Z życia wzięte:
Zdarzyło mi się przeżyć w Indiach trzęsienie ziemi, epicentrum było wprawdzie dobre 500 km od nas, ale i tak nieźle zakołysało. Pierwsza zmiana jadła właśnie śniadanie, na salę wszedł kelner Prakasz i włączył wentylator - wielki wiatrak wiszący pod sufitem. Wentylator ruszył majestatycznie i w tym momencie stołówka - masywny betonowy blokhauz - zaczęła gibać się na boki jak ciężarówka na wertepach.
- Ty, wyłącz to! PRAKASZ, WYŁĄCZ TO!!! - ryknęli górnicy chórem.
Źródło: http://www.joemonster.org/article.php?sid=3167