Jo! Jo!
Zapina ziomala Kaptur przez osiedle na miejscówkę do starszej Jareckiej. Pokitrane ma po kieszeniach troche bakania i jakiś szamunek. Wyczaił ją wilk wypas i scieme jej z klatki odstawia:
- Elo sztuka. Gdzie sie idziesz ustawić?
- Wybiłam się z chawiry i hetam się z tym towarem do starej ojca.
Wilk skumał akcję w moment i między blokami skrót na miejscówke do starej Jareckiej wylukał, a po drodze zdążył jeszcze bucha sciągnąć z writerami. Wszmał Jarecką, kabone jej z szuflad powyjmował, co by na zioło starczyło. Lejnął się na wyro i ścieme odstawia.
Moment i laska w czerwonej bluzie też ustawia się na miejscówce. Patrzy na babke i nie czai bazki:
- Babka, melanż jakiś był, że uszy i oczy troche przyduże masz, czy to może ja za dużo smażyłam?
A wilk zajawkę już taką złapał, że opierdzielił w moment Kaptura i faze na wyrze dalej odstawia.
Nagle psy wbiły się do chawiry Jareckiej i w moment skatowały wilka za odstawianie nielegalu. Klime z podwórka zdążył jeszcze pozdrowić, "HWDP" krzyknął i zszedł ze świata z rozpierniczonym bębnem. Psy Kaptura i Babke wywlekły z bebechów i razem z wilka towaru po kresce ściągnęli.
Jo! Jo!