Negocjacje podczas konferencji klimatycznej w Poznaniu (COP14) okazały się znacznie trudniejsze, niż przewidywała Polska. Już wiadomo, że wielu rzeczy nie uda się osiągnąć - pisze "Rzeczpospolita".



- Mamy problem ze zrozumieniem pojęcia "wspólnej wizji". Kiedy Unia Europejska chce rozmawiać o redukcji emisji gazów cieplarnianych inne kraje oczekują zobowiązań do przekazania pomocy finansowej i technologii
– mówi prof. Maciej Sadowski, szef polskiego zespołu ekspertów.
W czasie COP 14 miał się odbyć przegląd zawartego 11 lat temu Protokołu z Kioto. Nie uda się z powodu zbyt wielu sprzecznych opinii na temat jego zapisów. Polski plan minimum na COP 14 przewiduje ustalenie grafiku pracy na przyszły rok, by globalne porozumienie zostało zawarte w grudniu 2009 r. w Kopenhadze.
Są szanse na uruchomienie funduszu adaptacyjnego, czyli pomocy dla państw narażonych na straty z powodu zmian klimatu. Celem polskiej delegacji jest także ustalenie zasad dla transferu technologii.
Swojego stanowiska w sprawie ochrony klimatu nie ujawniają Stany Zjednoczone. - Także Rosja nie chce rozmawiać o żadnych liczbach – dodaje Sadowski.
W tej sytuacji Unia Europejska, deklarująca gotowość obniżenia emisji o 50%. Do 2050 r. jest osamotniona. W trwającej do 12 grudnia konferencji klimatycznej COP 14 uczestniczy ok. 185 państw.