Gość: T. Brzęczkowski
2007-12-15 00:00
Święta
KUBUŚ już nie FATALISTA
Zus, szósty filar, emerytura
To coś chorego, to straszna bzdura
Diderota uśmiech na twarzy
Co ma się zdarzyć i tak się zdarzy
Czy wszytko już jest pospisywane
Każde rozdanie już przewidziane
Nie! Lepiej nie brać tego do serca
Deizm tu rządzi, teizm bluźnierca!
Nie chciałbym tutaj być małostkowy
Temat rozwiążę prostymi słowy
Gdy w dołku ciąży problem żałosny
Spłukać go może kacyk radosny
Najlepiej w knajpie z taką osobą
Co ma też problem sama ze sobą
Nie ma co dusić jakiś kompleksów
Przestrzegać diety, unikać seksów
I zapamiętaj: łapiąc zostaniesz w tyle
Chcesz dostać skrzydeł, ganiaj motyle!!!
Świeżego powietrza, zdrowia humoru
Życzy Brzęczkowski wszystkim na forum!
Gość: TB
2008-01-11 00:00
Re:Święta
A po świetach..
Romantyczna kolacja we dwoje
Na widok szampana oniemiała
Muzyka, świece zrobiły swoje
Z egzaltacją rozdygotana cała
Proszę Pana, nawet Pan nie wie
Jaką sprawia mi przyjemność
Po szampanie jest mi jak w niebie
Choć zima, to w duszy wiosenność
Długo tak mogę się delektować
Tym niesamowitym wręcz smakiem
Bąbelkami podniebienie masować
Przesycone zmysłowym aromatem
I jaka liryka miłosna proszę Pana
Czuję się piękna jak malowana lala
I w euforii, pijąc z Panem szampana
Bo po wódce, wie Pan mi odpierdala
Gość: T. Brzęczkowski
2008-03-08 00:00
Re:Święta
Czujesz, że marna w Tobie wiara
Nie jesteś jak zawsze nieomylna
Bierzesz się za zbyt dużo naraz
Zrobić z tym coś jesteś bezsilna
Uciekać chcesz choćby w kszaczory
Nudzą Cię te monotonne wieczory..
To minie
To tylko zmęczenie
Nikt nie zatrzyma żarna czasu
Co w pył wszelakie plany zmieli
Tu choć założysz strój z atłasu
Władzą i tak się nikt nie podzieli
To przechodzi...
To zmęczenie...
Czy można to zagłuszyć gwarem?
Czy więcej w ciszy apatii ubędzie?
Słońce i wino jest najlepszym darem
Co z pomocą każdemu przybędzie
To minie....
Bo w winie jest wszystko co łagodzi..
Spokój i zabawa, jest upał i szron
A słońce i tak wszystkich pogodzi...
....gdy kiedyś nie wzejdzie na nieboskłon
Już mija...?
Rozluźniaj się... winem
Wyciszaj się...winem
Pobudzaj się...winem
Kwitnijcie jak maliny!!!!!!!!!!
Podlewane czerwonym winem DZIEWCZYNY
Gość: T. Brzęczkowski
2008-03-18 00:00
Re:Święta
Aborygen z domu Homo
Mały, duży, siwy, łysy
Czyściuteńki, to wiadomo
Źle się czuje, ma kaprysy
Wściekły wzorek trza namazać
Farbą, glinką lub roślinką
Przecież trzeba się rozmnażać
Głupio "gołym" iść z dziewczynką
Czasem wyjdzie obraz krzywy
Leczy nie robi z tego sprawy
Aborygen jest szczęśliwy
No bo rozmiar jest fest klawy
Lecz zagwozdka jest w tym roku
Plotka, która zmienia obraz kroku
Że, hen za siedmioma morzami
Plemiona chodzą z malowanymi jajkami!
Czego i wam życzę!!!
Gość: praktykant
2008-03-20 00:00
poeta TB
Poziom poezji porównywalny z wiedzą na temat fizyki budowli.
Gość: T. Brzęczkowski
2008-03-21 00:00
Re:Święta
Dzięki !
Gość: Wally
2008-04-01 00:00
Dodatkowa seria do śmiechu
Uważam ,że trudno pisac o "poziomie" dowcipów i wierszy
Mają za zadanie nas ubawić.
I ci którym sie nie podobaja , alebo neich nie czytaja , albo zmienia witrynę
-Sąsiedzie, czemu pańska żona tak w nocy płakała? Czyżby pan się z nią źle obszedł?
-Wręcz przeciwnie, obszedłem się bez niej!
W sprzedaży pojawiły się prezerwatywy o smaku mentolowym i eukaliptusowym. Zalecane szczególnie dla kobiet chorych na gardło.
Adam i Ewa spacerują po raju
- Adam, kochasz mnie?
- A co tu robić...
- Pomyślałem, żeby się ożenić.
- No i co?
- No i nic. Pomyślałem, pomyś lałem i mi przeszło.
światem rządzi miłość. Ja na przykład kocham wypić.
Dla mężczyzny rozebrać i nie wydymać, to jak dla kobiety przymierzyć i nie kupić.
W barze siedzi młody mężczyzna i dziewczyna.
- Koleżanka się spieszy? - zagaduje mężczyzna.
- Nie, koleżanka się nie spieszy - przekornie odpowiada dziewczyna.
- Koleżanka napije się kawy?
- Tak, napiję się kawy...
- Koleżanka wolna?
- Nie, mężatka...
- Mężatka? A koleżanka może zadzwonić do domu i powiedzieć, że została zgwałcona w barze?
- Tak, koleżanka może zadzwonić do domu i powiedzieć, że ją zgwałcili 10 razy.
- 10 razy???!!!
- Kolega się spieszy?
- Dzisiaj rano jechałem jak zwykle do pracy Trasą Łazienkowską. Przede mną, lewym pasem nowiusieńkim BMW jechała blondynka. Przy prędkości 130 km/h siedziała z twarzą tuż przy lusterku i malowała sobie rzęsy. Ledwie na moment odwróciłem głowę, a kiedy spojrzałem znowu na BMW oczywiście okazało się, że blondynka (wciąż zajęta makijażem!!!) już jest połową auta na moim pasie! I chociaż jestem naprawdę twardym facetem, to tak się przestraszyłem,
że i golarka i kanapka wypadły mi z rąk. Kiedy próbowałem kolanami opanować kierownice tak, aby wrócić na swój pas ruchu komórka wyleciała mi akurat prosto do kubka z gorącą kawą, który trzymałem między nogami. Kawa naturalnie się wylała, poparzyła moja męskość, zrujnowała mój telefon i przerwała bardzo ważną rozmowę!!! Jak ja, k**wa, nienawidzę kobiet za kierownicą.....
Jasio kopie dół w ogródku. Zacie kawiony sąsiad pyta:
- Co robisz??
- Kopię grób dla mojej złotej rybki.
- Ale czemu taki duży?
- Bo jest w twoim pierd***nym kocie!
80-latek chce się kochać z żoną.
- Ale tylko z prezerwatywą - zaznacza żona.
- Przecież w twoim wieku nie grozi Ci ciąża - przekonuje mąż.
- Ale salmonella od starych jaj.
Kawał wędkarski:
- Biorą ?
- Nie bardzo...
- Złapał pan coś ?
- Jednego.
- I co pan z nim zrobił ?
- Wrzuciłem do wody.
- Duży był ?
- Taki jak pan i też mnie wk**wiał.
- Synku, jesteś taki niegrzeczny, weź przykład z tatusia.
- Mamo, ale tata siedzi w więzieniu...
- Tak, ale niedługo wyjdzie za dobre sprawowanie!
Morze Północne, lodowaty wicher duje jak cholera. Na pokładzie statku stoi dwóch marynarzy.
- W taką pogodę z gołą głową? Gdzie masz swoje nauszniki?
- Od czasu nieszczęśliwego wypadku już ich nie noszę.
- Jakiego nieszczęśliwego wypadku??
- Kumpel zapraszał na wódkę, a ja nie słyszałem...
Prosty człowiek, pierwszy raz w szpitalu, operacja, ścisła dieta, kroplówka trzy dni, potem kleik - dopadł go straszny głód. Wchodzi pielęgniarka i pyta:
- Podać Panu kaczkę?
- O tak, kochaniutka i dużą porcję frytek!
Podczas imprezy na Księżycu w pewnej chwili ktoś mówi:
- Wiesz co, Armstrong? Niby w szystk o jest, rozpalony grill, piwo, dziewczyny ale jakoś atmosfery nie ma.
Pasażer taksówki klepnął kierowcę żeby się o coś zapytać. Tamten jak oparzony podskakuje pod sufit i traci panowanie nad samochodem,
- Co pan taki nerwowy - pyta pasażer
- Przez 25 lat byłem kierowcą karawanu.
Kilka mądrości:
A świstak siedzi, bo wiewiórka była nieletnia.
Ludzie którzy piją, są dla mnie niczym.....niczym bracia!
Nie pij gdy prowadzisz - Za dużo się rozlewa.
Czasem tak w życiu bywa, że raz pęka serce, a raz prezerwatywa.
Siedzi dwóch facetów w knajpie, rozmawiają i pija piwo, w pewnej chwili jeden pyta:
- powiedz mi Kaziu, czy ty robisz to z żona czasami w tą drugą dziurkę?
- coś ty, żeby w ciążę zaszła.
TIR-owiec wraca do domu po długiej trasie i mówi do żony:
- No, Wieśka przywitaj starego ładnie w domu, na kolanka i laseczkę proszę... .
Ona na kolanka cyk i jedzie laseczkę... .
Koleś dochodzi i mówi:
- Uffff, no wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej!
- Wiesz, moja żona chyba nie żyje.
- Jak to?!
- No seks to tak jak zwykle, ale garów i prania ciągle przybywa.
Leży facet na łożu śmierci. Lekarz powiedział, że nie dotrwa do rana.
Nagle poczuł z kuchni zapach jego ulubionych ciasteczek czekoladowych zrobionych przez żonę.
Ostatkiem sił wydobył się z lóżka i czołga się do kuchni.
Zapach tych ciasteczek przypominał mu dzieciństwo, on wiedział, że zasmakuje ich po raz ostatni.Wczołgał się do kuchni i widzi jak jego żona przygotowuje te ciasteczka, o których teraz marzył.
Ostatnimi siłami sięgnął po jedno i w tym momencie żona zdzieliła go ścierką mówiąc:
- Zostaw kurwa, to na stypę!
Dialog małżeński:
- Co byś zrobił gdybym umarła? Ożeniłbyś się ponownie?
- Na pewno nie!
- Dlaczego nie - nie podoba ci się małżeństwo?
- Podoba mi się.
- To dlaczego byś się znów nie ożenił?
- No dobrze ożeniłbym się.
Żona (ze skrzywdzoną miną):
- Naprawdę?
Mąż głośne wzdycha...
- Spałbyś z nią w naszym łóżku?
- A gdzie indziej mielibyśmy spać?
- Zdjąłbyś moje zdjęcia i zamiast nich wywiesił jej zdjęcia?
- To by było chyba w porządku?
- I pozwoliłbyś jej grać moimi kijami do golfa?
- Nie, nie mogłaby ich używać, bo jest leworęczna.
Co może być gorszego od kamyczka w bucie?
- Ziarenko piasku w prezerwatywie
Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z płonącego budynku. Żona mówi do męża:
- Wiesz, Zdzisiek, po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem..
12 letnia córka pyta się mamy:
- Mamusiu! Co to jest orgazm?
- Nie wiem. Zapytaj taty.
Pewien facet leży na łożu śmierci, przy nim czuwa żona.
- Skarbie ... - szepce facet.
- Cicho kochanie, nic nie mów.
- Skarbie, ja muszę ci coś wyznać.
- Kochanie, nic nie musisz, nic nie mów. Wszystko w porządku.
- Nie, nie, chce umrzeć w pokoju. Muszę ci wyznać skarbie, że cię zdradziłem.
- Nie martw się kochanie, ja wszystko wiem. Gdybym nie wiedziała, to przecież bym cię nie otruła.
Gość: TB
2008-12-06 00:00
Re:Święta
Na walnym zjeździe Mikołajów Świętych
Wywiązała się dyskusja nader szczera
Wszyscy przy stołach od żarcia ugiętych
My o suchym pysku i zimno jak cholera
Leżymy prawie cały rok do góry wentylem
Mięśnie zastane, odleżyny na dupie
Nos czerwony, od leczenia nudy etylem
A jeszcze te życzenie… kuźwa jakie głupie
Wątroba gnije, nogi bolą, worek się pruje
Marzną nogi, śnieg się wali na główkę
Nikt nas karpikiem nie poczęstuje
A rząd chce zabrać nam pomostówkę.
Przecież Mikołaj nie może być młody
By dzieciak patrzył podejrzliwie w oczy
Są ku temu pewne pryncypialne powody
Że do fachu po pięćdziesiątce się wskoczy
A z czego żyć do wieku produkcyjnego?
Przecież Mikołaj to nie jego wina
Od emerytury pracę swą zaczyna.
TB
Gość: Wally
2008-12-16 00:00
Re:Święta

Żona z leciwym mężem siedzą w restauracji. Ona zamawia:
- Stek, pieczone ziemniaczki i lampka białego wina...
- A warzywo? - pyta kelner.
- On...? On zje to co ja...
-------------------------------------
Małżeństwo z dwudziestoletnim stażem: żona krząta się w kuchni, mąż cośnaprawia.
W pewnej chwili mąż woła:
- Stara! Chodź na chwilę!
- Co?
- Potrzymaj ten drucik.
Żona posłusznie chwyta kabelek, po czym pyta:
- I co?
- Nic, widocznie faza jest w tym drugim...
--------------------------------------------
Dzwoni telefon. Mąż mówi do żony:
- Jak do mnie to powiedz, że nie ma mnie w domu.
Żona odbiera i mówi:
- Mąż jest w domu...
Mąż:
- Czemu tak powiedziałaś, przecież mówiłem?!?
- Bo to był telefon do mnie! - odpowiada żona.
-----------------------------------------------------------
Lekarz wypisując chorego po operacji udziela mu rad:
- Nie palić, nie pić pod żadnym pozorem, co najmniej osiem godzin snu dziennie.
- A co z seksem?
- Tylko z żoną, bo wszelkie podniecenie mogłoby pana zabić!
-----------------------------------------------
- Kochanie, koledzy z biura powiedzieli, że mam bardzo zgrabne nogi.
- Naprawdę? A nie wspomnieli nic o wielkiej dupie?
- Nie, o Tobie nie rozmawialiśmy...
---------------------------------------
Spotykają się dwaj sąsiedzi na ulicy.
- Czy uprawiał sąsiad seks we troje? - pyta jeden.
- Jeszcze nie - odpowiada zapytany.
- A chce sąsiad?
- Oczywiście!
- To biegnij sąsiad do domu, ale szybciutko...
---------------------------------------------
Mąż wraca późno z domu. Żona już leży w łóżku, więc mąż szybko się rozbiera i do niej. Żona:
- Nie zaczynaj dzisiaj. Boli mnie głowa.
- Zmówiłyście się dzisiaj, czy co do jasnej cholery?!
_________________________________________________________
Facet kupił sobie fajny duży telewizor, przyniósł do domu, żona patrzy,a na pudle sporo jakichś znaczków informacyjnych.
- Kochanie co oznacza ta szklanka na opakowaniu? - pyta żona.
- To znaczy, że zakup trzeba opić.
--------------------------------------------------
Facet umówił się z kolegami na polowanie. W dniu polowania wstał skoro świt,ubrał się wziął broń, wyszedł przed dom, postał, postał... i stwierdził,że nie pojedzie, bo jest za zimno. Wrócił do domu, rozebrał się i wszedł
z powrotem do nagrzanego łóżka i przytulił sie do gorącej żony.
Żona po omacku poklepała go po pośladkach i pyta:
- To ty?
- Yhm, to ja.
- Zmarzłeś?
- Zmarzłem.
- No popatrz, a ten idiota pojechał na polowanie...
----------------------------------------------------
Mąż przychodzi do domu i siada na kibelku.
Tymczasem żona krząta się po mieszkaniu i słyszy, że z kibla dochodzą jakieś postękiwania.
Myśli sobie:
"Zrobię mężowi kawał i zgaszę światło". Gdy to już zrobiła z kibla słychać
krzyk:
- O Boże! Ratunku!!!
Przerażona otwiera drzwi i zapala światło. A mąż mówi:
- Uff!!! Myślałem już, że mi oczy pękły.
==========================================
Spotykają się dwaj znajomi.
- Gdzie byłeś? - pyta jeden.
- U dentysty.
- Ile ci wyrwał?
- Sto dwadzieścia złotych!
---------------------------------
Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Panie doktorze jondra mnie bolom...
- Jak mówicie?
- Nie, jak używam babę.
-----------------------------
Do lekarza, świeżo upieczonego docenta przyszła rodzina z
podziękowaniami za wyleczenie chorego.
- Dziękujemy, panie doktorze - mówią.
- Docencie, docencie - poprawia docent.
- Doceniamy, doceniamy..
--------------------------------------------
- Jak żegna się okulista?
- Do zobaczenia.
- A laryngolog?
- Do usłyszenia.
- A ginekolog?
- Jeszcze do pani zajrzę.
--------------------------------
Przychodzi gość do pani doktor i mówi:
- Mogłaby pani mi coś dać bo mam erekcje 24 godziny na dobę.
- Mogę panu dać spanie, jedzenie i tysiąc złotych miesięcznie.
-----------------------------------------------
Lekarz pił przez cały weekend.
Do roboty poszedł, łeb mu pęka, najchętniej nie widziałby żadnego pacjenta, a tu wchodzi taki jeden namolny.
- Panie doktorze, jak tam moje wyniki?
Wkurzony lekarz:
- Ma pan raka!
- Jak to raka? Przecież wcześniej mówił pan, że to tylko kamienie!
- Kamienie, kamienie! A pod każdym kamieniem rak!
----------------------------------------------------
Gość: TB
2009-04-28 00:00
Re:Święta
Chodził chłopina z batem
Sprzedawał bydło rogate
Na tatarek, na wędlinkę
Wszyscy brali wołowinkę
Obok sąsiad miał dziobate
Czemu wszyscy te rogate?
Przecież drób też dobry jest
No i nie ma BSE
Kasa rosła, rosło stadko
Wszystko dalej szło by gładko
Gdyby nie hodowca świń
Ty interes lepiej zwiń
Ja od kur nam straszną chrypę
Twe dziobate mają grypę
Puścił zaraz w świat nowinę
Ludzie! Tylko wieprzowinę
A za płotem biedak stoi
Źle wygląda, bo na soi
Ale już zaciera ręce
Teraz to ja lody kręcę
Od Meksyku aż do Mińska
Straszna grypa… i to świńska
Wstał hodowca rogacizny
Po kryzysie leczył blizny
A tą soję metodycznie
To zmieniają genetycznie
I tak koło się zamyka
Od koryta do kurnika
A po głowie chodzi pointa
Czy to chore są zwierzęta?
TB
Gość: weryfikacja
2009-04-28 00:00
Re:Święta
Gruchnęła raz wieść hiobowa
W głogowskim domu kultury
Kontrola finansowa!
Kontrola, jej mać... z samej góry!
Z wyrazem trwogi i troski
Personel rozbiegł się zaraz
By liczyć w wierszykach zgłoski,
By liczyć struny w gitarach
Wtem cios padł niespodziewany
Tak jak w tragediach się zdarza
Kontroler spytał: "Gdzie obraz?!"
Wskazując punkt z inwentarza
Faktycznie, kiedyś kierownik
Będąc w nastroju swawolnym
Pod punktem "telewizory"
Dopisał "obraz kontrolny"
I jak tu teraz wyjaśnić
Alkoholowym stanem
Kretyński wpis w dokumenty?
Kierownik jęknął: przesr**e!
I wtedy palacz - pan Zdzicho
Rzekł: Szefie, po co tu gadać?
U pana znajdzie się flaszka
To u mnie znajdzie się rada
I wywlókł z kąta kotłowni
Jakiegoś bohomaza
Zupełnie nieznane dzieło
Zapomnianego malarza
I przyniósł tę dziwną pracę
Brązowo bury unikat
Inspirowany kacem
I zawartością nocnika
Personel wytrzeszczył oczy
Wszystkich lekko zemdliło
Ale kierownik podskoczył:
Żyjemy! O to chodziło!
I poszedł do kontrolera
Podniósł bohomaz do góry
I rzekł: to nasz obraz kontrolny -
Testuje poziom kultury
Ten, co ma wyrobienie
Pozna, o co w nim biega
A kto nie - ten jest prostak,
Bydlę, cham i lebiega!
I tu się kontroler strwożył
I rzucił ostrożnie okiem:
Faktycznie, ... widać ... mistrz stworzył ...
Taaak, ... panie ... tego ... głębokie!
Rozszedł się zachwyt nostalgiczny
Ten nasz artysta to nie zawodzi
Temat… tak chyba coś pod liryczny
Ale czy w sztuce o temat chodzi
Dziełem się zajął pewien senator
Co się szykował do reelekcji
"Bo u nas w kraju dla sztuki zator!"
Krzyczał na każdej swojej prelekcji
Postanowiono więc u samej góry
I trudno tu nie przyznać racji
Obraz zawiśnie w ministerstwie kultury
Posłuży nam do… weryfikacji!!!
No bo, na przykład dobrać kadry
By kierownik działający w kulturze
Oglądał obraz beż żadnej zadry
Tak jak na przykład, dupę na rurze
I tak w sposób nieprzymusowy
Tabuny ludzi się przewijały
Zachwyt, jak papierek lakmusowy
Kamery natychmiast wyłapywały
Widziano w nim esencję mody
No może jakby tak patrzeć boczkiem
To bardziej dinozaura jajowody
Albo wygraną bitwę pod Stoczkiem
Przyjeżdżali nawet z daleka tacy
Co tylko: jes oksykort i very good
No i ci właśnie zagraniczniacy
To raczej but…? Być może nawet drut
Przyszła też sama Madzia Zawadzka
Cóż my tu mamy.. to nie przypadek
Że w czasach Jacka i Placka
Kulturą i telewizją zarządza… zadek
Pan Tharei TB
Gość: Tomas
2010-03-11 21:56
Re: Święta
Jak samobójca spędza święta Bożego Narodzenia?
- Wiesza się na choince.

<link rel="google" href=" http://www.google.pl" > http://www.google.pl" > /> <a href=" http://www.google.pl" target=_blank>