Na skutek niespodziewanie dużego zainteresowania internautów unijna biblioteka internetowa Europeana została zamknięta - kilkanaście godzin po jej uroczystej inauguracji w czwartek.


Rzecznik Komisji Europejskiej Martin Selmayr tłumaczył w piątek, że biblioteka padła ofiarą własnego sukcesu, gdyż na stronę www.europeana.eu rzuciło się zbyt wielu chętnych, blokując serwery.
"Przewidywaliśmy 5 mln kliknięć na godzinę, a ich liczba dochodziła nawet do 20 mln. Musieliśmy podjąć trudną decyzję o zamknięciu dostępu" - powiedział Selmayr na konferencji prasowej.


Problemy z dostępem pojawiły się już w czwartek w ciągu dnia. Aby im zaradzić, zwiększono liczbę serwerów pracujących na uniwersytecie w Amsterdamie z trzech do sześciu. To nie wystarczyło i ostateczne zamknięcie nastąpiło wieczorem. Rozbudowa serwerów obsługujących internetową bibliotekę ma nastąpić tak szybko, jak będzie to możliwe. "Problemy są natury technicznej, a nie finansowej. Biblioteka będzie dostępna najpóźniej do połowy grudnia" - zapewnił rzecznik.
KE próbuje robić dobrą minę do złej gry. "Zamknięcie strony jest oczywiście smutnym wydarzeniem, ale z drugiej strony świadczy o sukcesie tego przedsięwzięcia i wielkim zainteresowaniu europejskim dziedzictwem kulturowym" - powiedział Selmayr.
Ci, którym udało się zalogować w czwartek na stronie, mieli dostęp do zgromadzonych tam dwóch milionów obiektów świadczących o bogactwie i różnorodności europejskiego dziedzictwa kulturalnego. Znalazły się tam m.in.: kolekcja 500 dzieł Picassa, "Boska komedia" Dantego, angielska "Wielka Karta Swobód", rękopisy Mozarta, Beethovena i Chopina, taśmy filmowe dokumentujące najważniejsze wydarzenia XX wieku, plakaty, kartki pocztowe, nagrania dźwiękowe, zdjęcia...
W projekt zaangażowało się w sumie tysiąc instytucji: bibliotek, muzeów i archiwów z 27 krajów członkowskich (z Polski - Biblioteka Narodowa). Ponad połowa dzieł pochodzi z Francji, której były prezydent Jacques Chirac był inicjatorem powołania europejskiej biblioteki cyfrowej. Z Polski pochodzi ledwie 0,1 proc. obiektów dostępnych na stronie.
Polacy stanowili 3 proc. wszystkich, którzy w czwartek odwiedzili Europeanę. (Niemcy - 17 proc., Francuzi 10 proc. Hiszpanie 9 proc.). Wejścia z USA stanowiły 4 proc. Najczęściej internauci szukali "Mony Lisy" ze zbiorów paryskiego Luwru.
Przygotowania do startu projektu trwały dwa lata. Na razie chodzi raczej o prototyp europejskiej biblioteki cyfrowej. Fundusze wynoszą tylko 2 mln euro rocznie, a 14 zatrudnionych przy projekcie osób korzysta z gościny holenderskiej Biblioteki Królewskiej w Hadze. Europeana ma być w pełni operacyjna w 2010 roku, a celem jest zgromadzenie co najmniej 10 mln dzieł.
W porównaniu z ok. 2,5 mld książek przechowywanych w europejskich bibliotekach to niewiele, ale poważnym ograniczeniem są koszty digitalizacji, która objęła na razie ok. 1 proc. europejskich księgozbiorów.

PAP - Nauka w Polsce, Michał Kot