Powstające nad górskimi szczytami Antarktydy zawirowania powietrza sprzyjają powstawaniu szczególnego rodzaju chmur, co ułatwia niszczenie powłoki ozonowej - informuje "New Scientist".


W ciągu ostatnich 20 lat chlorofluorowęglowodory (CFC), uwalniane między innymi z chłodziarek i klimatyzatorów niszczyły warstwę ozonową nad Antarktydą. Reakcje, które prowadzą do niszczenia ozonu, zachodzą głównie na powierzchni rzadkich polarnych chmur stratosferycznych (PSC), które występują na wysokości od 15 do 25 km. Pod wpływem promieniowania słonecznego z chlorofluorowęglowodorów powstaje chlor, który rozkłada ozon.
Steve Eckermann z US Naval Research Laboratory w Waszyngtonie oraz Lars Hoffmann z niemieckiego centrum badawczego Jullich analizując wykonane w podczerwieni zdjęcia satelitarne zbadali temperatury w atmosferze nad Półwyspem Antarktycznym. Okazało się, że nad górami występują stratosferyczne "kieszenie" powietrza o wyższej i niższej temperaturze. Zimne powietrze osiąga temperaturę poniżej 78 stopni Celsjusza, co umożliwia tworzenie się chmur PSC. Wydaje się, że powstawaniu tych zagrażających warstwie ozonowej chmur sprzyjają fale powietrza tworzące się nad szczytami górskimi.
Źródło: PAP - Nauka w Polsce