Gość: gosc
2006-07-14 00:00
które uprawniania?
które uprawnianai są lepsze projektowe czy wykonawcze ?
(dostałem dwie oferty pracy jedna w biurze projektowym druga w firmie wykonawczej, obie firmy umozliwiają zrobienie uprawnień każda w oddzielniej formie)
Gość: witek
2006-07-14 00:00
Re:które uprawniania?
sorki ale pytanie jest typu "co jest lepsze rzelazko czy suszarka do włosów"?
To wszystko zależy raczej od tego co chcesz później z tym robić.
Gość: gosc
2006-07-14 00:00
Re:które uprawniania?
chce robic to co mi przyniesie wieksze kozyści, i te uprawniania które pozwolą w przysłości prowadzic własna firme (gdzie łatwiej o zlecenia?)
Gość: ??
2006-07-14 00:00
Re:które uprawniania?
Tylko nie naprawa rzelazek!!
Gość: xxx
2006-07-14 00:00
Re:które uprawniania?
jedne i drugie !!!! a najlepiej zrezygnuj !!! Może lepiej zadaj sobie pytanie co chcesz robic ???? Bo jesli tylko czesac kase to sobie odpusc sa zawody duzo lepiej płatne !!!
Gość: Kaz
2006-07-15 00:00
Re:które uprawniania?
Każde uprawnienia są dobre nie ma lepszych. Są tylko lepsi i gorsi iżynierowie. I mając te lub inne i tak się liczy znajomoś tematu i to na ile jest się dobrym w tym co się robi. Co do uprawnień rdziłbym zrobi projektowe (dwa lata przy projektowaniu + rok na budowie) kierowanie (2 lata na budowie). Jeżeli chcesz miec do projektowania i kierowania to musisz miec w sumie 2 przy projektowanu i 2 na budowie. Z doswiadczeń moich znajomych wynika że trudniej jest zrobic projektowe niż do kierowania, więc jeżeli masz mozliwosc rób projektowe.
Gość: nn
2006-07-15 00:00
Re:które uprawniania?
Tak jak niewiele wart jest żołnierz który nie powąchał prochu tak niewiele wart jest projektant który nie był na budowie.
Gość: Slawek
2006-07-18 00:00
Re:które uprawniania?
Swiete slowa nn!!! Rob oba od razu. Ludzie leca na kase robia projektowe zeby trzaskac projekty a po dwoch latach i tak malo widzieli. Na budowie byli chwilowo albo ktos im podpisal....i potem trafia sie taki projektant(zadzierajacy oczywiscie nosa) na budowie. Sam takich z renomowanych biur warszawskich zaginalem jako 27 latek (choc wpierw 3 latka sie w biurze soboty i czasem niedziele rzezbilo) - az mi nieraz glupio bylo ze takie bledy sie wylapuje albo projektanci maja brak wiedzy. Ale wiedz ze budowa to jest wojna..kazdego dnia, kazdej minuty, kiedy projekty to tylko jak budowa dzwoni ze cos sie nie zgadza albo powietrze nie wieje, albo nie grzeje:) i strasza sadem:) Wiec ja bym robil oba. Ale na budowie zazwyczaj lepsza kasa, ale tez delegacje i powroty raz na 2 tygodnie do domu - pogadaj z dziewczyna:)
Gość: MarCz
2006-07-19 00:00
Re:które uprawniania?
Aż się prosi zrobić upr. na projektowanie i wykonywanie za jednym razem!!! Płacę za jeden kurs (bo naprawde cięzko zdać bez dobrego przygotowania) a niewiadomo co "życie" przyniesie!!! Lepsze pieniądzę zawsze były i będą na budowie... ale to się wiąże z delegacjami i spędzaniem w pracy nawet po kilkanaście godzin (nie mówiąc o większym "obciążeniu" psychicznym)... Więc z reguły jak pojawia się dziecko to warto być chyba prawdziwym ojcem a nie nosić przy sobie rodzinne zdjęcie i pojawiać się w domu raz na dwa tyg. (bo budowa jest na drugim krańcu Polski nie wspomnę o zagranicy). Jesteś młody masz zapał... poświęć 4 lata (dwa w projektpwym , dwa w wykonawczym) i atakuj oby dwa upr. Pozdrawiam.
Gość: xxx
2006-07-19 00:00
Re:które uprawniania?
Jesli jeszcze nie jestes zonaty i bezdzietny to pare latek na poczatek na budowie jesli popracujesz kilka latek na budowie to pozniej mozesz isc do biura projektowego. I spokojnie robic projektowe bedzie latwiej projektowac i zrobic uprawnienia. Ja to zalatwilem w ten sposob i naprawde polecam na budowie uzyskasz wiedze ktora jest niezbedna by dobrze projektowac. W mojej firmie wlasnie panuje taka praktyka jesli przychodzi mlody czlowiek i chce robic uprawnienia projektowe to najpierw jedzie na budowe na ok 3 lata pozniej przechodzi do pracowni. Ale na budowie robi tez dokumentacje wspolpracujac z pracownia.
Gość: Kaz
2006-08-27 00:00
Re:które uprawniania?
Zgodnie ze stanem prawnym na dzień 1 marca 2006 w zalezności od posiadanego wykształcenia i zakresu odbytej praktyki zawodowej egzamin jest przeprowadzany na uprawnienia do projektowania LUB kierowania robotami §10.1 pkt (DZ.U. Nr96, poz. 817 z 2005r). Przy niektórych książkach praktyki zawodowej wydanych wcześniej ten przepis nie ma zastosowania i mozna zdawać obydwa egzaminy na raz. Nie wiem od kiedy bo ta ustawa była wielokrotnie nowelizowana. Ale jeżeli ksiazka praktyki była założona po tej dacie to niestety trzeba osobno.
Gość: Kaz
2006-08-27 00:00
Re:które uprawniania?
Do Sławka. Ja pracowałem w biurach projektowych i firmach wykonawczych, wiecej w projektowych a pomimo to zagiął bym w temacie wykonastwa nie jednego wykonawcę. Co do zadzierania nosa to juz kwestia charakteru danego projektanta. Jak Ty się spotykałeś zadzierającego nosa projektanta to jest jedna strona medalu. Ja spotykałem się z wykonawcami którzy znali się na wszystkim i wiedzieli lepiej (co to Pan zaprojektował, tego nie da się zrobić, to powinno byc tak itp.), tak na marginesie nie raz poprawiałem "kwiatki" wynikłe na budowach z winy wykonawców. No i najgorsze jest gdy na budowę przychodzi młody projektant (mam 29 lat)i ma staremu wyjadaczowi coś tłumaczyć. To dopuki na niego się naskoczysz się nie wydżesz nic nie wskórasz, a póżniej mówią że projektant jest najmądzrzejszy. Co do błędów to widziałem żle zrobione projekty. (mnie też się zdażyło parę błędów oczywiście nie karygodnych bo i takie się zdarzają). Projektant jest na poczatku całego cyklu budowlanego i z tego wzgledu jego praca jest później przez wykonawcę przeglądana i on wyłapuje błędy i się wymądrza co to za projektant i tak dalej. A kto odbiera i nadzoruje budowy inspektor nadzoru zapytajcie któregoś z nich ile błędów znalazł na budowie w wykonastwie u wybitnego, najmądzrejszego i doświadzonego wykonawcy. Co do kasy przy projektowaniu TO JEST DOBRA NIE NARZEKAM, ale naprcoeać sie trzeba i znależź klientów, a jak robisz dużo i dobrze, dlaczego miałbyś dobrze nie zarabiać. Pozdrawiam wszystkich projektantó i porządnych i kompetentych wykonawców, których na szczęście jest więcej.