Gość: Wally
2007-11-29 00:00
Garść dowcipów
W klasztorze nagle otwieraja sie drzwi i z rozpedem do srodka wpada Młoda zakonnica. Biegnie prosto do matki przelozonej:
- Matko przelozona, matko przelozona, zgwalcili mnie, co robic?
- Zje?ć cytrynę - odpowiada matka przelozona
- Pomoze?
- Pomoze, nie pomoze... ale przynajmniej ten usmiech zniknie.
Dwaj mali chłopcy stoją przed kosciolem, z którego wychodza wlasnie nowożeńcy. Jeden mówi:
- Patrz, jaki bedzie teraz czad!
Po czym biegnie do pana mlodego i wola:
- Tato, tato...
Samolot wystartował z lotniska. Po osiagnieciu wymaganego pulapu, kapitan odzywa sie przez intercom: "Panie i Panowie, witam na pokladzie samolotu. Pogode mamy dobra, niebo czyste, wiec zapowiada nam sie przyjemny lot. Prosze wygodnie usią?ć, zrelaksować sie i...O
Kur...!..." Po chwili ciszy intercom odzywa sie znowu:
"Panie i Panowie, najmocniej przepraszam jesli przed chwila panstwa wystraszyłem, ale w trakcie mojej wypowiedzi drugi pilot wylal na mnie filiżankę gorącej kawy. Powinniscie panstwo zobaczyc przód moich spodni"
Na to odzywa sie jeden z pasażerów:
"To pewnie nic, w porównaniu z tylem moich spodni".
Przychodzi Jasiek do spowiedzi:
- Prosze ksiedza uprawialem sex oralny.
- O ciezki grzech. A z kim?
- Nie moge ksiedzu powiedziec .
- Moze z Kryśką od Zarębów?
- Nie
- A moze z Kaśką od Kowali?
- Nie
- Powiedz bo rozgrzeszenia nie dostaniesz!
- No naprawde nie moge prosze ksiedza.
- To moze z Zoska od Graboszy?
- Nie
- Idz, nie dam Ci rozgrzeszenia.
Wychodzi chlopak z kosciola - czekaja na niego kumple:
- I co? Dostales rozgrzeszenie?
- Nie. Ale mam pare namiarów.
Morze Pólnocne, lodowaty wicher hula jak cholera.Na pokladzie statku stoi dwóch marynarzy.
- W taka pogode z goła glowa? Gdzie masz swoje nauszniki? - pyta jeden.
- Od czasu nieszcześliwego wypadku juz ich nie nosze.
- Jakiego nieszczesliwego wypadku
- Kumpel zapraszal na wódke, a ja nie slyszałem...
Facet przychodzi do gazety zamówic ogloszenie: "Zaginał ukochany kotek mojej żony - czarny, białe skarpetki, wesołe ślepka, figlarne usposobienie. Dla znalazcy nagroda 5000 zlotych!"
- Czy to aby nie za dużo? - zdziwił sie redaktor.
- Nie ma obawy, sam skurwiela utopiłem.
Po całonocnej libacji budzi sie rosyjski general, otwiera oczy i widzi jak adiutant czysci jego mundur z wymiocin. Zeby sie jakos wytlumaczyc general tako rzecze do niego:
- Bo mlodziez dzisiejsza w ogóle nie umie pić. Wczoraj jakis porucznik całego mnie zarzygał!
Na to adiutant:
- Rzeczywiscie panie generale! Całkiem go popier.....y! Nawet w spodnie panu nasrał!
Jasio przybiega do mamy i mówi:
- Mamo, mamo, widziałem jak tatuś robił cos z pokojówką.
- Tak, a co takiego?
- Najpierw ja całował, a potem dotykał... Potem poszli do gabinetu, rozebrał ja i wsadził....
- Dobrze, synku, w niedziele, podczas kolacji opowiesz to, żeby wszyscy wiedzieli.
Nadeszła niedziela, rodzina przy stole i mama daje znak Jasiowi żeby zaczal mowic. Jasio:
- No wiec tatuś całował i dotykał pokojówkę, póżniej zabrał ja do gabinetu, rozebrał i wsadził.... Wsadził... Mamo jak się nazywa to co ssiesz szoferowi?
- Rabe poznałem świetną dziewczynę i mam zamiar ja poprosić o rękę.
- Icek ale którz to ona jest?? Jak się nazywa??
- Goldberg
- a to bardzo stare żydowskie nazwisko. To bardzo dobrze.
- a czy jest bogata??
- tak Rabe jest bardzo bogata.
- a jak ma na imie??
- Whoopi .
Gość: Wally
2007-11-29 00:00
Dr. Oetker

Miałem już dzisiaj nic nie pisać ale się wkurwiłem jak nigdy!
Muszę odreagować.
Sorry za błędy i ogólny chaos, ale mam to w dupie. Niech to chuj strzeli, jebany dr Oetker! No co mnie kurwa podkusiło, żeby kupić budyń z tej zajebanej firmy? Siedziałem sobie w domu, czytałem to i tamto, aż mnie nagle złapała ochota na budyń. A z pięć lat już tego gówna nie jadłem. No i się wziąłem ubrałem, pobiegłem do sklepu.
Poproszę budyń.
Proszę. Dziękuję.
Szybki powrót do domu.
Na opakowaniu napisane, że gotować mleko, potem wsypać, bla, bla,bla.
Zrobiłem jak kazali. I co? I wyszło mi kakao! Rzadkie jak sraczka.
Tego się nie da jeść. Jak te pieprzone chamy mogą nazywać to co budyniem
I jeszcze chwalić się nową? recepturą ?
Mam tego dość. Dość jebanej demokracji, kapitalizmu i całego tego ?ścierwa, które weszło do nas po 89. Chce takich budyniów jak z komuny!
W brzydkich opakowaniach, ale gęstych z takimi wkurwiającymi grudkami! I kisieli też chcę! Niedawno na własne oczy widziałem jak moja znajoma PIŁA kisiel! Jak kurwa można pić kisiel? Czy nasze dzieci już nie będą pamiętały, że to należy wyjadać łyżeczką?, do której wszystko się lepi i na koniec trzeba oblizać?
Kto mi zabrał szklane litrowe butelki z koka kol?? Komu one przeszkadzały?
I mleko w butelkach i śmietaną, które kwaśniały bo były prawdziwe!
A teraz po tygodniu stania na kaloryferze dalej jest "świeże" - co to kurwa za mleko? A dzieci myślą, że to mleczarnia mleko daje, a krowa jest fioletowa.
A te butelki takie fajne kapsle miały, skoble do strzelania w dupę się z nich robiło!... A gumki się z szelek wyciągało Gdzie teraz takie szelki ?
Dlaczego teraz nawet wafelki prince polo są w tych cudnych opakowaniach
zachowujących świeżość przez pięćset lat? Ja chce wafelków w sreberkach!
i nie tylko prince polo ale i Mulatków! Jaki dziad skurwił się zachodnią technologią?, dzięki której teraz wszystkie cukierki rozpływają się w ustach, a nie tak jak kiedyś, trzeba je gryźć było, tak normalnie jak ludzie!?
No pytam się, no! Pierdolę, mieć do wyboru setki rodzajów lodów i nie móc zdecydować się na jaki mam ochotę! Kiedyś były tylko bambino w czekoladzie i wszyscy byli szczęśliwi, a jak rzucili casatte to ustawiała się kolejka na pół kilometra.
Czy ktoś pamięta jak smakuje prawdziwa bułka? Nie, kurwa, nie tak jak w waszych pierdolonych sklepach, napompowane powietrzem kruche gówna.
Prawdziwe bułki są twardawe, wyraziste w smaku, a najlepiej z prawdziwym masłem, które wyjęte z lodówki jest niemożliwe do rozsmarowania! O margarynie za komuny można było tylko pomarzyć, a jak była, to taka chujowa, chyba Palma się nazywała.
Wielkie pierdolone koncerny wyjebały na amen z rynku moją ukochaną oranżadę, którą? za młodu gasiłem pragnienie, a mordę przez pięć godzin miałem czerwoną?. I jej młodszą? siostrę - oranżadkę w proszku, której nikt nigdy nie rozpuszczał w wodzie, Bo służyła do wyjadania oblizanym palcem.
Nawet ukochane parówki mi zajebali, dziś? już nie robi się takich dobrych jak kiedyś...
W telewizji dwa kanały, na każdym nic do oglądania. Teraz mamy sto kanałów i też nic nie ma. Możemy wpierdalać pomarańcze, banany i mandarynki, a kiedy? jak przyszedłeś? z czym? takim do szkoły, to cię szefem nazywali.
Fast foodów też nie było i każdy żywił się w drewnianych budach i żarliśmy z aluminiowych talerzy i jakoś nikt sraczki nie dostał, a śmieci wokoło nie było bo nie było zasranych jednorazówek. A jak chcieliśmy ameryki to żywiliśmy się zapiekankami z serem i
pieczarkami i hot-dogami nabijanymi na metalowe pale. Buła, parówa, musztarda!
Nic więcej do szczęścia nie potrzebowaliśmy.
Spierdalaj zasrana Ameryko.
A taką kurwa miałem ochotę na budyń!
Gość: Wally
2007-11-29 00:00
Sobre na poranek

>> Zanim klikniesz poniższy link, uważaj aby:
>>
>> 1. linijka - wpisać swoje Imię
>> 2. linijka - wpisać swoje Nazwisko
>> 3. linijka - zostawić puste
>> 4. linijka - zostawić także puste
>>
>> następnie kliknij go...
>>
>> http://www.tatuagemdaboa.com.br/ />
Gość: Wally
2007-11-29 00:00
Trudne słowa
Subject: Fw: trudne słowa
> Słowa, które są trudne do wypowiedzenia, gdy jesteś pijany/a:
> - Bezsprzecznie.
> - Innowacyjny.
> - Przygotowawczy.
> - Proletariacki.
> Słowa, które są bardzo trudne do wypowiedzenia, gdy jesteś pijany/a:
> - Konstytucjonalizm.
> - Wszystkowiedzący.
> - Rozszczepienie jaźni.
> - Szczęśliwe zrządzenie losu.
> Słowa, które są ABSOLUTNIE NIEMOŻLIWE do wypowiedzenia, gdy
> jesteśpijany/a:
> - Dziękuję, nie mam ochoty na seks.
> - Nie, dla mnie już piwa nie zamawiajcie.
> - Przykro mi, ale nie jesteś w moim typie.
> - No nie, dajcie spokój! Przecież na pewno nikt nie chce, żebym śpiewał(a)
Gość: ?2007-11-30 00:00
Re:Garść dowcipów
Wally z tymi parówkami to przesadzsz.
Mnie udało sie znaleśc trzy sklepy w Polsce gdzie mają takie świetne typowo PRLowskie parówki.
Nie są tak jak inne z jakiegoś mielonego gówna, polanego chemią niby wedzonką.
Są prawdziwe parówki- smaczne takie jak pamiętam z PRLu
Gość: Archie
2007-11-30 00:00
Re:Garść dowcipów
Kolego "?" nie chciałbyś wiedzieć z czego są robione parówki. Czasem lepiej nie wiedzieć, jak jest dany produkt wytwarzany. Pozdrowienia dla Wallyego, który razem z Olą tak rozwijają dział "HUMOR".
Gość: ?
2007-12-01 00:00
Re:Garść dowcipów
Archie - wiem z czego są robione.
>
>
>W pewnych zakładach mięsnych spotykają się dwie świnie.
Obie wypasione, tłuściutkie i zastanawiają się na co będą przerobione.
Pierwsza mówi - chciałabym w całości trafic na stół jako pieczona
Druga na to - nie licz na takie przyjemności - na stole jest już pieczona kaczka, a ty możesz trafic najwyżej do parówek. Przecież nie przeszłaś weryfikacji
Gość: ?
2007-12-01 00:00
Re:Garść dowcipów
W kolejce do ubojni świnia do świni: Paniu tu pierwszy raz?
Nie KURWA DRUGI!!
Gość: ola
2007-12-02 00:00
Re:Garść dowcipów
Wally ten dowcip o chłopcach przed kościołem to z autopsji:)?
Gość: stalowy
2007-12-03 00:00
Re:Garść dowcipów
olka , Wally chyba skończył czytać ,, Milczenie Owiec " , i sam napisał I część tryptyku Dr.Oetker.Tak czy owak czekam na II i III jest ok.
Gość: Agnieszka
2007-12-12 00:00
Re:Garść dowcipów
Niestety Wally to skopiowal z netu...juz to kiedys czytalam :P
Gość: Leszek
2007-12-12 00:00
Re:Garść dowcipów
Wiadomo że skopiował, lub gdzieś to usłyszał
To chyba nie jest dział wymyślania kawałów
Gość: Wally
2007-12-13 00:00
Re:Garść dowcipów
Nie przypisuje sobie autorstwa do wszystkiego.
Wcześniej pisałem ,że wymieniamy się informacjami.
nie które teksty i dowcipy trochę szlifuje .
lepiej przeczytac coś śmiesznego dwa razy i się uśmiać, nic NIC nie przeczytać i być SMUTASEM