Gość: Bella
2010-09-29 16:50
Doktorat - prestiż czy konieczność?
jak to jest u Was lub u Waszych znajomych?
Wiele osób robi doktorat dla siebie, rodziny i aby zostać na uczelni. A pozostali robią po to, aby zdobywac wiedzę i kolejne szczeble kariery naukowca.
Myślicie ( a może znacie takie przypadki), że można być naukowcem nie pracującym na uczelni? Z doktoratem lub habilitacją?
Gość: da sie
2010-09-30 09:01
Re: Doktorat - prestiż czy konieczność?
Można, znam jednego dr-a pracującego jako inżynier w firmie produkcyjnej. Młody jest więc w firmie może i zyska inne poważanie, a na drabince stawek zarobkowych też piętro wyżej (jeśli obejmuje to regulamin wynagradzania). Nie wiem jak to w praktyce gdyż nie pytałem go.
Gość: Bella
2010-09-30 17:30
Re: Doktorat - prestiż czy konieczność?
Tak, ale chyba to rzadkość. Raczej jak ktoś pracuje zawodowo i się obronił, to nie ma sił i chęci na naukę;) Chce pracować. I doktorat go nie interesuje, bo oznacza kolejne lata nauki. Zajęty czas.
Jeśli ktoś w Polsce robi doktorat to zostaje na uczelni, bo wątpię żeby dostawał więcej pieniędzy za sam tytuł w pracy np w fabryce.
Gość: obserwator
2010-10-01 12:07
Re: Doktorat - prestiż czy konieczność?
Wiele osób zostaje na uczelni gdyż wynagrodzenie początkowe 1100-1300 zł jest znacznie lepsze niż najniższa krajowa u jakiegoś marnego prywaciarza. Poza tym mniejsza liczba godzin no i posada "państwowa" to przemawia za dalszym kształceniem się.
Gość: alfa
2010-10-01 13:18
Re: Doktorat - prestiż czy konieczność?
w chwili obecnej firmy prywatne nie zatrudnia doktoranta na stanowisko specjalisty, kierownika itp. bo po pierwsze nie preferuja teoretykow a po drugie doktoranci zadaja o wiele wiecej pieniazkow wynagradzajacych.... no niestety pozostaje tylko praca na uczelniach....
Gość: Sziwa
2010-10-01 13:40
Re: Doktorat - prestiż czy konieczność?
Jeśli ktoś chce robić doktorat to znaczy, ze chce robic kariere w nauce. Na zachodzie takie przekonanie panuje już o tytule magistra. Tam nikt nie traci 5 lat czasu na bzdurne uczenie się o niczym tylko robi 3 lata licencjatu i już idzie do pracy. I jest traktowany jak pełnowartościowy inżynier z wyższym wykształceniem. A w Polsce? Wyższe wykształcenie to dla pracodawcy minimum magister, totalny bezsens. Winne temu sa także szkoły które kształcą przez 5 lat i w sumie człowiek wychodzi z mizernym poziomem wiedzy praktycznej. A lata lecą. Ktoś kto robi doktorat by mieć lepszą pozycję na rynku pracy nie ma zielonego pojęcia o tymże rynku, a więc powinien zostać na uczelni na wieki wieków amen.