Gość: Anonim.
2007-10-10 00:00
Uprawnienia od mgr, dla techników żadnych? A czemu nie od doktoratu!
A może by tak wprowadzić kolejną restrykcję! Na przykład od doktoratu? Albo po 30 latach praktyki?
Albo najlepiej w ogole zabronić pracy w budownictwie. Czyżby panowie odpowiedzialni za te zmiany tak bardzo bali się konkurencji? Czy kiedykolwiek mentalność izby "mędrców" dojrzeje do prawideł wolnego rynku?
Gość: :)
2007-10-10 00:00
Re:Uprawnienia od mgr, dla techników żadnych? A czemu nie od doktoratu!
w czym problem anonimie? Powiem tak "nie chciało się nosić teczki ...nosi się woreczki"
Gość: melasa
2007-10-11 00:00
Re:Uprawnienia od mgr, dla techników żadnych? A czemu nie od doktoratu!
Świat idzie do przodu. Technikum to już troche mało na dzisiejsze czasy.
Gość: adam
2007-10-11 00:00
Re:Uprawnienia od mgr, dla techników żadnych? A czemu nie od doktoratu!
A dyplom inżyniera nie wystarczy ?
Gość: technik
2007-10-11 00:00
Re:Uprawnienia od mgr, dla techników żadnych? A czemu nie od doktoratu!
a co sadzicie ze technicy maja za mala wiedze na uprawnienia nawet ograniczone. znam kilu ludzi po technikum z pelnymi budowlanymi i prowadza naprawde powazne inwestycje. nie jednego mgr inz by zagieli wiedza praktyczna. wiec cos tu jest nie tak!!!!
Gość: melasa
2007-10-11 00:00
Re:Uprawnienia od mgr, dla techników żadnych? A czemu nie od doktoratu!
nie wystarczy. Też znam kilku kolesi po technikach, prawdziwych zawodowców. Jeden z nich spokojnie może prowadzić duże inwestycje, ale to nie jest norma. Poza tym kolesie ci spokojnie mogliby zrobić studia, ale im sie nie chce.
Gość: lol
2007-10-11 00:00
Re:Uprawnienia od mgr, dla techników żadnych? A czemu nie od doktoratu!
A ludzie po studiach zdolni do prowadzenia dużych inwestycji to niby jest norma?
Powiem Ci melaso od czego to zależy. Od inteligencji i zawodowego doświadczenia, nie od mgr. Trzeba być totalnie zaślepionym i opornym na fakty by nie zauważyć, że takie restrykcje to po prostu interes korporacji, ktorej czlonkowie zarabiaja tym wiecej im mniej jest uprawnionych do wykonywania zawodu.
Gość: Radek
2007-10-11 00:00
Re:Uprawnienia od mgr, dla techników żadnych? A czemu nie od doktoratu!
I słusznie. Ja studia kończyłem, uprawnienia mam. Nie chciało się uczyć, teraz trzeba cierpieć.
Gość: Stachu
2007-10-11 00:00
Re:Uprawnienia od mgr, dla techników żadnych? A czemu nie od doktoratu!
Zabrac magistrom dac doktorom. Konczyli studia, niech maja. Jak sie magistrom nie chce uczyc to do lopaty.
Gość: melasa
2007-10-15 00:00
Re:Uprawnienia od mgr, dla techników żadnych? A czemu nie od doktoratu!
A ludzie po studiach zdolni do prowadzenia dużych inwestycji to niby jest norma?
Powiem Ci melaso od czego to zależy. Od inteligencji i zawodowego doświadczenia, nie od mgr. Trzeba być totalnie zaślepionym i opornym na fakty by nie zauważyć, że takie restrykcje to po prostu interes korporacji, ktorej czlonkowie zarabiaja tym wiecej im mniej jest uprawnionych do wykonywania zawodu.
Izby Inżynierów żyją głównie ze składek członków Izb. Nie jest w ich interesie ograniczanie liczby członków czyli inżynierów z uprawnieniami.
Gość: gustafek
2007-10-15 00:00
Re:Uprawnienia od mgr, dla techników żadnych? A czemu nie od doktoratu!
A może wzorem notariuszy, ograniczony dostęp do uprawnień jest bardziej właściwy?
I jeszcze ustawa która nakazywała by wykonanie projektu i nadzór kierownika nad np. wymianą uszczelki w kranie.
Gość: melasa
2007-10-15 00:00
Re:Uprawnienia od mgr, dla techników żadnych? A czemu nie od doktoratu!
Izby są i nikt inżynierów o zdanie sie nie pytał gdy je powoływano. Prawo budowlane określa odpowiedzialność inwestora w kwestii nadzoru i projektów. Nie ma tam nic o uszczelkach w kranach. Zwykle gdy ktoś ma zapłacić za projekt czy nadzór to krzyczy o biurokracji i takich tam. Za to gdy coś sie zawali, albo jest źle zrobione to podnoszą się krzyki, o nędznym nadzorze. Prawo budowlane w rozsądny sposób definiuje odpowiedzialność kierowników, inspektorów nadzoru i projektantów. Wg mnie jest to bardzo dobra ustawa która dobrze sprawdza się w praktyce.
Gość: Jola
2007-10-15 00:00
Re:Uprawnienia od mgr, dla techników żadnych? A czemu nie od doktoratu!
1. Izby zyją ze składek członków
- To samo w sobie jest patologiczne. Dlaczego mamy utrzymywać sztuczny i zbędny aparat administracyjny? To są dodatkowe koszta, a każde dodatkowe koszta hamują rozwój przedsiębiorczości.
2. Izby nie mają interesu w ograniczaniu dostępu do zawodu?
- Przecież taka jest cała idea istnienia tych "izb". Chodzi o to, aby zawodu nie mógł wykonywać "każdy", tylko ktoś, kto zdaniem autonomicznej izby, ma być do tego "uprawniony".
Niezaprzeczalnym faktem jest prosta korelacja pomiędzy zyskami ograniczonej liczby "uprawnionych" w stosunku do zysków przy normalnym, konkurencyjnym rynku. Nikomu, kto ma uprawnienia, nie jest na rękę, aby mieli je inni. Proste prawidło ekonomiczne, charakterystyczne dla struktur oligarchicznych.
3. Prawo budowlane sprawdza się w praktyce
Każde prawo sprawdza się w praktyce. Co nie oznacza, że jest idealne i że nie można stworzyć lepszego prawa. W dobie, gdy jest poważny niedobór kadr inżynierskich, gdy wąska grupka uprawnionych dyktuje absurdalne ceny usług projektowych - dodatkowe ograniczanie dostepu do zawodu jest działaniem na szkodę państwa i powinny się sprawą zając odpowiednie organy prawne.
4. Pytanie otwarte
Co stoi na przeszkodzie, aby wprowadzić zasady wolnorynkowe? Strach przed konkurencją? Tęsknota za PRLem?
Gość: gustafek
2007-10-16 00:00
Re:Uprawnienia od mgr, dla techników żadnych? A czemu nie od doktoratu!
Po co konkurencja???
Maksymalnie ograniczyć możliwość zdobywania uprawnień dla inżynierów. Po co jacyś nowi ludzie maja się kręcić w środowisku.
Ustawowo nakazać nadzór inżynierów z uprawnieniami nad każdą czynnością w budownictwie. Tylko takie działanie pozwoli na przyzwoite życie inżynierów z uprawnieniami.
Wzorujmy się na sprawdzonych izbach prawniczych, lekarskich itp.
Gość: melasa
2007-10-16 00:00
Re:Uprawnienia od mgr, dla techników żadnych? A czemu nie od doktoratu!
Pkt.1,2
Nie zamierzam bronić Izb, ani dywagować o sensie ich istnienia.
2.
W Polsce KAŻDY zna sie na medycynie, budownictiwe, polityce i .... prawie. Znajomość prawa ogranicza sie do stwierdzenia że istniejące prawo jest złe, na pewno można zrobić lepsze i należy je zmienić. Jeśli ktoś tak uważa to jego sprawa. Prawo budowlane znam b. dobrze z racji wykonywanego zawodu. Jedynie co mi sie w nim nie podoba to zbyt mała odpowiedzialność projektantów, ale i z tym można sobie poradzić, jeśli sie ma doświadczenie.
I druga sprawa: ciągle podważa się sens uprawnień. Oczywiście podważają tę kwestię ci którzy takich uprawnień nie mają. Ludzie bez uprawnień chcą ściągnąć poziom kierowników, projektantów i inspektorów do swojego poziomu, bo uważają że tak będzie lepiej. Dodam, że dostęp do uprawnień ma każdy kto spełnia określone w Prawie Budowlanym warunki. Nie ma żadnych limitów przyjęć, czy problemów z praktyką. Wręcz przeciwnie, na budowach brakuje ludzi do roboty. Zatem, zamiast jęczeć, proponuje wziąć sie do roboty i zrobić sobie uprawnienia.
4. Stwierdzenie z pkt-u 4 to już totalna głupota. Za PRL-u nie było Izb, a technicy mieli swobodny dostęp do uprawnień. I nie tylko technicy.