Gość: ola
2007-11-05 00:00
...
- Czym różni się mężczyzna od telefonu?
- Niczym. Albo pomyłka, albo zajęty, albo poza zasięgiem.
Gość: ola
2007-11-05 00:00
Re:...
Żona mówi do męża:
- Brałeś dzisiaj prysznic?
- Dlaczego jak coś zginie w tym domu, zawsze jest na mnie!
Gość: ola
2007-11-05 00:00
Re:...
Tata krzyczy na Jasia:
- I znowu pała z historii!
- To przez Jagiełłę. - tłumaczy się Jaś.
- To nie zadawaj mi się więcej z tym łobuzem!
Gość: ola
2007-11-05 00:00
Re:...
W pewnym ogrodzie zoologicznym żyła młoda małpa bardzo rzadkiego i cennego gatunku. Któregoś dnia, podczas rutynowego badania, weterynarz stwierdził, że małpa jest w stanie silnej depresji, która nieleczona doprowadzi ją do niechybnej śmierci. Powodem depresji jest brak partnera. Niestety ani w krajowych, ani zagranicznych ogrodach zoologicznych nie było samca tego gatunku. W końcu dyrektor zoo przypomniał sobie o panu Mieciu, który karmił małpę i czyścił jej klatkę.
- "Może on, w końcu z małpą zżyty..." - pomyślał i postanowił zaproponować panu Mieciowi trzysta złotych za stosunek z małpą. Wezwał go na dywanik i tłumaczy, że małpa musi mieć seks, inaczej zdechnie.
- Czy zgadza się pan to zrobić za trzysta złotych?
Pan Miecio na to, że i owszem, ale ma trzy warunki:
- Po pierwsze: może przy tym być tylko jeden świadek, bo wstydliwy jestem. Po drugie: będę ją brał od tyłu.
- Ok, panie Mieciu, one lubią tylko od tyłu, sprawę świadka też załatwimy. A jaki jest trzeci warunek? - pyta lekko zaniepokojony dyrektor.
- Chodzi o pieniądze... Te trzy stówy dam wam dopiero po wypłacie...
Gość: ola
2007-11-05 00:00
Re:...
Idą dwaj skini a za nimi babcie. Babcie mówią:
- Jakie biedne dzieci, nie dość, że po chemioterapii, to jeszcze w butach ortopedycznych!
Gość: stalowy
2007-11-08 00:00
Re:...
olka , pisz więcej , jak opowiadam kawły swojej prawicy to się dobrze wieczór ........ zapowiada
Gość: ola
2007-11-09 00:00
Re:...
O nie stalowy z tym tekstem to do Wallego. Chylę czoła przed nim, za jego tekst o obsłudze bankomatu .
Gość: Wally
2007-11-10 00:00
Trochę o Lechu i Jarku
Według Lecha - brat miał pecha
Co ja ci braciszku
Na to dziś poradzę
Że w tak głupi sposób
Oddałeś im władzę.
Wiem, że jest ci ciężko
Że serce cię boli
Że nawet o rękę
Nie prosisz już Joli.
Ale jak mówiłem
O sztamie z Lepperem
To mu zrobiliście
Z Kamińskim aferę.
Należało trzymać
Przystawki przy sobie
A byłbyś na pewno
Do dzisiaj przy żłobie.
Z Kwachem i Donaldem
Wdałeś się w debaty
A potem z Bielanem
Szacowałeś straty.
A ja przewidziałem
Grubo przed spotkaniem
Że cię znokautują
Te czerwone dranie.
Ale ty mądrzejszy
Zawsze byłeś Jarku
Chwaląc się, że tylko
Ty masz łeb na karku.
Mama twym geniuszem
Do dziś się zachwyca
Choć miała kolegium
Za kradzież Księżyca.
Teraz mi tu nie rycz
Nie udawaj skruchy
Bo wiesz, że w kaplicy
Ziobro ma podsłuchy.
Jesteś dzisiaj chłopie
W opłakanej formie
Ciemny lud niestety
Uwierzył Platformie.
Wiem, że masz już dosyć
Takiej demokracji
W której nie podziela
Naród twoich racji.
Dlatego też Jarku
Z tak wielką brawurą
Optuję wraz z tobą
Za demokraturą.
Powiem ci braciszku
Dzisiaj prosto w oczy
Nigdy nie myślałem
Że nam ktoś podskoczy.
Mieliśmy armaty,
Czołgi, amunicję
Ziobrę, Kamińskiego
ABW, Policję.
I mimo uporu
I zbrojnych formacji
Pokonał nas Donald
I duch demokracji.
Nie mieści się we łbie
Bracholu kochany
Że zabrał nam łajdak
Marzenia i plany.
Popytaj ty jeszcze
Migiem spin doktorów
Czy nie szło by jakoś
Powtórzyć wyborów.
Dziwie się, że Jarku
Po dwuletniej misji
Na pasku nie miałeś
Wyborczej Komisji?
Przecież można było
Twardo im zaznaczyć
Że w razie potknięcia
Mają zamataczyć.
A dziś, to jedynie
Pocieszmy się w biedzie
I zjedzmy musztardę
Po wstrętnym obiedzie.
Autor: "Custani"
25 październik 2007