Na nietypowy sposób świętowania Mikołajek wpadła spółka KAN: zaprosiła dzieci pracowników do zwiedzania produkcji i stanowisk pracy rodziców. A w prezencie najmłodsi otrzymali m.in. …fragmenty rurek ogrzewania podłogowego z mikołajkowym logo.

Dzieci na produkcji, czyli Mikołajki w KAN
Pionierski pomysł organizatorów sprawdził się: dzieci duże i małe przybyły licznie i z niekłamanym zainteresowaniem – mimo chłodu – zwiedzały hale.
- Uznaliśmy, że taki nietypowy sposób obchodzenia Mikołajek może być interesujący również dla dzieci, tym bardziej, że w domach często słyszymy ciekawskie pytania typu: a co to jest ogrzewanie podłogowe, a jak się to robi, albo co jest w tym ogromnym, białym budynku, a jak wyglądają maszyny? – mówi Iwona Chilimoniuk, szefowa ds. personalnych KAN. – Dlatego zaprosiliśmy dzieci pracowników KAN, by pokazać im, jak się produkuje to tajemnicze ogrzewanie podłogowe i inne ciekawe elementy, z którego się składa.

W sobotnie popołudnie dzieci zebrały się w holu budynku, po czym w asyście swoich rodziców karnie ustawiły się w rzędach i podążyły za przewodnikami w mikołajowych czapkach- poruszały się tylko po wyznaczonych szlakach komunikacyjnych, dla bezpieczeństwa oddzielonych taśmami w jaskrawych kolorach.

Na początek goście zwiedzili halę, na której produkowane są rury PP. Największą furorę zrobił zbiornik z granulatem, który jakimś cudem zamienia się w rurki. Jak wytłumaczył przewodnik, to właśnie te rurki leżą w podłodze i grzeją ludzi w stopy. Wszyscy zwiedzający otrzymali w prezencie kawałek kultowej rurki, w kolorach niebieskim i czerwonym do wyboru, ze specjalnie na tę okazję wydrukowanym napisem: Mikołajki 2013.

Kolejny etap to pachnąca jakby smarem duża hala produkcyjna, czyli wydział tworzyw, który przywitał gości cicho pracującą wtryskarką, Na wydziale mosiądzu uwagę przyciągał imponujący automat tokarski, z którego wypadały lśniące mosiężne złączki. Dziewczynki zaintrygowały ogromne kosze z błyszczącymi wiórami, w różnych kształtach, wyglądające jak oryginalna biżuteria. Kolejnym punktem programu był wydział metalowy, gdzie na oczach dzieci wykrawarka laserowa wycięła wzór choinki z okolicznościowym napisem mikołajkowym. Z kolei narzędziownia przywitała gości fajerwerkami świecących iskier.

Opowieści przewodników co chwila przerywały szepty rodziców: „O widzisz synku, to właśnie tą maszynę obsługuje twój tatuś” albo „To są pudełeczka, do których mama pakuje te złote kolanka, o których wczoraj rozmawiałyśmy”.



Na koniec lekko zmarznięte dzieciaki dotarły sali konferencyjnej, która dla odmiany pachniała już tylko pączkami, ciastem i gorącą czekoladą. Tam pomocnik Św. Mikołaja o imieniu Sebastian, a jednocześnie tato trójki maluchów - opowiedział dzieciakom historię firmy KAN, wprowadził w tajniki elementów systemów produkowanych przez firmę i opowiedział do jakich miejsc na świecie te elementy trafiają. Potem było już tylko łasowanie i zwiedzanie nowiutkiego biurowca KAN. Obrotom na krzesłach nie było końca.