Gość: fizyk
2009-04-26 00:00
Uprawnienia dla NIE-inżyniera
Jestem mgr fizyki po uniwerku (bez inżyniera) przez pewien czas zajmowałem się pompami ciepła, potem jakoś przerodziło się to w doradztwo energetyczne w dziedzinie systemów grzewczych. Obecnie mam pewne problemy z pracą i zastanawiam się nad podjęciem studiów na inżynierii środowiska i tu powstają pytania.
Czy muszę iść na studia inżynierskie (8 sem) czy mogę od razu na magisterskie (4 sem)? W myśl ustawy o uprawnienia może się starać magister a żeby startować na studia II stopnia teoretycznie nie muszę być inż. inżynierii środowiska.
Czy mgr fizyki spokojnie da sobie radę na inżynierii środowiska II st, czy lepiej zacząć od studiów I st (chodzi mi oczywiście o kursy techniczne nie o matme czy fizykę)?
Jak długo musiałbym robić praktyki do uprawnień?
Czy warto się w to bawić? Ile zarabiają projektanci lub kierownicy inst. hvac?
Z góry dziękuję za pomoc.
Gość: Ania
2009-04-27 00:00
Re:Uprawnienia dla NIE-inżyniera
brutto miesięcznie za 10 godzin i soboty : projektant 1200pln, kierownik 2000pln, handlowiec 1500pln
Gość: melasa
2009-04-27 00:00
Re:Uprawnienia dla NIE-inżyniera
kierownik budowy to świetna fucha. Odpowiadasz za wszystko i za wszystkich, a jak przychodzi do wypłaty to okazuje się, że gryzipiórki mają wiecej od ciebie.
Gość: TOMEK
2009-04-27 00:00
Re:Uprawnienia dla NIE-inżyniera
Jakieś dziwne te zarobki, bo asystent zarabia 2 do 2, 5 razy tyle.
Uprawnienia 2 lata w biurze projektowym + 2 lata na budowie i egzamin i masz pełne uprawnienia w branży sanitarnej.
Gość: franek
2009-04-28 00:00
Re:Uprawnienia dla NIE-inżyniera
po fizyce zajmij sie fizyką., piekna gałąź wiedzy akceleratory i inne maszynki, rynek szuka takich fachowców. Jesli chcesz projektowac to jeszcze zależy co czy instalacje czy maszyny? Jesli instalacje to wspólczuje 5 lat studiów + min 5 następnych na praktyke do uprawnien bud. 10 lat z zycia... Jesli maszyny to jest to bardzo trudna robota i musisz miec ogromne wiedze z mechanicznej strony popartą doświadczeniem. samo doradztwo to troche mało, ale skoro po fizyce to kto wie? jak dasz rade z drganiami to zapraszam do maszyn.
Gość: dokładnie
2009-04-29 00:00
Re:Uprawnienia dla NIE-inżyniera
...dokładnie 10 lat z życia a potem ściana aby wbić się na rynek. Pozdrawiam
Gość: ?
2009-04-29 00:00
Re:Uprawnienia dla NIE-inżyniera
Franek, o jakim rynku w Polsce mowisz? Jak chce pracowac w swoim zawodzie to tylko wyjazd z PL. Ile PL wydaje na badania naukowe? Sprawdz to w roczniku statystycznym. Ile polskich firmy posiada z prawdziwego zdarzenia centra badawczo-rozwojowe? Jesli kiedys cos bylo to zostalo zmiecione z powierzchni ziemi przez slynnego ekenomiste pana B. Firmy z zachodu maja swoje centra badawcze tam lub w Chinach, a w PL tylko fabryki z tania sila robocza a jesli cos jest to placa ochlapy i dziwia sie ze nie mozna ludzi utrzymac w jednym miejscu. Naprawde nie wiele jest opcji dla takich ludzi jak on, a szkoda bo potencjal ludzki jest dobry ale komus zalezy na tym abysmy byli miechem armatnim dla innych. Powiedz mi ile instalujesz urzadzen czysto polskiej mysli technicznej? Pozdr.
Gość: franek
2009-05-04 00:00
Re:Uprawnienia dla NIE-inżyniera
Nie nawidze takich fagasow którzy uważają ze w Polsce nie maożnanic zrobić. Jak Ci się nie chce ruszyć dupy to nie porównuj tego z niemożnościa robienia badań. Znam ten temat od podszewki i powiem ci że każdy z doktorantów dostaje dofinansowanie na swoje badania, co więcej ma załatwione to na wielu uczelniach że może je wykonać na jakiejś zagranicznej uczelni. Tylko pytanie co potem sie dzieje? taki koleś wykształcił sie w polsce pobierał stypendia wyjechał za granice zrobić badania dofinsowane z naszych podatkówi wypina sie d..ą na polske twierdząc że tu jest tylko syf i korupcja i nie zamierza wracać i coś poprawiać. Dlatego mamy taką sytuacje jaką mamy. nie ma rzadnego porozumienia w społeczeństwie bo przekonanie jest takie że jak mam się szarpać to wole wyjechać. Każdy instytut czy katedra na politechnikach powstały tylko i wyłącznie w pocie i trudzie i z uporem dwu czy trzech adiunktw którzy latami siedzieli nad swoimi patentami! czy któryś z wyjeżdzających bedzie mógł się pochwalić swoim dorobkiem naukowym skoro będzie tylko jakimś byle zastępcą szefa instytutu za granicą? Nikt z nich nie będzie szefem bo będzie nim Obywatel tego kraju a nie przyjezdny Polak. Czy fzyk znając się na laserach nie może wykorzyastać swojej wiedzy w geodezji czy innych dziedzinach??? czy specjalistyczne instalacje choćby odmetanowywania kopaln muszą u nas wykonywać firmy zagraniczne??? Ludzie w Polsce jest roboty w cholere tylko Jesli państwo wysyła kogoś na badania za granice to ma "wykraśc" tam patenty w sensie dokształcić się i zastosować jto u nas !!!!
Gość: ?
2009-05-04 00:00
Re:Uprawnienia dla NIE-inżyniera
Pieprzysz koles bo nigdy nie pracowales na zadnej uczelni i nie wiesz co tam sie dzieje. Ja pracowalem i jest kicha, kolesiostwo i kasy na badania nie ma a jak sa to jest to zart albo dostaja goscie po wlsciwej znajomosci.
Zadalem proste pytanie. Ile montujesz urzadzen polskiej produkcji?
Gość: melasa
2009-05-05 00:00
Re:Uprawnienia dla NIE-inżyniera
Nie nawidze takich fagasow którzy uważają ze w Polsce nie maożnanic zrobić. Jak Ci się nie chce ruszyć dupy to nie porównuj tego z niemożnościa robienia badań. Znam ten temat od podszewki i powiem ci że każdy z doktorantów dostaje dofinansowanie na swoje badania, co więcej ma załatwione to na wielu uczelniach że może je wykonać na jakiejś zagranicznej uczelni. Tylko pytanie co potem sie dzieje? taki koleś wykształcił sie w polsce pobierał stypendia wyjechał za granice zrobić badania dofinsowane z naszych podatkówi wypina sie d..ą na polske twierdząc że tu jest tylko syf i korupcja i nie zamierza wracać i coś poprawiać. Dlatego mamy taką sytuacje jaką mamy. nie ma rzadnego porozumienia w społeczeństwie bo przekonanie jest takie że jak mam się szarpać to wole wyjechać. Każdy instytut czy katedra na politechnikach powstały tylko i wyłącznie w pocie i trudzie i z uporem dwu czy trzech adiunktw którzy latami siedzieli nad swoimi patentami! czy któryś z wyjeżdzających bedzie mógł się pochwalić swoim dorobkiem naukowym skoro będzie tylko jakimś byle zastępcą szefa instytutu za granicą? Nikt z nich nie będzie szefem bo będzie nim Obywatel tego kraju a nie przyjezdny Polak. Czy fzyk znając się na laserach nie może wykorzyastać swojej wiedzy w geodezji czy innych dziedzinach??? czy specjalistyczne instalacje choćby odmetanowywania kopaln muszą u nas wykonywać firmy zagraniczne??? Ludzie w Polsce jest roboty w cholere tylko Jesli państwo wysyła kogoś na badania za granice to ma wykraśc tam patenty w sensie dokształcić się i zastosować jto u nas !!!!
Dorzuce coś jeszcze od siebie. Pracownicy naukowi z którymi miałem do czynienia to w 90% kolesie, których interesowała jedynie własna działalność zarobkowa. Żadna tam praca naukowa czy dydaktyczna. To nie przypadek, że jedyny liczący sie podręcznik do wentylacji to "Wentylacja" Malickiego z lat 60-tych. Od tamtego czasu wielcy naukowcy od inżynierii środowiska nie potrafią nic sensownego stworzyc. Poziom zaś prowadzonych zajęć z przedmiotów zawodowych jest żenujący. Oczywiście są jeszcze prawdziwi zapaleńcy, którzy dają podstawy wystarczające do tego żeby swobodnie czuc sie w robocie, na budowie. Ale to wyjątki. Tak niski poziom nie jest jednak normą na naszych politechnikach. Wydziały mechaniczne, budowlane czy elektryczne i elektroniczne to całkiem inna bajka. Tam potrafią, a na Inżynierii Środowiska - nie.
Gość: Widzący
2009-05-05 00:00
Re:Uprawnienia dla NIE-inżyniera
fizyk -->
Moim zdaniem nie warto. Omijaj szerokim łukiem wszystkie zawody koncesjonowane. Wszędzie jest tak samo. Zaczynasz bez uprawnień, jako człowiek od wszystkiego. Pracodawca przez dłuższy czas będzie Ci wmawiał, że "jeszcze się musisz dużo nauczyć" i tym będzie próbował usankcjonować żenujące wynagrodzenie. A gdy już zorientujesz się, że dużo potrafisz, to wyprowadzi drugi złoty argument: nie masz uprawnień i nie możesz wziąć za swoją pracę "mitycznej" odpowiedzialności. Uprawnienia zdobyć coraz trudniej i za kilka lat będą jeszcze dodatkowe utrudnienia oraz podział specjalizacji na mniejsze. Pomyśl sobie, że kiedy Ty zastanawiasz się nad wyborem branży, grupa tłustych lobbystów dwoi się i troi aby ograniczyć dostęp do zawodu.
Zarobki?
Projektant bez uprawnień: 1,5 do 3k /mc
Projektant z uprawnieniami: 3 - 6k /mc
Projektant z uprawnieniami który zarejestruje działalność i weźmie kilka zleceń: 10-30k /mc
Asystent kierownika budowy: 2 - 3 k
Kierownik: 5 - 6k
Wlasciciel firmy budowlanej: na niektorych przekrętach i zamianach - setki tysięcy.
Co do rzekomego upadku jakości kształcenia:
Mnie natomiast do łez bawią ludzie, którym się wydaje, że z uczelni powinni wychodzić doświadczeni inżynierowie zdolni podjąć każde wyzwanie projektowe czy wykonawcze. Trzeba być kretynem do kwadratu by mieć takie oczekiwania. Za chwilę, jeden z drugim zacznie opowiadać łzawe historyjki na temat tego, jak to kiedyś było ciężko, skończyć studia - niemożliwością, a poziom kształcenia na pierwszym roku - na dzisiejszym poziomie habilitacji. Zieew zieew i jeszcze raz zieeew. Takie bajki to można opowiadać dzieciom.
Świat się zmienia, rynek się zmienia.
Gość: melasa
2009-05-06 00:00
Re:Uprawnienia dla NIE-inżyniera
gratuluje dobrego samopoczucia widzący. Jeśli uważasz, że uczelnia świetnie Cie wykształciła to może faktycznie jest coś prawdy w Twojej opinii o "kretynach do kwadratu". Miałem okazje zweryfikować swoją wiedze na budowach, najróżniejszych, nie tylko na mieszkaniówce czy biurowcach. Może tylko w trzech przypadkach przedmiotów zawodowych miałem b. dobre podstawy. W pozostałych specjalnościach było słabo, dużo niżej od oczekiwań. Poza tym, gdzie te prace naukowe naszych geniuszy od Inżynierii Środowiska? Nie spotkałem żadnej sensownej publikacji poza zwykłymi kalkami ustaw, norm i dokumentacji technicznych firm branżowych.
Z resztą Twojej opinii sie zgadzam. Zwłaszcza w kwestii wykorzystywania asystentów tudzież ludzi z wiedzą ale bez uprawnień. Uprawnienia to faktycznie "złote wrota". Sądzę również, iż dojdzie znowu do szeregu podziałów w kwestii uprawnień i wyodrębniania nowych specjalności.
Gość: Widzący
2009-05-06 00:00
Re:Uprawnienia dla NIE-inżyniera
Nie zrozumieliśmy się. Ja również uważam, że uczelnia nie daje dobrego przygotowania do zawodu - ale nigdy nie da takiego, jakiego oczekują pracodawcy i rynek. Bo nie da się w ciągu 5 lat wykształcić doswiadczonego inzyniera. Brakuje jednak podstaw i dobrych publikacji, tutaj jest calkowita racja. Wiekszosc zdolnych pracownikow naukowych tez prowadzi swoja dzialalnosc i nie jest im na reke dzielenie sie wiedzą z przyszłą konkurencją. niestety.
Gość: melasa
2009-05-06 00:00
Re:Uprawnienia dla NIE-inżyniera
Nie zrozumieliśmy się. Ja również uważam, że uczelnia nie daje dobrego przygotowania do zawodu - ale nigdy nie da takiego, jakiego oczekują pracodawcy i rynek. Bo nie da się w ciągu 5 lat wykształcić doswiadczonego inzyniera. Brakuje jednak podstaw i dobrych publikacji, tutaj jest calkowita racja. Wiekszosc zdolnych pracownikow naukowych tez prowadzi swoja dzialalnosc i nie jest im na reke dzielenie sie wiedzą z przyszłą konkurencją. niestety.
Dokładnie tak jest. Dziwi mnie jednak to, że inne wydziały potrafią zachować wysoki poziom kształcenia. Choćby wydziały mechaniczne. Pracowników naukowych tych wydziałów stać również na przyzwoite publikacje naukowe, które przydają sie potem w pracy. Mało tego, wydziały IŚ nie oferują żadnych ciekawych studów podyplomowych. Nie ma w nich nic, co pozwoliłoby mi dowiedzieć się czegoś, co podniosłoby moje kwalifikacje. Wszystkiego i tak trzeba sie nauczyć na budowie.
Co do pracodawców to zdaje się, że ich wymagania są ostatnio coraz wyższe. Oczekują, że zaraz po przyjściu do roboty staniesz i zaczniesz pracować tak jakbyś robił już u nich latami. Nawet pruska armia, najlepiej zorganizowana armia na świecie w swoim czasie, potrzebowała kilku dni żeby sie zorganizować do bitwy, choć żołnierze siedzieli pod bronią w koszarach. Tak samo uważam, iż pracodawcy mają nieco zawyżone wymagania. Samo poznanie procedur w firmach, nawiązanie kontaktów zajmuje troche czasu. Każda firma ma też swoją specyfikę, co również wymaga przystosowania sie. Generalnie twierdzę, iż przy zmianie firmy potrzeba kilka miesięcy, żeby dojść do pełnej wydajnośći. Stąd może biorą sie narzekania pracodawców na pracowników. Jednakowoż można przyjąć iż dobre i solidne firmy inwestują w pracowników długofalowo tj. zdają sobie sprawy z uwarunkowań o których pisze. I być może z tego również wynika sukces tych firm.
Gość: franek
2009-05-11 00:00
Re:Uprawnienia dla NIE-inżyniera
Większość wydziałów mechanicznych posiada specjalność chłodnictwo i klimatyzacja, ponieważ w ogromnym stopniu wiązało się to z szeregami badań prowadzonych w tych dziedzinach. Działo sie tak do czasu aż padła cała branża u nas i znaleziono ją odnowioną w malezji czy chinach. Niestety dorobek naukowy pozostał na wydziałach mechanicznych i to zarówno w zakresie wymiany ciepła jak i maszyn chłodniczych. Po dzis dzień na inż sanitarnej nie ma chłodnictwa i nie ma klimatyzacji bo nie ma tam wymiany ciepła na tak wysokim poziomie jak na mechanicznym po za tym nie ma projektowania maszynowego ( nie dobierania średnic wałów z tabelki tylko obl.tłumienia drg. wł). Chcąc mówić że ma się pojęcie o chłodnictwie trzeba mieć szeroką więdze i doświadczenie w amoniaku, co2, kaskadach kriogenice technologii zamrażania, freecoolingu, ups-ach, przechowalnictwie, transporcie chłodniczym np kolej, konstrukcjach stalowych, mechanicznych uszczelnieniach dławnicowych,inż warstwy wierzchniej w chłodnictwie, obliczania spręzarek wentylatorów turbowentylatorów, przekładni i miliona innych rzeczy. Na ydziałach inż. sanitarnej poznaję się instalacje sanitarne : woda kanilizacja, gaz , c.o. , wentylacja. brak regulacji prawnych w chłodnictwie doprowadził do tego że ja rozmawiając z budowlańcami słysze ze zaprojektujemy wentylacje i żeby to chłodziło koniecznie! Można uważam zaprojektować inst. wentylacji ale żeby coś schłodzić potrzeba czasem bardzo trudnego procesu technologicznego, nie zawsze daje sie chillera albo splita i wszystko gra. Zakres chłodnictwa stosowany w budownictwie w porównaniu do pozostałych gałęzi przemysłu jest bardzo mały, mówie o zakresie nie ilościowo! na wydziałach mechanicznych są całebiblioteki prac inżynierskich, doktoranckich z chłodnictwa i klimatyzacji, to właśnie w oparciu o te prace i badania cokolwiek działa. Swoją drogą zapytałem kiedyś Projektanta z upr. bud. czy mógłby zaprojektowac ciśnieniową inst kanalizacji w mojej wsi taką jaką widziałem w Niemczech, stwierdził że to gospodarka kounalna sie zajmuje o on nie ma o tym pojęcia i do dziś męczy sie z obliczeniami odparowania freonu na sucho nie pracując przy tym wogóle. Ja zatem to rozumieć? Czy ja jako chłodniarz kładę plytki??? nie, czy pielęgniarka prowadzi pociąg???-nie. Obecna sytuacja wielu inwestorów wprowadza w błąd bo iele firm z klimatyzacji doucza się chłodnictwa w akcji.Najwięcej tracą na tym firmy chłodnicze i inwestorzy a zyskują przypadkowi ludzie po inż. sanitarnej otwierając kolejne firemki z klimy o chłodnictwie nie mając zielonego pojęcia(nie wszystkie).Jak to ktoś już napisał na tym forum "taki to ten nasz grajdołek" Pozdrawiam!!!