Od kwietnia czeka nas najwyższa w historii podwyżka rachunków za gaz. Trzeba będzie nie tylko zapłacić drożej za gaz, ale także za usługę dostawy gazu do kuchenek i piecyków.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo od kwietnia chce podnieść hurtowe ceny gazu o 33,7 proc. PGNiG tłumaczy to gwałtownym wzrostem cen gazu z importu i opóźnieniem we wprowadzeniu nowych cenników. Powinny obowiązywać już od stycznia, ale cen nie zmieniono, za rządów PiS resort gospodarki przez dwa lata nie mógł oglosić stosownego rozporządzenia.

A według PGNiG ustalane w walutach ceny gazu z importu rosną tak szybko, że wydatków nie rekompensuje umocnienie złotego wobec dolara i euro. - Gdybyśmy w tym roku stosowali dotychczasową taryfę, to ten rok spółka mogłaby zakończyć stratą netto nawet 2 mld zł, zamiast zysku ok. 1,5 mld zł jak dotąd - szacuje z grubsza dyrektor finansowy PGNiG Bogusław Marzec.

Spadek rentowności mógłby doprowadzić do obniżenia ratingu firmy, czyli oceny jej wiarygodności kredytowej. PGNiG musiałaby płacić drożej za pożyczane pieniądze i miałaby zmniejszone możliwości zaciągania kredytów. Te koszty też obciążyłyby odbiorców. - Trzebaby też ograniczyć inwestycje, przede wszystkim na dostawy gazu z nowych źródeł - mówi prezes PGNiG Krzysztof Głogowski.

Od kwietnia powinny wzrosnąć nie tylko ceny gazu, ale i opłaty za usługę dostarczenia tego paliwa do naszych kuchenek i piecyków. O ile? Wnioski o podwyżki o 7 do 10 proc. szykują spółki PGNiG zajmujące się dystrybucją gazu, dowiedzieliśmy się nieoficjalnie z dwóch różnych źródeł. Opłaty za dostawę gazu nie zmieniły się od dwóch lat. Na dodatek w środę wieczorem PGNiG ogłosiło, że musi zaktualizować wartość majątku swoich spółek, bo zatwierdzane dotąd przez URE opłaty za dystrybucję gazu były niższe niż oczekiwano w 2004 r. W efekcie trzeba dokonać odpisów od wartości spółek, co zmniejszy zysk operacyjny grupy PGNiG za ostatni kwartał 2007 r. o 1,4 mld zł, a zysk netto grupy - o 1,1 mld zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza