Tak wiele się w dobie kryzysu mówi o oszczędzaniu, że aż wstyd nie zwracać uwagi na promocje i upusty, które masowo oferują nam sklepy. Ważne tylko, żeby nie dać się nabić w promocyjną butelkę i naprawdę, a nie tylko fikcyjnie, oszczędzić pieniądze.

bez VAT
Sklepy dosłownie prześcigają się teraz w oferowaniu nam drugiej rzeczy za połowę ceny, jeśli tylko zakupy przekroczą magiczną kwotę np. 150 zł. Jednak oszczędzanie polega nie na tym, żeby zdobyć jak największy rabat, ale żeby nie kupować rzeczy niepotrzebnych. Więc skoro do centrum handlowego udaliśmy się po jeansy to powrót do domu ze spodniami i bluzą za połowę ceny (której tak naprawdę nie potrzebujemy), nie do końca oznacza sukces dla naszego portfela. Zatem pierwsza, najważniejsza rada – kupujmy mądrze – tylko to, czego naprawdę potrzebujemy.


Dobrze czytajmy też ulotki produktów, zwłaszcza żywności. Często zdarza się tak, że produkty sprzedawane jako 2 w cenie 1, mają krótki termin przydatności do spożycia. Może się więc okazać, że zanim je zjemy – zepsują się w lodówce i nasze „oszczędzanie” wcale nie będzie takie spektakularne.
Ciekawym pomysłem na zachęcenie konsumentów do zakup w konkretnym sklepie jest darmowa dostawa zakupionych lub zamówionych towarów. Szczególnie pomysł ten sprawdza się w branży RTV-AGD. Przewiezienie nowo zakupionej lodówki lub pralki samochodem osobowym jest nie lada wyzwaniem logistycznym, które może przerosnąć niejednego posiadacza osobówki. Teraz z takiej promocji możemy skorzystać w sklepie RTV EURO AGD. Czy w promocji tej ukryte są jakieś niespodzianki, zapisane małym druczkiem w regulaminie? Istnieje kilka zasad dotyczących darmowego dowozu, pierwszą z nich jest ściśle określony termin obowiązywania promocji. Darmowa dostawa dotyczy zarówno sklepu internetowego, rezerwacji w sklepie stacjonarnym lub zamówienia telefonicznego, dodatkowo łączna wartość zamówienia musi wynosić co najmniej 200 zł. Ale jeśli zależy nam na czasie i wybierzemy dostawę ekspresową, promocja już nas nie obejmie. I to właściwie jedyna niespodzianka tej konkretnej promocji.


Wiele supermarketów prowadzi programy lojalnościowe. Dzięki zbieranym przez kilka miesięcy punktom możemy dostać od sklepu jakiś prezent, albo znaczny rabat na ofertę specjalną dla stałych klientów. Pamiętajmy tylko, że programy lojalnościowe są dla nas zyskiem tylko wtedy, jeśli oferowane za naszą wierność produkty są tym, czego tak naprawdę potrzebujemy. W innym wypadku to tylko fikcja, na którą oszczędny Polak nabrać się nie powinien.


Podobnie sprawa wygląda z promocjami „bez VAT”. Warto na nią czekać, jeśli czegoś bardzo potrzebujemy. W wypadku takich promocji trzeba też dokładnie przeczytać regulamin, który sprzedawca musi nam udostępnić. W listopadzie 2012 roku z takiej promocji „bez VAT” możemy skorzystać w sklepach Max-Fliz w Krakowie i we Wrocławiu. Regulamin mówi, że promocją objęte są działy: łazienki, meble, lampy i kuchnie, ale nie dotyczy produktów objętych inną promocją lub zakupów w sklepie internetowym, oraz nie łączy się z ofertami działu outletowego. Znaczy to tyle, że na tańsze zakupy musimy udać się do salonu firmowego. Ma to jednak swoje niezaprzeczalne zalety – każdego przedmiotu, który chcemy kupić, możemy dotknąć i wypróbować. Co ważne, wszystkie produkty objęte promocją „bez VAT”, są dostępne także w systemie ratalnym.


Ile oszczędzimy na takiej promocji? W regulaminie znajdziemy dokładne wytyczne, dzięki którym będziemy w stanie obliczyć dokładną cenę naszych upragnionych mebli. Regulamin mówi, że dla przejrzystości obliczeń założono, że wszystkie produkty objęte są 23% stawką podatku VAT, co jest korzystne dla klienta. Zgodnie z ustawą z dnia 18.03.2011 r., o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług, 23% podatek naliczany jest do kwoty netto. Zatem, żeby obliczyć nasz rabat musimy od ceny katalogowej odjąć 18,7% (ponieważ 100 + 23% = 123, a 100 = 123 – 18,7%).

Najważniejsze, żeby w przypadku każdej promocji zwracać uwagę na tak zwany „drobny druczek”. W przypadku zakupów bez VAT w Max-Fliz takich adnotacji i „ukrytych” warunków umowy nie ma. Ważne jest też to, że promocja dotyczy cen katalogowych, a nie jak to bywało w przypadku kilku podobnych promocji w dużych sieciach, cen wyższych niż katalogowe (co sprawiało, że promocja była iluzoryczna, a klient nie oszczędzał praktycznie wcale).

Oszczędzanie, w czasach kiedy wiele firm oferuje nam duże rabaty i szereg promocji, wydaje się być proste i oczywiste. I na pewno takie będzie, jeśli każdą z promocji sprawdzimy i wybierzemy te, które naprawdę promocjami są.