Gość: Wally
2008-11-06 00:00
Trochę dowcipów

Kto to jest odważny facet?Ktoś, kto wraca do domu zalany w trupa, pokryty na całym
ciele szmink różnych kolorów, pachnący damskimi perfumami, podchodz= do żony, daje jej soczystego klapsa w tyłek, po czym mówi:
-Ty jesteś następna, grubasku...
------------------------------------------------------
Przychodzi pijany chłop do domu. Zamknął drzwi i na całe
gardło z progu krzyczy:
- Przyszedłeeeeeemm!
Ostrym ruchem nogi, zrzuca lewego buta, ten ulatuje w
koniec korytarza, potem, zrzuca prawego, który zostawiwszy na suficie ślad podeszwy, pada na podłogę. Silnie klnąc pod nosem, i czepiając się rękoma ścian, przechodzi do kuchni,gdzie wywraca stół, taborety i bije naczy=ia.
- Ja kuurrwa przyszedłemmmm!
Następnie, przechodzi do pokoju, zrzuca z półek wszystkie
książki, wywraca telewizor, bije kryształową wazę. I znowu na ca=B3e gardło:
- W domuu jestemmm!
Przechodzi do sypialni, zrywa z łóżka prześcieradło,źrzuca
je na podłogę i depcze nogami.
- Przyszedłeeemm... W domuuu jeestemmm!
Nareszcie opadłszy z sił, pada plecami na łóżko i wz=ycha:
- Jak zajebiście być kawalerem....
---------------------------------------------------------
Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze
sobą swojego pupila-pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa,czego nikt nie
zauważył. Biegł za samochodem, biegł, biegł... ale nie
dogonił. Nagle słyszy gdzieś za sobą szelest i kątem oka dostrzega; zbliżającego
się lamparta.
Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe życie.
Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki.
Może nie wszystko stracone - myśli pudelek i dopada padliny.
Lampart wyłazi z krzaków, patrzy - a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś wpierdala, ciamka,mlaska.
Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy
jak stwór mruczy do siebie: Mmmm... jaki smaczny ten lampart...rarytas...
mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz.... Lampart przeraził się i dał nura wkrzaki.
Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały
diabeł, bo zżarłbymnie jak dwa razy dwa - myśli uciekając.
-------------------------------------------------------
Pudelek odetchnął, ale zauważył,że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała
całą sytuację, bo minę ma zdziwioną.
Nagle małpa puszcza się biegiem za
lampartem i wrzeszczy.
Oj, niedobrze - myśli pudelek. Ta cholerna małpa
wszystko mu wygada. Co robić?
Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak
to został wystrychnięty na dudka.
Lampart wk....wił się strasznie.
Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby była
świadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem.
Wracają, patrzą, a tam pudelek
rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie:
Gdzie
do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta, a ta cipa, nie wraca i nie wraca...
----------------------------------------------------------
Jaka jest istotna zmiana w ostatniej nowelizacji ustawy
emerytalnej?
- Emeryci od teraz będą mogli przechodzić przez jezdnie na
czerwonym świetle.
Dwóch dresów rozmawia w siłowni:
- Słuchaj stary byłem wczoraj na imprezie.
- No i co? No i co?
- No i wyrwałem super laskę.
- No i co? No i co?
- No i poszliśmy do niej.
- No i co? No i co?
- No i rozebraliśmy się.
- No i co? No i co?
- No i kazała mi zrobić to co najlepiej potrafię.
- No i co? No i co?
- No i wyjebałem jej z bani.
--------------------------------------------------------
Niedaleko Krakowa wyłowiono z rzeki zwłoki policjanta.
W zaciśniętej dłoni trzymał karteczkę na której było
napisane:skocz do Wisły kupić bilety na mecz.
----------------------------------------------------------
Małżeństwo z dwudziestoletnim stażem, żona krząta się w
kuchni, mąż coś naprawia. W pewnej chwili mąż woła:
- Stara! Chodź na chwilę.
- Co?
- Potrzymaj ten drucik.
Żona posłusznie chwyta kabelek, po czym pyta:
- I co?
- Nic, widocznie faza jest w tym drugim...
---------------------------------------------------------
tyle na dzisiaj
Gość: Wally
2008-11-06 00:00
Trochę dowcipów
>> Po 44 latach małżeństwa przyjrzałem się mojej żonie:
>>
>> Kochanie, 44 lata temu mieliśmy tanie mieszkanie, tani samochód,
>> spaliśmy na sofie I oglądaliśmy TV w 10-calowym, czarno-białym
>> telewizorze, ale za to, co noc spałem z cudowną 25-letnią dziewczyną.
>> Teraz mam dom za 500000 dolarów, samochód za 45000 dolarów, duże
>> łóżko I telewizor plazmowy, ale sypiam z 65-letnią kobietą.
>> Wydaje MI się, że nie wywiązujesz się z naszej umowy...
>>
>> Na to moja żona, która nigdy nie traci zimnej krwi:
>> Kochanie! Znajdź sobie cudowną 25-letnią dziewczynę, a ja sprawię, że
>> znowu będziesz mieszkał w tanim mieszkaniu, jeździł tanim samochodem,
>> spał na sofie I oglądał TV w 10-calowym, czarno-białym telewizorze!
Gość: Wally
2008-11-07 00:00
Trochę dowcipów
--------
Do spowiedzi przystępuje wierny i mówi ,że uprawiał seks z nieletnią.
-Pewnie ona cię sprowokowała?
-Tak, proszę księdza!
-Odmów dziesięć zdrowasiek i masz rozgrzeszenie- z uśmiechem mówi ksiądz
Podchodzi kolejny wierny i mówi, że uprawiał seks ze staruszką.
-To był może ostatni seks w jej życiu- zrobiłeś dobry uczynek- odmów dziesięć zdrowasiek i masz rozgrzeszenie.
Przychodzi następny wierny i mówi,że uprawiał seks z księdzem z innejparafii.
Na to ksiądz waląc ręką w konfesjonał:
-Tu jest twoja parafia i tu jest twój ksiądz!!!
Wiezie taksówkarz kobietę. Na zakończenie kursu okazuje się, że ta nie makasy. Więc taksówkarz zawraca, jedzie za miasto
napiękną, zieloną łączkę. Zatrzymuje się, otwiera bagażnik, wyciąga koc i kładziena trawę.
- Ale proszę pana, ja na pewno oddam panu pieniądze, proszę nic mi nierobić, mam dzieci i męża... - mówi prawie płacząc
kobieta.
- A ja 40 królików, rwij trawę! - odpowiada taksówkarz.
Seryjny morderca ciągnie kobietę do lasu. Kobieta krzyczy przerażona:
- Ale ponuro i ciemno w tym lesie. Bardzo się boję!
Na to morderca:
- No, a ja co mam powiedzieć? Będę wracał sam...
Mała Zosia siedziała w ogrodzie zasypując dołek, kiedy przez siatkęzajrzał sąsiad. Zainteresował się, co porabia
dziewczynka:
- Co tam robisz Zosiu?
- Moja złota rybka właśnie umarła - odpowiada Zosia, nie spoglądającnawet w stronę sąsiada - właśnie ją grzebię.
- To bardzo duża dziura jak na złotą rybkę, nie uważasz ? - dziwi sięsąsiad.
- To dlatego, że rybka jest wewnątrz twojego durnego kota.
Policjazatrzymuje samochód,w którym jedzie
młode małżeństwo z małym dzieckiem i daje kierowcy alkomat.Kierowcadmuchnął.
-Ma pan 0,8 promila-mówi policjant.
-To niemożliwe, macie zepsute urządzenie, niech żona dmuchnie.
Żona dmucha
-0,8 promila-mówi policjant.
-Macie zepsute urządzenie i koniec! Niech dziecko dmuchnie!
Dziecko dmucha
-0,8 promila - Ty, Janek, mamy zepsute urządzenie!
Przeprosili kierowce, kierowca odjeżdża i mówi do żony:
No widzisz! Mowiłaś, że Kubusiowi zaszkodzi, jemu nie zaszkodziło, a nampomogło!
Pacjentopowiada psychiatrze o swoich snach.
-Co noc prześladuje mnie ten sam koszmarny sen. Śni mi się, że po mieszkaniugoni mnie teściowa z krokodylem na smyczy.
Widzę te wielkie żółte oczy, chropowate czoło, ostre zęby...
-To rzeczywiście straszne... - przyznaje psychiatra.
-Tak, a krokodyl wygląda jeszcze gorzej.
Zserii "serce matki".
Rodzice wracają niespodziewanie do domu i zastają nastoletniego syna zdziewczyną w łóżku.
Aoto co kolejno myślą.
Syn:
-Nic mi nie zrobią, przecież skończyłem 18 lat!
Dziewczyna:
-Żeby tylko nie powiedzieli starym...
Ojciec:
-Moja krew!
Matka:
-Jak ona trzyma nogi! Przecież jest mu niewygodnie!
Murzynna kontrakcie w Polsce pracował na budowie.
Nieszczęśliwie, któregoś dnia piłą odciął sobie palec wskazujący.
Pobiegłdo lekarza, lekarz mówi, że jego własnego palca nie da się już przyszyć, alejeżeli chce to w szpitalu są palce
odbiałych ludzi i taki można mu przyszyć.
Murzyn, że nie był wybredny zgodził się.
Lekarz przyszył mu biały palec, po kilku godzinach murzyn wyszedł zeszpitala, wsiadł do tramwaju.
Jadąc ogląda palec nie mogąc wyjść ze zdumienia, że już jest sprawny.
Obok siedzi podchmielony gość i przygląda się z ciekawością.
Nagle mówi:
-Widzę, że pan kominiarz od dziewczyny wraca....
Miałodbyć się mecz bokserski USA - Polska w Zakopanem. Stany wystawiły Tysona, aPolska oczywiście Gołotę. Jednak tuż
przedsamą walką Gołota złamał rękę i na gwałt potrzebny był jakiś bokser aby uniknąćkompromitacji. Trener wyskoczył
naKrupówki i zobaczył wielkiego górala. Podleciał i zapytał:
- Chcesz zarobić 100$?
- Noooo... chce - odparł góral.
Trener wziął go do szatni, dał spodenki i rękawice i mówi:
- Wyjdź na ring, zasłoń się rękawicami i stój. Jak przetrzymasz pierwsząrundę dostaniesz pieniądze.
Góral wyszedł, Tyson go poobijał, ale góral przetrzymał. No to trenermówi:
- Jak przetrzymasz drugą dostaniesz 1000$.
Góral wyszedł, Tyson go już teraz mocno poobijał, no ale i tę rundęprzetrzymał.
Trener zachwycony mówi:
- Jak przetrzymasz trzecią dostaniesz 10 000$ !
Góral wyszedł, ale już ledwo zszedł po tej rundzie. A trener do niego:
- Słuchaj jak wytrzymasz czwartą...
- Nie wytrzymam!!!!!! Wpierdolę w końcu czarnuchowi!!!
Gość: Wally
2008-11-14 00:00
wywiad
>> WYWIAD z Januszem Rajcesem, rzecznikiem wrocławskiego MPK:
>> :
>> - Dlaczego, pasażer Waszego tramwaju nie może przesiąść się z wagonu do wagonu?
>> Janusz Rajces , rzecznik wrocławskiego MPK:
>> - Może, tylko musi skasować drugi bilet.
>> -Jak to? Przecież nadal jedzie tym samym tramwajem i ma bilet.
>> -Regulamin przewozowy mówi wyraźnie: bilet jest ważny w tym wagonie, w którym został skasowany.
>> -Przepis przepisem, ale staram się zrozumieć jego sens. Tak naprawdę, dlaczego nie mogę zmienić wagonu?
>> -Przebiec na czerwonym też pani może, tyle że ryzykuje pani wypadkiem albo mandatem. A tutaj ryzykuje pani, że złapie ją kontroler.
>> -Ale przechodzenie na czerwonym świetle jest niezgodne z prawem, a przesiadanie się z wagonu do wagonu nie.
>> -Jakby się ludzie tak przesiadali, to kontrolerom byłoby trudno pracować.
>> -Czyli wygoda kontrolerów ma być argumentem?
>> -Argumentem jest przepis. A poza tym, jeśli kupuje pani bilet na pociąg, to, chociaż do Gdańska jedzie i 15.30, i o 18.15, to pani ma bilet tylko na ten o 15.30.
>> -Przepraszam, ale tylko, jeśli to miejscówka, a u nas jakoś w tramwajach ich nie ma.
>> -A po co w ogóle się przesiadać?
>> - Przecież są sytuacje, kiedy trzeba się przesiąść, na przykład, gdy w naszym wagonie jadą pijani, agresywni ludzie.
>> -O tak, uciec jest najprościej, a przecież trzeba zainterweniować.
>> -Szczególnie, gdy się jedzie na przykład z małym dzieckiem?
>> -Nie ma powodu, by zmieniać wagon. Można, podejść do motorniczego, a on już wie, co robić.
>> -Ale przecież w drugim wagonie nie ma motorniczego...
>> - No właśnie, on przestrzega przepisu. Nie ma go w drugim wagonie, bo nie może przejść, gdyż też musiałby skasować bilet.
>> -To jak interweniować, jeśli jest się w drugim wagonie, w którym nie ma motorniczego?
>> -Przejść do pierwszego i skasować bilet...
>> -Skasować bilet?!
>> -Oczywiście. Przepis jest wyraźny.
>> - Czy motorniczy przejdzie do drugiego wagonu i interweniuje?
>> -Jeśli skasuje mu Pani bilet, to tak.- -Ja mam kasować bilet za motorniczego?!
>> -Oczywiście, przecież mówiłem Pani, że motorniczy nie przechodzi, bo musiałby kasować bilet. Jeśli chce Pani interwencji, to musi Pani mieć dodatkowy bilet dla motorniczego, a najlepiej dwa, żeby mógł wrócić do pierwszego wagonu.
>> -A po cobędzie jeszcze przechodził?
>> -Jak to po co ? Ktoś musi kierować tramwajem!
>> - To nie może po prostu przejść jak człowiek?!
>> -Proszę Pani, przecież przepis wyraźnie mówi, że bez skasowania dodatkowego biletu nie można przechodzić... Poza tym motorniczy to nie jakiś człowiek, a motorniczy. To zasadnicza różnica!
>> -Wie Pan, to ja wolę zostać w tym pierwszym wagonie i nie interweniować...
>> -No widzi Pani, od razu mówiłem: po co przechodzić i robić zamieszanie...
>> Wywiad jest autentyczny,choć ciężko w to uwierzyć.
Gość: Wally
2008-11-15 00:00
kwadratowe jaja
Witam i pozdrawiam
To należy koniecznie przeczytać i od zaraz stosować!
Kawał szczęścia .. tylko jego przeczytanie może przynieść szczęście!
Pewnego dnia pewna starsza dama przyszła do Deutsche Bank z torbą pełna pieniędzy. Podeszła do stanowiska i poprosiła o prywatną rozmowę z prezesem banku, gdyż chciała otworzyć konto, a "proszę zrozumieć, chodzi o wielka sumę pieniędzy"... Po długotrwałych dyskusjach pozwolono starszej pani spotkać się z prezesem, bo w końcu nasz klient - nasz pan.
Prezes spytał o kwotę, jaką starsza pani zamierzała wpłacić.
Ona zaś odpowiedziała, że chodzi o 50 milionów EURO. Po czym otworzyła torbę, żeby go przekonać, iż tak jest w rzeczywistości..
Naturalnie zaciekawiony prezes pyta o pochodzenie tych pieniędzy.
"Szanowna pani, jestem zaskoczony ilością pieniędzy, jaką ma pani przy sobie! Jak pani tego dokonała?"
Klientka na to: "Całkiem prosto. Zakładam się".
"Zakłada się pani? - pyta prezes - Ale o co?".
Starsza pani odpowiada: Cóż, o wszystko co możliwe. Na przykład mogę się z panem założyć o 25.000 EUR, że pańskie jaja są kwadratowe!
"Prezes zaśmiał się głośno i powiedział:
"Przecież to śmieszne! W ten sposób nie mogłaby pani nigdy tak dużo zarobić."
"Cóż, przecież powiedziałam, ze w ten sposób zarobiłam moje pieniądze. Byłby pan gotowy założyć się ze mną?"
"Ależ oczywiście - odpowiedział prezes (w końcu szło o mnóstwo pieniędzy). Zakładam się, o 25 000 EUR, ze moje jaja nie są kwadratowe"
Starsza pani odpowiada: "Zakład stoi, ale ponieważ stawką są duże pieniądze, czy mogę przyjść jutro o 10.00 razem z moim prawnikiem, żeby sprawdzić naocznie i przy świadku?"
"Jasne", prezes wykazał zrozumienie.
Całą noc prezes był niesamowicie nerwowy i spędził wiele godzin na sprawdzeniu, czy jego jaja znajdują się w swojej dotychczasowej formie. Z jednej i drugiej strony. W końcu przy pomocy głupiego testu osiągnął 100- procentową pewność. Wygra ten zakład !
Następnego ranka o 10.00 przyszła starsza dama ze swoim prawnikiem do banku.
Przedstawiła sobie obu panów i powtórzyła, iż chodzi o zakład, którego stawka jest 25 000 EUR.
Prezes zaakceptował zakład, iż jego jaja nie są kwadratowe.
W celu przekonania się o tym fakcie, poprosiła go dama o opuszczenie spodni.
Prezes opuścił spodnie. Starsza pani nachyliła się, spojrzała uważnie i spytała ostrożnie, czy może dotknąć jaj.
"No dobrze - odpowiedział prezes. - 25 000 EUR są tego warte i mogę zrozumieć, że chce się pani do końca przekonać."
Starsza pani ponownie się nachyliła i wzięła "piłeczki" w swoje dłonie.
Wtedy prezes zauważył, ze prawnik zaczyna uderzać głową w ścianę.
Prezes pyta wiec kobietę: "Co się stało z tym pani prawnikiem?"
Na to ona: "Nic, założyłam się z nim tylko o 100.000 EURO, że dzisiaj o godz. 10.00 będę trzymała w dłoniach jaja prezesa Deutsche Bank".
Gość: Wally
2008-11-19 00:00
i jeszcze więcej
Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!
- Och Ty szczęściarzu!!!
- Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zacząłem ją dotykać...
- I co? I co?
- No a ona mówi: "Rozbierz mnie!"
- Nie może być!!!
- Zdjąłem z niej spódniczkę, potem majteczki, położyłem na stole tuż obok laptopa...
- O żesz w mordę !!! Kupiłeś laptopa??? A procesor jaki?
-----------------------------------------------------------------------------
Wchodzi facet do sklepu zoologicznego i mówi:
- Chciałbym kupić tego żółwia z wystawy, który stepuje.
- Stepujący żółw? O cholera! Zapomniałem wyłączyć grzałki do piasku!
________________________________________________
Turysta pyta bacę podczas przejażdżki kolejką linową:
- Baco! A co by było gdyby ta lina pękła?
- A to by było ze trzeci raz w tym tygodniu.
_______________________________________________
Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe butki.
Szarpie się, męczy, ciągnie...
- No, weszły!
Spocona siedzi na podłodze, dziecko mówi:
- Ale mam buciki odwrotnie...
Pani patrzy, faktycznie! No to je ściągają, mordują się, sapią... Uuuf, zeszły! Wciągają je znowu, sapią, ciągną, ale nie chcą wejść; Uuuf, weszły! Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki...
Pani niebezpiecznie zwęziły się oczy.
Odczekała i znowu szarpie się z butami... Zeszły! Na to dziecko: - ...bo to są buciki mojego brata ale mama kazała mi je nosić. Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała aż przestaną jej trząść, i znowu pomaga dziecku wciągnąć buty. Wciągają, wciągają . weszły!.
- No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie masz rękawiczki?
- W bucikach...
__________________________________________________________
Po długiej upojnej nocy on zauważył na jej stoliku przy nocnej lampie zdjęcie faceta. Zaczął się niepokoić.
- Czy to jest twój mąż? - nerwowo zapytał.
- Nie głuptasie - odpowiedziała przytulając się do niego.
- Czy to twój chłopak? - kontynuował.
- Nie, coś ty - odpowiedziała.
- Czy to twój ojciec lub brat? - pytał.
- Nie, nie, nie - odpowiedziała delikatnie gryząc go w ucho.
- A więc kto to jest? - nalegał.
- To ja przed zabiegiem chirurgicznym.
____________________________________________________________
Programista skończył jakąś dużą robotę i postanowił się rozerwać.
Poszedł na dyskotekę, poznał jakąś panienkę, przyprowadził ją do domu, poszli do łóżka i... w newralgicznym momencie panienka dostała ataku padaczki. Programista przestraszony dzwoni na pogotowie.
- A co się dzieje? - pyta dyżurny z pogotowia.
Programista patrzy na dziewczynę i mówi:
- No nie wiem, chyba orgazm się jej zawiesił...
_____________________________________________________________
Ojciec po długiej i dość jednostronnej dyskusji z teściową kieruje prośbę do syna:
- Jasiu przynieś proszę babci krem do ust.
- Tato - pyta syn - a który to jest?
- Ten z napisem "Kropelka" - odpowiada poirytowany ojciec
_____________________________________________________________
Trzej przestępcy jada do wiezienia. Każdy z nich ma przy sobie jedna rzecz, dzięki której będzie mieć zajęcie w wiezieniu. Nagle jeden więzień pyta kolegę:
- Ty, co wziąłeś ze sobą?
Ten wyciąga farbki i mówi:
- Będę malować, czas mi szybko zleci. A ty co wziąłeś?
- Karty, mogę grac dla zabicia czasu.
Trzeci przestępca siedzi cicho w kącie i uśmiecha się...
Oni do niego:
- Czemu się tak podśmiechujesz?
Ten wyciąga pudełko tamponów i mówi:
- Ja mam to!
- A co ty będziesz z tym robił? - pytają koledzy.
Trzeci przestępca uśmiecha się i zaczyna czytać z pudełka:
- Mogę jeździć konno, pływać i jeździć na rolkach...
____________________________________________________________
Ojciec z synem handlują ziemniakami po osiedlach. Zajeżdżają na podwórko i wołają " Ziemniaki! Ziemniaki! " Z drugiego pietra babeczka się wychyla, że chce.
- Ile?
- Cztery worki.
- Synu idź - mówi ojciec.
Na górze babka pyta: - Dobra. Ile place?
- 200 zł.
- Hmm, nie mam tyle, ale pan jest dorosły, mi tez niczego nie brakuje, może seks?
- Hmm, wie pani, musiałbym się skonsultować z tatą...
- Ale, no wie pan, przecież pan jest dorosły, po co takie pytania?
- Jednak wołałbym zapytać.
- Ale dlaczego?
- No bo w zeszłym roku prze....śmy 8 ton.
____________________________________________________________
Mała dziewczynka wstaje rano z łóżka, idzie do kuchni, a tam jakiś facet robi kawę.
- Czy ty jesteś może mój nowy baby-sitter? - pyta się mała.
- Nie. Ja jestem twój nowy mother-fucker.
____________________________________________________________
Na otwarciu bardzo ekskluzywnego hotelu pewien facet ... no jakby to powiedzieć... musiał skorzystać z toalety.
Idzie, patrzy, a do męskiej kolejka.
- No, nie wytrzymam - myśli sobie, idzie do damskiej (bo akurat było pusto) i mówi do babci klozetowej, że to pilna sprawa.
- No to niech pan wchodzi - babcia się ulitowała - tylko po wszystkim niech pan pamięta - nad klozetem są trzy przyciski. Wpierw niech pan wciśnie zielony, potem niebieski, a czerwonego broń Boże niech pan nie naciska! ... pominiemy mały fragment ...
Po wszystkim facet, jak kazała babcia klozetowa, nacisnął zielony przycisk. Poczuł jak przyjemnie cieplutka woda obmywa jego pośladki.
- Pupcia umyta - odezwał się zmysłowy damski głos z automatu.
Nacisnął niebieski przycisk. Poczuł jak przyjemnie ciepłe powietrze owiało jego pośladki.
- Pupcia wysuszona - odezwał się ten sam głos z automatu.
- Heh... ciekawe...
Nacisnął czerwony przycisk... I w tym momencie przez cały niemal hotel rozległ się jego przeraźliwy wrzask.
- Tampon wyjęty - odezwał się głos z automatu.
_______________________________________________________________
Lekcja religii. Siostra zakonna pyta:
- Kochane dzieci co to jest: skacze po drzewach, zbiera orzechy, i ma rude futerko? Dzieci myślą, myślą... Jasiu się zgłasza:
- Proszę siostry, na 99% jest to wiewiórka, ale pewnie zaraz nam siostra powie, że to Pan Jezus...
_______________________________________________________________
Na rozprawie rozwodowej:
- A pan jakie ma zastrzeżenia do żony?
- Panie sędzio ta cholerna baba żyć mi nie daje, ciągle czegoś chce!
- Prosimy o jakieś przykłady...
- Ależ bardzo proszę! W sobotę wpadli kumple na piwko. Siedzimy na tarasie, gadamy, pijemy, słoneczko świeci bo lipiec gorący jak nie wiem, a ta jak nie zacznie znowu: Wyrzuć choinkę i wyrzuć choinkę!
______________________________________________________________
Mąż wraca późno do domu. Żona już leży w łóżku, więc mąż szybko się rozbiera i przytula się do niej. Żona:
- Nie zaczynaj dzisiaj. Boli mnie głowa.
- Zmówiłyście się dzisiaj, czy co, do jasnej cholery?!
____________________________________________________________
Dlaczego faceci chcą się żenić z dziewicami?
- Bo nie mogą znieść krytyki.
___________________________________________________________
Co ma kobieta, kiedy trzyma w ręce dwie małe piłeczki?
- Niepodzielną uwagę mężczyzny.
____________________________________________________________
Policjant wchodzi do księgarni.
- Chciałbym kupić jakąś książkę.
- Pan zapewne chciałby coś z lżejszej literatury - doradza ekspedientka.
- W zasadzie mi wszystko jedno, przyjechałem radiowozem.
____________________________________________________________
Jasio pyta ojca:
- Tato, jak to się nazywa, jeśli ktoś ma dwie żony?
- Poligamia.
- A jak ktoś ma jedną?
- Monotonia...
___________________________________________________________
- Jakie jest najszybsze zwierze na ziemi?
- Gepard.
- A jaki jest najszybszy ptak?
- Ptak geparda.
___________________________________________________________
Wchodzi chłopak do żeńskiego akademika:
- A ty do kogo młody człowieku? - pyta portierka.
- A którą by mi pani poleciła?
_________________________________________________________
- Jak śmiertelnie przerazić młodego mężczyznę ??
- Zakraść się od tyłu i zacząć rzucać ryż...
- Co dasz mi na urodziny, misiu?
- Mogę cię przelecieć...
- A jak nie będę chciała?
- To leż bez prezentu!
_________________________________________________________
Wilk ogląda pornola i mówi do siebie:
- K...a, a ja durny je wszystkie zjadałem...
- Po czym poznać pana młodego na weselu w Wołominie?
- Ma najładniejszy dres.
_________________________________________________________
- Spotyka się dwóch mężów:
- Słyszałem, że twoja żona rozbiła twoje nowe Porsche. Stało jej się coś?
- Jeszcze nie, zanim wróciłem do domu skubana zamknęła się w łazience...
__________________________________________________________
Rozmawiają owoce egzotyczne.
- Jestem kiwi. Co każdego ożywi.
- Jestem cytryna. Lubi mnie rodzina.
- Jestem marakuja. Nie wiem, co powiedzieć...
Gość: Wally
2008-11-24 00:00
Trochę dowcipów
Mąż zabrał żonę na pierwszą w jej życiu partię golfa.
=====================================================
Oczywiście pierwsze uderzenie żony w piłeczkę i okno stojącego obok pola golfowego domku zostaje rozbite.
Mąż trochę się zdenerwował: - Mówiłem żebyś uważała a teraz trzeba będzie tam iść przepraszać i może nawet zapłacić.
Tak wiec golfiści idą do domku i pukają w jego drzwi. Momentalnie dochodzi ze środka miły glos mężczyzny.
Proszę wejść. Po wejściu zauważają w domku: zbite kawałki szyby, rozbita stara wazę i siedzącego na kanapie kolesia.
Koleś pyta: - Czy to wy zbiliście szybę? - Tak... przepraszamy za to bardzo - odpowiadają golfiści. - Hm, właściwie to nie ma, za co.
Jestem dżinem, który był uwięziony w tej wazie kilkaset lat. Teraz powinienem spełnić trzy życzenia. Nie obrazicie się, jak spełnię wam po jednym, a sam zostawię sobie jedno na koniec?
Nie, tak jest świetnie - odpowiada mąż.
Ja bym chciał dostawać milion dolarów co roku. - Nie ma problemu mówi dżin - do tego gwarantuje, że będziesz bardzo długo żył.
A ty młoda kobieto, czego chcesz? - Chciałabym mięć ogromny dom w każdym państwie, każdy z najlepszymi na świecie służącymi.
Mówisz i masz - odpowiada dżin - Do tego obiecuje ci, ze do żadnego z nich nikt się nigdy nie włamie.
A jakie jest twoje życzenie dżinie? - pyta małżeństwo.
Ponieważ tak długo byłem uwięziony nie marze o niczym innym jak o seksie z tobą - zwraca się do kobiety dżin.
I co ty na to kochanie? - pyta mąż.
Mamy tyle kasy i domy... może się zgódź.
Tak wiec żona kolesia z dżinem idzie na pięterko.... Cale popołudnie kochają się.
Dżin jest wręcz nienasycony.
Po 4 godzinach nieustannego seksu dżin kończy zabawę - patrzy jej prosto w oczy i pyta: - Ile masz lat ty i twój mąż? -
- Oboje mamy po 45 lat.
- Pierdolisz? 45 lat i WIERZYCIE w dżina?!
Gość: krzysio
2008-11-24 00:00
Re:Trochę dowcipów
"... a ty młoda kobieto..." też chciałbym, żeby moja żona była młoda w wieku 45 lat
Gość: WALLY
2008-11-27 00:00
wierszyk zmieniony na podstawie Jana Brzechwy
Jan Brzechwa LOKOMOTYWA
Słuchaj dzieweczko! - ona nie słucha.
Przesunął więc rękę z piersi do brzucha
Buch - jak gorąco! Uff - jak gorąco!
Ty żeś tu w nocy? To ty Jasieńku?
Jam ci najdroższa! - Wchodź pomaleńku!
W szedł w nią powoli jak żółw ociężale.
Ruszył - dwa razy - tak wolno, ospale.
Szarpnęła się trochę - przyciągnął z mozołem,
Nogami się zaparł o krzesło za stołem...
I teraz przyspieszył, i pcha coraz prędzej,
I dudni,i stuka, łomoce i pędzi.
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
(Klęczała wygięta w pozycji "na most").
A on ją w tę szparę, w ten tunel, w ten las.
I śpieszy się, śpieszy, by zdążyć na czas.
Aż łóżko turkoce i krzesło też puka, A Jasiu ją stuka,
i stuka, i stuka.
Tak gładko, tak lekko, tak calem za cal wyjmował i
wkładał ten narząd jak stal.
A ona spocona, zziajana, zdyszana poległa na plecach,
uniosła kolana.
Zdziwiona tym wszystkim, co tu się z nią dzieje.
I pyta się Jaśka, i pyta i śmieje:
A skądże to, jakże to, czemu tak gnasz!?
A co to to, co to to, co mi tu pchasz!?
że wali, że pędzi, że bucha, buch, buch!?
Ach jakże, ach jakże, ja lubię ten ruch!
I gna ją, i pcha ją, i akcję swą toczy,
I tłoczy ją, tłoczy ją Jasiu uroczy,
Nagle.. świst. Nagle... gwizd.
... raptem; buch! Ustał ruch.
Oj, gdzie mi zniknąłeś! Chcę jeszcze Jasieńku!
Próbuje go znaleźć swa ręką po ciemku.
A on już bez ducha, już śpi nieboraczek,
malutki, skulony, choć akt nie skończony!
Więc strzela o pomoc wokoło oczyma.
I dziwi się temu, co w ręce swej trzyma.
I płacze, narzeka na los swój niewieści,
wiec sama ze sobą zaczyna się pieścić.
Gość: WALLY
2008-12-04 00:00
O KROWACH
Socjalizm- masz dwie krowy, jedną musisz oddać sąsiadowi.
Komunizm- masz dwie krowy, państwo zabiera obie i daje ci w
zamian trochę mleka.
Faszyzm - masz dwie krowy, państwo zabiera obie i sprzedaje ci
trochę mleka.
Nazizm- masz dwie krowy, państwo zabiera obie i rozstrzeliwuje cie
za twoje niejasne pochodzenie.
Biurokratyzm - masz dwie krowy, państwo zabiera ci obie, jedną
zabija, drugą doi i wylewa mleko.
Kapitalizm- masz dwie krowy, sprzedajesz jedną i kupujesz byka,
wkrótce masz pokaźne stadko i jesteś zarobiony.
Model Amerykański- masz dwie krowy, sprzedajesz trzy fikcyjnej
spółce zarejestrowanej na Kajmanach a przy okazji prowadzonej
przez twojego brata, jednocześnie składasz wniosek o zwrot
nadpłaconego podatku za pieć krów, prawa do pozyskiwania mleka
od tych sześciu krów przekazujesz poprzez pośrednika
posiadaczowi pakietu większościowego, który odsprzedaje Ci
prawa własności do wszystkich siedmiu krów. Doroczny raport
informuje że twoja firma posiada osiem krów z
możliwością pozyskania jeszcze jednej, sprzedajesz jedną krowę
by kupić sobie posadę senatora wiec zostaje ci dziesięć krów.
Model Francuski - masz dwie krowy, ogłaszasz strajk,
wywołujesz zamieszki i organizujesz blokadę dróg ponieważ
chcesz mieć trzy krowy.
Model Japoński - masz dwie krowy, drogą zmian genetycznych sprawiasz
że są dziesięć razy mniejsze i dają dwadzieścia razy więcej
mleka. Powstaje kreskówka o twoich krowach.
Model Niemiecki - masz dwie krowy, żyją sto lat, jedzą raz w miesiącu
i same sie doją.
Model Włoski - masz dwie krowy ale nie wiesz gdzie one są,
postanawiasz isc na lunch.
Model Rosyjski - masz dwie krowy, liczysz je i wychodzi że masz
pięć krów, liczysz ponownie i tym razem wychodzi jedenaście,
wszystko jest ok, pijecie dalej.
Model Szwajcarski- masz pięć tysięcy krów, żadna z nich nie jest
twoja, każesz ich właścicielom słono płacić za przechowanie.
Model Chinski - masz dwie krowy, doi je trzysta osob, chwalisz
sie niskim bezrobociem i dużą wydajnością, aresztujesz
dziennikarza który próbuje dociec prawdy.
Model Hinduski - masz dwie krowy, czcisz je...
Model Brytyjski - masz dwie krowy, obie są chore
Model Iracki - wszyscy uważają ze masz mnóstwo krów, mówisz im że
nie masz żadnych krów, nikt ci nie wierzy wiec bombardują cie
i ostrzeliwują, wciąż nie masz żadnej krowy ale przynajmniej
jesteś teraz częścią demokracji
Model IV RP - masz dwie krowy, specjalnie powołana komisja
sejmowa wymusza zmiany w prawie i posiadanie krów staje sie
niezgodne z konstytucją, twoje krowy zostają zarekwirowane a
dochód z ich sprzedaży przeznaczony na budowę Świątyni Bożej
Opatrzności