Gość: Wally
2007-01-15 00:00
Dowcipy
Przyniósł Ukrainiec do domu zajaca i mówi do żony:
- Usmaż mi go na smalcu.
- Przecież wiesz, że nie mamy smalcu...
- To usmaż go na maśle...
- Masła też nie mamy.
- To usmaż go bez niczego!
- Ale gazu nie mamy.
Mężczyzna milcząc wziął zająca i wyrzucił za okno.
Spadając zając wykrzykiwał radośnie:
- Dziękuję, dziękuję!!! Niech żyje wolna Ukraina.
...............................................
>- Halo, z dyrektorem można?
>
>- Dyrektor mocno zajęty jest.
>
>- To może pogadam chwilę z sekretarką?
>
>- Dyrektor mocno zajęty jest...
>
...............................................
>
>Jąkała spotyka kolegę. Kolega pyta:
>
>- Jak tam Twoja sześciomiesięczna terapia u logopedy? Skończyłeś? Dało ci to coś...?
>
>- Tak, tak - odpowiada dumny jak paw jąkała i nie czekając na zachętę popisuje się:
>
>- W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie... W czasie suszy szosa sucha... Drabina z powyłamywanymi szczeblami...
>
>Kolega przeciera oczy ze zdziwienia:
>
>- Chłopie, toż to cud...!!!"
>
>Na to jakała z nadzieją w głosie:
>
>- Myyyślisz sta...sta..stary, że miiiii się to... to kieeedyś przy...przy...przyda!?
>
...............................................
>
>Kumple siedzą i popijają piwko.
>
>- Ja, to jak się napiję, to nikogo się nie boję - mówi jeden z nich.
>
>- Nawet własnej żony?
>
>- No nie, aż tak, to się jeszcze nigdy nie schlałem...
>
...............................................
>
>Pewien młodzieniec spytał pewnego starszego, bogatego człowieka jak doszedł do swojej fortuny.
>
>- Cóż - odparł starzec - w 1932 roku podczas Wielkiego Kryzysu byłem kompletnie spłukany - zostało mi ostatnie 5 centów. Zainwestowałem je w jabłko, cały dzień je polerowałem i pod koniec dnia sprzedałem je za 10 centów. Następnego ranka za te 10 centów kupiłem dwa jabłka. Spędziłem cały dzień na ich czyszczeniu i sprzedałem wieczorem za 20 centów. I tym systemem pracowałem przez cały miesiąc. Pod koniec miałem fortunę - jakieś 5 dolarów.
>
>- I w ten sposób zbudował pan swoje imperium? - spytał chłopak.
>
>- Nie - odpowiedział bogacz - wtedy zmarł ojciec mojej żony i zostawił nam dwa miliony dolarów w spadku.
>
...............................................
>
>Sycylia. Umiera w zaciszu domowym śmiertelnie postrzelony jeden z członków mafii.
>
>Na łożu śmierci po kilku dniach agonii otwiera oczy i pyta samotnie siedzącą przy nim żonę...
>
>- Mario! - żono moja, powiedz mi szczerze. czy przyprawiłaś mi kiedykolwiek rogi?
>
>Żona długą chwilę wpatrywała się w jego twarz i mówi:
>
>- Ja ci powiem, ty nie umrzesz - i co wtedy?
>
...............................................
>
>3 stycznia w akademickiej stołówce rozmawia trzech studentów.
>
>- Ja Sylwestra spędziłem na Kanarach, mówię wam, super laseczki, kąpiel morzu, drinki z parasolkami, cudo - zagaja pierwszy.
>
>- A ja - przechwala się drugi - byłem w Alpach. Narty, dziewczyny zarumienione od mrozu, grzane wino do łóżka, coś wspaniałego.
>
>- A co ty robiłeś ? - pyta trzeciego.
>
>- A ja siedziałem razem z wami w pokoju, tylko nie paliłem tego paskudztwa.