranie czy uchylanie okien. Dlatego producenci coraz szczelniejszej stolarki okiennej musieli zadbać o to, by w pewnym stopniu jednak przepuszczała ona powietrze. W Polsce decydowały o tym normy wprowadzane przez instytuty naukowo-badawcze. Z powodu istnienia tych norm, producenci okien zbyt szczelnych musieli się uciekać do dość barbarzyńskiego ich traktowania: wycinania czy nadcinania uszczelek, aby umożliwić cyrkulację powietrza. Te praktyki nie zachwyciły klientów; takie okna uważali za niepełnowartościowe.
Z pomocą przyszli renomowani wytwórcy okuć: zaopatrzyli swoje wyroby w detale umożliwiające korzystanie z nowej dodatkowej funkcji - rozszczelniania. Nie działa ona tak radykalnie jak wietrzenie, ale tworząc kilkumilimetrową szparę pozwala na przeniknięcie przez nią powietrza. Jest to jednak działanie na podobnej zasadzie, co wietrzenie: zakłada świadome działanie użytkownika. To on powinien wiedzieć, że bez dostępu powietrza zamienia mieszkanie w szczelną puszkę, którą wypełnia wilgocią (oddychanie, parowanie z gotowania, prania itp.) To on musi odpowiednio przestawić klamkę swojego okna. O czym jednak nie zawsze pamięta i z czego nie zawsze chce korzystać: choćby dlatego, że szczelność okna jest dla niego zaletą podstawową, głównie po doświadczeniach z wypaczonymi oknami z minionej epoki (60% sprzedawanej produkcji okien idzie na remonty). A także dlatego, żeby nie wypuszczać z mieszkania cennego ciepła (z tego powodu w niektórych mieszkaniach zakleja się nawet kratki wentylacyjne).

Komentarze

  • Opinia

    Dobrze, ale gdzie to można kupić, ile kosztuje, jak wygląda, czy można zamontować samodzielnie i czy w przypadku wszystkich popularnych w Polsce profili okiennych, itd.
    Proszę o więcej danych.